Według lekarza należy wprowadzić nową definicję śmierci. Należałoby pacjentów w ciężkim stanie odłączać od aparatury podtrzymującej życie i patrzeć czy serce przestaje pracować. Jeśli tak, to wówczas podłączałoby się ich do aparatury pompującej krew, ale jeśli w rezultacie serce podjęłoby znów funkcję, nie uważałoby się tego pacjenta za żywego lecz za martwego. Lekarz podaje, że 5 minut po zatrzymaniu krążenia narządy są już uszkodzone, dlatego należy pobierać organy od osób z funkcjonującym przepływem krwi i tlenu.
Rozkrawanie człowieka na organy dlatego, że jest świeży, wydaje się być najgorszym bestialstwem, jakie lekarz może wymyślić pacjentowi. Od kiedy to człowiek, który ma nienaruszalną godność i nieśmiertelną duszę, stał się zestawem organów? Czy obowiązek dbania o dobro pacjenta dotyczy tylko tych trochę cierpiących a nie tych obłożnie chorych? Czy nastaną czasy, że trzeba będzie się bronić przed lekarzami, zamiast przychodzić do nich po pomoc?
Medycyna bez absolutnego poszanowania godności każdego człowieka staje się barbarzyńskim polem eksperymentalnym, gdzie dużo łatwiej szafuje się torturami i śmiercią niż pomocą. Walczmy przeciw wszystkim przejawom „usług medycznych” zamiast troski o życie i zdrowie pacjenta.
Źródło: https://www.nytimes.com/…