Kościół katolicki obchodzi 25 stycznia wspomnienie Nawrócenia Świętego Pawła (również w liturgii, gdy nie wypada tego dnia niedziela).
Szaweł był Żydem z Tarsu, z Cylicji. Posiadał wielkie zdolności umysłowe i niezłomną siłę woli. Za młodu wstąpił dobrowolnie do stronnictwa faryzeuszy. Cudownie szybki wzrost wyznawców Chrystusa zapalił Szawła strasznym gniewem, albowiem uważał ich za zdrajców Boga i Mojżesza. Podburzany przez Arcykapłanów, Szaweł wpadał do domów chrześcijan, włócząc ich przed sąd i cieszył się, gdy ich zabijano. W celu dalszych prześladowań udał się do Damaszku.
Na drodze do Damaszku znajdował się w najgorszym, jakie może być usposobieniu do nawrócenia się. Dyszał groźbą i zemstą, jak krwiożerczy tygrys łaknął krwi chrześcijan. Splamiła go świeżo krew św. Szczepana, pierwszego męczennika, niewinnego młodzieńca, jego krewnego i towarzysza z dzieciństwa. Szczepan został ukamienowany na oczach Szawła, za jego zgodą, przy jego pomocy, a Szaweł strzegł odzienia katów. Tymczasem Szczepan nie tylko przy kamienowaniu, ale i w Niebie modlił się o jego nawrócenie. A trzeba pamiętać, że został zamordowany niezwykle okrutnie, bez wyroku, przez ludzi, którzy znali Prawdę i nienawidzili jej. A on się za nich modlił!
Może to zawiść i zazdrość, że nie mógł dorównać Szczepanowi w dyspucie, była pobudką nienawiści Szawła. Te skłonności podniecał w nim jeszcze popędliwy szał, który pokosztowawszy krwi, znów jej łaknął. I oto taki człowiek został wybrany. Nie powinno nas to dziwić. Bóg wyrzuca z ust swoich ludzi letnich, a Paweł taki nie był. W jego gwałtownej płomiennej naturze leżał skarb dla tego, kto zdołałby nią zawładnąć. Poprzez dziką, wstrętną rzeczywistość oko Boże dojrzało uśpione, ale mogące się obudzić, zadatki wielkich cnót. Widząc winy Pawła, Bóg widział też to, do czego Paweł był zdolny. Potężne natury posiadają wielkie zasoby: o ile się zmieniają – zmieniają się całkowicie. Łaska zaszczepiona w ich sercu ogarnia wszystkie ich siły, a działanie nadprzyrodzone przystosowuje się do charakteru, na który działa. Różnie wyglądały nawrócenia rożnych świętych. Piorun, który uderzył w Pawła, odpowiada jego piorunowej naturze. Człowiek silny, mocny został siłą uświęcony. Głos z nieba odzywa się surowo i krótko: – „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?” Paweł, wiedząc już, że mówi do niego Jezus, pyta: – „Panie, co chcesz, żebym uczynił?”. Czuje niepowstrzymany pęd do działania na zewnątrz, zaraz, natychmiast.
W Damaszku Pan wysłał do Pawła pobożnego chrześcijanina Ananiasza, mówiąc: „Idź, albowiem ten Mi jest naczyniem wybranym, aby nosił imię Moje przed narody i królmi i syny Izraelskimi. Bo mu Ja wskażę, jak wiele potrzeba mu cierpieć dla Imienia Mego.“ (Dz 9, 13—16).
I Paweł zaraz zaczął uczyć, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Synem Bożym. Nawrócenie było gruntowne w całym tego słowa znaczeniu. Owładnęło całą jego Istotą. Jego serce faryzeusza, przeistoczyło się zupełnie. Wszystkie jego myśli, uczucia, czyny wewnętrzne i zewnętrzne zostały z gruntu wyrwane i przesadzone na grunt świeży. Człowiek-prześladowca rzucił wyzwanie wszystkim prześladowcom. Oświadczył, że nic go nie oderwie od Chrystusa, i dotrzymał słowa. I rzeczywiście wycierpiał wiele, fizycznie i duchowo, dla imienia Chrystusowego – więzienia, tortury, niewygody, niebezpieczeństwa i poniósł śmierć męczeńską, ścięty w Rzymie, za czasów Nerona.
Święty Paweł pojawia się też na kartach „Quo Vadis” Henryka Sienkiewicza, gdzie między innymi (Tom II, rozdział V) przyznaje że prześladował i porywał na śmierć sługi Chrystusa, brał udział w kamienowaniu Szczepana, chciał wyplenić prawdę po wszystkiej ziemi, którą zamieszkują ludzie, a jednak to jego przeznaczył Pan, aby prawdę po wszystkiej ziemi opowiadał. I opowiadał ją w Judei, w Grecji, na wyspach i w Rzymie. W tym właśnie mieście miał „ugiąć tę dumną głowę do nóg Chrystusowych” i „rzucić ziarno w tę kamienistą rolę, którą użyźni Pan, aby wydała plon obfity”. I jak czytamy dalej – Paweł, „ten mały, zgarbiony człowiek” wydał się Kryspowi „tym, kim był w istocie – olbrzymem, który wzruszy świat z posad i zagarnie ludy i ziemie”.
Historia o nawróceniu świętego Pawła uczy nas, że dla każdego grzesznika jest nadzieja, że za pomocą łaski Bożej każdy może się nawrócić.
My sami również możemy przyczynić się do nawrócenia grzeszników, często i gorąco się za nich modląc. Jak modlitwa świętego Szczepana prawdopodobnie wyjednała Pawłowi łaskę nawrócenia, tak i nasza wytrwała i pełna ufności modlitwa zdziała cud nawrócenia.
Z nawrócenia świętego Pawła grzesznik może powziąć naukę, jak się ma względem nawrócenia zachować – nie sprzeciwiać się natchnieniu Boskiemu i łasce Boskiej, lecz chętnym sercem je przyjąć. Powinien dać się pouczyć przez swego spowiednika, jak postępować na drodze zbawienia. Wskazówki spowiednika traktować jako głos Boży i według nich postępować. Zerwać zupełnie z dotychczasowym grzesznym życiem i podobnie jak św. Paweł żyć tylko dla Boga i cnoty.
I niech przykład świętego Pawła pomaga także nam w walce. Módlmy się – jak św. Szczepan – za nieprzyjaciół i prześladowców, za tych, którzy nienawidzą Prawdy. Bóg wie kto, kiedy, jak i gdzie otrzyma łaskę prawdziwego i trwałego nawrócenia. Znając różnych ludzi, sytuacje, postawy, czasem wydaje się, że potrzeba cudu… Więc czekajmy na ów cud. Ale nie z założonymi rękami, lecz z rękami złożonymi do modlitwy.