Najpierw próbował on przegonić uczestników pikiety. Krzyczał, że rzekomo nie mają zgody na rozkładanie się w tym miejscu (zgromadzenie było legalnie zgłoszone do urzędu) i szarpał namiot. Kiedy Adam, koordynator Fundacji poszedł za nim na dworzec i poprosił o kontakt z przełożonym, ochroniarz chwycił go za rękę i próbował założyć kajdanki. Następnie Łukasz, organizator zgromadzenia zadzwonił na policję z prośbą o pomoc. Dyspozytor przyjął zgłoszenie.
-Nagle wybiegł ochroniarz i prysnął mi w oczy i usta mocnym żelowym gazem pieprzowym i przewrócił mnie na chodnik, krzycząc: „Na glebę!”- mówi Adam Brawata, koordynator regionalny Fundacji Pro-Prawo do Życia – W tym momencie przyjechali policjanci i ochronili nas przed jego dalszą agresją. Podobnie w obronę wziął nas urzędnik miasta, który został oddelegowany do naszego zgromadzenia, tłumacząc ochroniarzowi, pełen wzburzenia, że mamy pełne prawo tutaj odbyć zgromadzenie. Mimo pojawienia się służb, ochroniarz dalej słownie był agresywny – dodaje Adam Brawata.
Fundacja Pro-Prawo do Życia podejmie kroki prawne przeciwko ochroniarzowi dworca.