Czerwiec jest miesiącem szczególnym. Od 1857 roku trwa nieustająca tradycja odprawiania Nabożeństwa Czerwcowego poświęconego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, które zostało oficjalnie ustanowione i zatwierdzone przez papieża Leona XIII w 1899 roku. W Polsce pierwsze nabożeństwo czerwcowe odbyło się 1 czerwca 1857 r. w kościele sióstr wizytek w Lublinie.

Od 1999 (dla spostrzegawczych to ciekawy dobór daty) jest ogłoszony „miesiącem dumy”, gdzie wszelkie perwersje, dewiacje i zaburzenia psychiczne (z naciskiem na te w sferze seksualnej) są intensywnie promowane, celebrowane, zaś szambo tęczowego ścieku wylewa się m. in. na ulice wielu polskich miast.

W czerwcu ataki na nasze pikiety i różańce były zauważalnie bardziej wzmożone niż w miesiącach poprzednich. Zwolennicy zabijania dzieci nienarodzonych próbowali wszelkich sztuczek by zdyskredytować naszą misję. Bo każde wydarzenie to misja – nie tylko ratowania dzieci nienarodzonych przed okrucieństwem masowego morderstwa w łonie ich matek, ale przede wszystkim uświadamiania tym, którzy mogli się narodzić, jak wygląda okrucieństwo, w którym partycypują. Bo milczące przyzwolenie i akceptacja tego ludobójstwa to przyłożenie dłoni do mordu na nienarodzonych.

Pewna młoda dziewczyna prowadziła relację na swoich social mediach. Głośno wyrażała pogląd, iż mężczyźni (którzy wieszali w tym momencie nasze banery) nie mają prawa głosu i nie rozumie ich roli w walce z aborcją, która jest (jej zdaniem) prawem kobiet. Kilka razy podkreślała, że się tutaj nie liczą. Zaciekawieni rozpoczęliśmy dialog z tą młodą dziewczyną, eksponującą w swym ubiorze wiele satanistycznych emblematów. Dyskusja była intensywna, ale bardzo kulturalna. Dziewczyna widziała wyraźny związek pomiędzy aborcją a krwawymi rytuałami satanistycznymi. Padł naczelny argument aborcjonstów o gwałcie i dziecku, które wtedy zostało poczęte. Z wielką cierpliwością wytłumaczyliśmy, że dziecko nie może być karane za grzechy ojca. Że ofiara gwałtu zamiast opieki i troski dostanie kolejną traumę w postaci zabicia własnego dziecka. Że zamiast penalizacji i potępienia sprawcy gwałtu, karzemy tutaj dwie ofiary tego występku – niewinne dziecko, poprzez zabicie go, jak i matkę, której cierpienie zostaje pogłębione do granic psychicznej wytrzymałości. Widzieliśmy w jej postaci, że te argumenty trafiały do niej, jednak słowa wylewające się z jej ust przeczyły wszystkiemu: „nigdy bym takiego dziecka nie kochała. Zrobiłabym aborcję, żeby mi o tym nie przypominało”. Wszystko z niewinnym uśmiechem i perlistym głosem. Po wymianie kolejnych zdań, pokazując na nasz baner zapytaliśmy „Czy to jest Pani ciało?” Dziewczyna cicho odpowiedziała „No nie.” „Czy coś więcej trzeba dodawać? Czy z tym argumentem można dyskutować?”. „Nie, nie można.” Uścisnęłyśmy sobie dłonie i zaprosiłyśmy na kolejną pikietę by kontynuować rozmowę. Jakże ciekawym doświadczeniem było zobaczyć kilka dni później video na mediach tej młodej osoby, które zostało zredagowane, pocięte, jednym słowem zmanipulowane. Dziewczyna prezentowała się jako przebojowa feministka, która walczy o prawa kobiet do decydowania o własnym ciele, my zaś jako opresyjni przemocowcy nie umiejący sklecić jednego zdania poprawnie. Kwintesencja świata, w którym przyszło nam żyć. Mainstream zafałszuje wszystko co możliwe, by popychać swoją zabójczą ideologię – pęd ku zabijaniu coraz większej ilości ludzi.

Pewna starsza kobieta próbowała zniszczyć nasz sprzęt do nagrywania. Jej reakcja na banery była nieadekwatna do sytuacji – czyżby przypomniało jej to o bolesnym wydarzeniu z przeszłości? „Nie życzę sobie zaśmiecania moich uszu!” – krzyczała, nieudolnie próbując zmusić nas do wyłączenia megafonu. „Bardzo nam przykro, ale życie to nie koncert życzeń. Rozumiem, że może to być dla pani trudne. Ale to ważne pokazywać ludziom czym jest okrucieństwo aborcji”. Kobieta próbowała rękoczynów, ale po pewnym czasie po prostu się poddała. Prawda nie może być uciszona.

Z okna dużego vana wylewał się rynsztok słów. Wieszając pierwszy baner usłyszeliśmy potok niecenzuralnych słów o nas i naszych działaniach. Mężczyzna oskarżał nas, że przez „takich jak my i takie banery” kobiety nie chcą rodzić. Co ciekawe, baner dotyczył… tranzycji.  Może chodziło mu u o to, że kobiety NIE BĘDĄ MOGŁY rodzić, bo ich ciała zostaną okaleczone przez eksperymenty medyczne?

Kilka interwencji straży miejskiej – komuś nie spodobały się treści, które prezentujemy. Cóż, prawda bywa często bardzo trudna do przyswojenia. Zmierzenie się z wizualizacją „prawa człowieka” do zabijania dzieci jest dla wielu nie do zaakceptowania. Nie chcą widzieć. Ale przyzwalają i akceptują. I chcą zmusić innych, by stali się tacy, jak oni. Prawda w oczy kole?

Niezliczona ilość prób komunikacji z nami w języku migowym, angażującym w znakomitej większości najdłuższy palec u dłoni.

Możność poznania słów, potencjalnie mających nas obrażać, o których istnieniu nie miało się pojęcia.

Agresja, niezadowolenie i wulgarność tych „tolerancyjnych”, a z drugiej strony nasz spokój, opanowanie, chęć merytorycznej dyskusji i przeświadczenie, że robimy „dobrą robotę”. I będziemy ją kontynuować. Dla choćby jednego uratowanego życia nienarodzonego. Choćby jednej uratowanej duszy, która zbłądziła. Pasterz pozostawił 99 owieczek by szukać tej jednej, która się zagubiła. My również nie ustaniemy w naszych działaniach.

Walczymy – nie z ludźmi, a o ludzi.

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Tranzycja 4-latków bez wiedzy rodziców

Eutanazja zabije nie tylko chorych Francuzów, ale i sumienie całego narodu

„Nowoczesna medycyna” specjalizuje się w aborcji i eutanazji

Media nie wiedzą skąd się bierze korupcja wśród lekarzy, bo same są skorumpowane

Jak zostać ekspertem telewizyjnym?

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: