Wnuczka kobiety Kelsi Sheren mogłaby zgłosić sprawę na policję lub do prokuratury ale … i tak nikt by się sprawą nie zajął. Morderstwo nie jest przecież już morderstwem, jeśli można przekonywać, że to tylko bałagan w papierach, jakieś drobne niedopełnione formalności.
Zabijanie ludzi w biały dzień jest przecież w Kanadzie już normalnością. Nie ma ścigania z urzędu. Zazwyczaj nie ma też komu zeznać, że zabójstwo było niezgodne z prawem.
Kelsi Sheren mogła tylko złożyć skargę do Urzędu Głównego Koronera, by zbadano nieprawidłowości. Dom opieki, w którym zabito jej babcię odmówił wydania dokumentacji. Oczywiste morderstwo, zaplanowane z premedytacją, dbałością o szczegóły i starannym zacieraniem śladów nie spotka się prawdopodobnie z jakąkolwiek reakcją ze strony wymiaru sprawiedliwości, może oprócz wyrazów ubolewania.
Życie i godność człowieka są nienaruszalne. Każdy kto podnosi rękę na niewinnego, co więcej kogoś wymagającego opieki, zasługuje na surową karę. W Kanadzie jednak nie rozróżnia się już dobra od zła, więc i mordercy pozostają bezkarni.
Źrodło: https://www.lifenews.com/…