Procedura in vitro pokazała nam, że produkcja zarodków jest niezwykle lukratywna, a tworzenie ich w wymiarze „nadmiarowych” nie spotyka się z żadnymi konsekwencjami. Bo można je po prostu zniszczyć, zamrozić czy wykorzystać w eksperymentalnych badaniach. IVG podnosi to okrucieństwo na całkowicie nowy poziom. Tu już nie ma ograniczenia związanego z pobraniem kilku komórek jajowych od kobiety, bo laboratoria będą mogły generować tysiące (!) gamet z jednej li tylko próbki tkanki. Co w efekcie? Wyłaniające się jak grzyby po deszczu generujące milionowe przychody fabryki embrionów, gdzie na skalę przemysłową będzie się uskuteczniać produkcję potencjalnych ludzi, których los zależeć będzie od naukowców, inwestorów czy rodziców, którzy będą dokonywać selekcji idealnych egzemplarzy. Wszystkich tych, którzy będą się stawiać w miejsce Pana Boga.
W wielkim skrócie – z komórki skóry dowolnej osoby tworzy się gamety, zapładnia je, a następnie produkuje zarodki ludzkie na przemysłową skalę. Dokonuje się tu wyboru płci, pożądanych cech genetycznych (np. koloru włosa, oczu), a eliminuje się te, które są „wadliwe i uszkodzone” np. z niepełnosprawnościami czy predyspozycjami (!!!) do chorób. Tutaj kłamstwo o pomocy w niepłodności nie ma racji bytu. To eugenika 2.0 w laboratoryjnym kitlu, gdzie człowiek staje się produktem do zamawiania, testowania i ewentualnego utylizowania. Etycy zaznajomieni z tematem już biją na alarm – IVG to namacalne ryzyko masowego tworzenia nadmiarowych embrionów, których spotka los zamrożenia, bycia produktem do eksperymentów medycznych czy śmierci.
To kolejny zmasowany atak na godność człowieka
Każdy zarodek ludzki to unikalna istota z niepowtarzalnym DNA. IVG sprawia, że staje się ona elementem linii montażowej, której tylko idealny egzemplarz będzie miał możliwość funkcjonowania. Nikt nie wspomina o tym, że manipulacje poza organizmem matki niosą ze sobą ogromne zagrożenia genetyczne i epigenetyczne. Czy pęd ku postępowi usprawiedliwia eksperymenty na najsłabszych?
Dyskusyjną kwestią jest tzw. „solo reproduction” czyli polireprodukcję, gdzie jedna osoba będzie substytutem obojga rodziców, a tworzenie dzieci będzie możliwe nawet po śmierci potencjalnego dawcy komórek. Możni tego świata będą już nie tylko w stanie zamawiać najdroższe projekty ubrań, ale będą mogli składać zamówienia na „idealne” dzieci, odrzucając w przedbiegach te, które nie spełnią ich wymagań. A podobno kult „woke” jest inkluzywnością?
Bronimy życia od momentu poczęcia, kładąc nacisk na sprzeciw wobec każdej technologii, która redukuje człowieka do rangi towaru. Nieugięcie apelujemy do sumień naukowców, polityków, społeczeństwa, by położyli kres temu dehumanizującemu szaleństwu. Każdy człowiek, od momentu poczęcia, ma prawo do życia, godności i miłości – a nie do bycia ewentualnym „odpadem medycznym” niewartym jednego oddechu.
Życie jest wartością – pomóż nam w głoszeniu tej prawdy.
Źródło: https://www.brown.edu/…