Co dokładnie wydarzyło się w Koninie i jak wyglądał atak ochroniarza?
W Koninie organizowaliśmy cykliczną pikietę antyaborcją informującą o zbrodni aborcji. Ustawiliśmy się, tak jak miesiąc wcześniej przed dworcem PKP i zaczęliśmy rozkładać namiot wraz z megafonem. Ochroniarz wyszedł z budynku dworca i najpierw próbował nas przegonić. Krzyczał, że nie mamy zgody na rozkładanie się w tym miejscu, szarpał nam namiot, denerwował się, że tak jak miesiąc temu będziemy puszczać nagranie z megafonu. Odpowiedzieliśmy, że zgromadzenie jest legalne. Następnie wszedł do budynku dworca, a ja udałem się za nim, żądając, aby mnie zaprowadził do przełożonego. Wtedy on chwycił mnie za rękę i próbował założyć kajdanki. Wyrwałem mu się i wybiegłem z dworca.
Następnie organizator pikiety – Łukasz, zadzwonił na policję z prośbą o pomoc. Dyspozytor przyjął nasze zgłoszenie o zakłóceniu zgromadzenia, a my powróciliśmy do rozkładania namiotu. Nagle wybiegł wyżej wspomniany ochroniarz i prysnął mi w oczy i usta mocnym żelowym gazem pieprzowym, przewrócił mnie na chodnik, krzycząc: „Na glebę!”. W tym momencie przyjechali policjanci i ochronili nas przed jego dalszą agresją.
Czy wiesz, dlaczego zaatakował? Czy wcześniej, na poprzednich pikietach też był agresywny?
Dokładnych motywów nie znam. Wcześniej nie mieliśmy z nim kontaktu, ale rozpoznał nas, że byliśmy pod dworcem miesiąc temu. Denerwował się na nasze nagłośnienie z antyaborcyjnym przekazem. Wypominał nam, że miesiąc wcześniej je używaliśmy. Zatem raczej nie podziela naszych poglądów, skoro się na nie oburzał. Wygląda na to, że jest przyzwyczajony do postawy „róbta co chceta”, skoro bezprawnie próbował założyć mi kajdanki, a potem zaatakował bez pardonu. Zachował się jak zwykły bandzior.
Czy doznałeś jakichś poważnych obrażeń?
Na pewno dostanie gryzącym środkiem w oczy jest bolesne, ale w moim przypadku nie wiązało to się z konsekwencjami zdrowotnymi. Kolega – Łukasz obawiał się, że gdyby on dostał gazem, to mógłby mieć poważny problem, gdyż tydzień wcześniej miał operację na oczy. Dobrze, że padło na mnie.
Jakie kroki prawne podejmie Fundacja?
Zgłosiliśmy zawiadomienie na policji o popełnienie wykroczenia z art. 52 kodeksu wykroczeń za zakłócenie legalnego zgromadzenia oraz z art. 217 kodeksu karnego za naruszenie nietykalności osobistej. Czekamy, aż nad sprawą pochyli się sąd.
Czy Ty i inni wolontariusze często spotykacie się z podobnymi atakami?
Do tej pory w Koninie nie było fizycznych ataków. Natomiast w listopadzie w Oleśnicy pod szpitalem mężczyzna wyrywał nam megafon podczas modlitwy. We Wrocławiu przy Pasażu Grunwaldzkim dwie dziewczyny opluły wolontariuszkę, po czym przewróciły megafon na statywie, w wyniku czego tuba się zgniotła, a same szybko uciekły.
Czy dalej będziecie pikietować przed dworcem w Koninie?
Tak, nie zamierzamy ulec agresji. Dla walki o życie nienarodzonych dzieci warto się poświęcać.