W roku 2011, 2013 i 2015 w Sejmie były procedowane podobne projekty. Wszystkie uzyskały około półmilionowe poparcie obywateli. Wszystkie uzyskały wówczas poparcie klubu parlamentarnego PiS, który pozostawał wówczas w opozycji.
Na jesieni roku 2015 PiS wygrał wybory parlamentarne, zapewniając sobie większość w obu izbach Sejmu. Istotnym elementem kampanii wyborczej PiS była ochrona dzieci w łonie matek przed aborcją.
Wydawało się oczywiste, że PiS dysponując pełnią władzy, zrealizuje swoje obietnice wyborcze. Projekt obywatelski dopuszczał interwencję lekarską w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia matki, nawet gdyby stwarzało to zagrożenie dla życia dziecka. Zakazane było natomiast intencjonalne zabicie dziecka.
Projekt wywołał wściekłość środowisk proaborcyjnych, wspartych przez wielkie media, nie wpłynęło to jednak na poparcie społeczne. W pierwszej połowie 2016 roku inicjatywa zebrała prawie pół miliona podpisów obywateli.
Kiedy Sejm rozpoczął rozpatrywanie projektu, aborcjoniści, z udziałem mediów, przystąpili do kontrataku. Na ulicach miast pojawiły się tysiące demonstrantów skandujących wulgarne hasła. Demonstracje były jednak mniej liczne od wcześniejszych o kilka miesięcy, protestów dotyczących Trybunału Konstytucyjnego. PiS wówczas nie ugiął się i przeprowadził zmiany w Trybunale.
Inaczej partia Jarosława Kaczyńskiego zachowała się w sprawie powstrzymania aborcyjnych mordów. Najpierw PiS próbował grać na zwłokę, odsuwając rozpatrzenie projektu na „święty nigdy”, a kiedy mu się to nie udało, zagłosował za odrzuceniem społecznego projektu, choć wcześniej zapewniał, że nigdy tego nie zrobi.
Pretekstem do odrzucenia projektu stała się kwestia zniesienia automatycznej bezkarności matek, które dopuściły się aborcji. Choć projekt przewidywał możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary, a nawet odstąpienia od wymierzenia jej przez sąd, propaganda aborcyjna szermowała argumentem okrucieństwa wobec kobiet.
Politycy PiS twierdzili, że Episkopat upoważnił ich do odrzucenia projektu. Twierdzenie to było kłamstwem, niemniej projekt został odrzucony, a w trakcie sprawowania władzy PiS nie uchwalił żadnej ustawy ograniczającej aborcję.
Tchórzostwo i obłuda polityków PiS ośmieliła aborcjonistów do forsowania morderczych projektów. Co gorsza, wypowiedzi ówczesnego premiera Morawieckiego sugerowały, że PiS zamierza spełnić ich oczekiwania. Aborcja na życzenie stała się głównym hasłem wyborczym Donalda Tuska w roku 2023, a PiS stracił zaufanie wyborców i został odsunięty od władzy.
W 2005 roku formacja Jarosława Kaczyńskiego szła po zwycięstwo w wyborach parlamentarnych i prezydenckich, obiecując odnowę moralną. W kolejnych zwycięskich kampaniach to właśnie kwestie etyczne zapewniały PiS-owi zwycięstwa. Na obietnicach jednak się kończyło. Partia, która wskazała na premiera zwolennika aborcji Morawieckiego, nie mogła być wiarygodna.
Najwyraźniej Jarosławowi Kaczyńskiemu wydawało się, że kwestie moralne mają znaczenie tylko w kampanii wyborczej, a sprawowanie władzy nie ma z nimi nic wspólnego. Można by się cieszyć z upadku obłudników, gdyby nie to, że ich następcy ostentacyjnie depczą wszelkie zasady moralne.
Polska, rządzona w ostatnich dziesięcioleciach, na zmianę, przez obłudników i bezbożników, zmierza w kierunku zagłady. Dziesiątki tysięcy dzieci, każdego roku, są mordowane przez aborterów i handlarzy pigułek śmierci. W Polsce rodzi się trzy razy mniej dzieci niż w końcówce PRL-u, a rządzący próbują wciągnąć kraj do wojny. Katastrofa wydaje się nieunikniona.
Podobną sytuację mieliśmy w Polsce 150 lat temu, w przededniu objawień w Gietrzwałdzie. Głupota elit narodowych sprowadzała kolejne klęski, a klasy wyższe odwracały się od wiary. Wtedy właśnie Matka Najświętsza objawiła się dwóm dziewczynkom, w niewielkiej wsi, w zaborze pruskim. Objawienia trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Matka Boża wzywała do odnowy moralnej – wierności małżeńskiej, porzucenia nałogu pijaństwa, a przede wszystkim do codziennego odmawiania różańca.
Za pośrednictwem dwóch wizjonerek, przesłanie gietrzwałdzkie dotarło do szerokich rzesz ludu polskiego, we wszystkich zaborach. Polacy przyjęli orędzie Maryi i zaczęli je realizować. W ciągu 40 lat po objawieniach liczba Polaków podwoiła się, co stanowiło demograficzną podstawę do odrodzenia Polski.
Również dzisiaj Polska, zniszczona demograficznie i moralnie, może się odrodzić. Metoda jest ta sama – nawrócenie do Boga, różaniec, porzucenie nałogów, miłość i wierność małżeńska. Dzieci w Polsce zaczną się rodzić, dzieciobójcy znajdą się w więzieniach, a bezbożnicy i obłudnicy zostaną odsunięci od władzy.
W roku 2027 będziemy świętować 150-lecie objawień. Bądźmy gotowi.