Grupa wynajętych przez WOŚP zbirów wykręciła Marcie rękę w barku tak, że nasza wolontariuszka z bólu nie mogła oddychać, a następnie obaliła ją na ziemię. Marta, która w młodości miała złamany kręgosłup, przez prawie godzinę siedziała na zamarzniętym chodniku, gdy sześciu rosłych „ochroniarzy” stało nad jej głową. Policja odmówiła interwencji.