W 20 tygodniu rozwoju prenatalnego chłopca wykryto u niego wadę serca – hipoplazję, którą z powodzeniem współczesna medycyna może leczyć. Jednak klienci nie byli zadowoleni, bo chcieli dziecka idealnego. Taki warunek sfinalizowania transakcji był zawarty w kontrakcie. Zażądali od surogatki dokonania aborcji, ta jednak odmówiła. I to był moment, w którym ten proceder współczesnego niewolnictwa ukazał swe prawdziwe oblicze. Dziecko, mające prawo być owocem miłości między kobietą a mężczyzną, zostało kolejny raz zdehumanizowane i sprowadzone do roli przedmiotu sporu, wzajemnych oskarżeń, roszczeń finansowych oraz prawa do opieki. Kupcy domagali się odszkodowania za poniesione straty.
Powyższa historia nie jest peanem na cześć bohaterskiej kobiety, która nie zabiła nienarodzonego dziecka. To przerażające świadectwo, coraz częściej powielane w wielu częściach świata. Biologiczna matka podpisała kontrakt i świadomie weszła w finansowy układ. Jej ciało zostało wynajęte do stworzenia małego człowieka, który jeszcze przed poczęciem był zakupionym towarem. Kobieta nie tylko przehandlowała swoje ciało, ale z zimnym wyrachowaniem wyceniła życie swojego dziecka. Dziecka, którego przeznaczenie nie jest jej znane.
Tak wygląda prawdziwe oblicze surogacji – to legalne niewolnictwo w XXI wieku. Kobieta – inkubator po wypłaceniu wynagrodzenia oddaje w ręce nabywców produkt na ich zamówienie. Chyba, że po drodze, jak w przypadku Gabriela, klienci zażądają zabicia „wadliwego egzemplarza” ze względu na wadę organu albo niewłaściwy kolor oczu. Te zdarzenia nie są incydentalne. Ich liczba wzrasta, bo surogacja stała się kolejnym produktem typu „must have”. Celebryci, aktorzy, politycy prześcigają się w informowaniu świata, że wynajęli sobie kobiece łono, by nie narzucać sobie ograniczeń w dotychczasowym stylu życia. Skoro im wolno, to co stoi na przeszkodzie, by ta moda ogarnęła cały świat? Przecież to tylko zapłodnienie in vitro, które przez implantację zostaje przeniesione do żywego inkubatora z katalogu dla bogatych, potem spotkania i kontrola nawyków życiowych wynajętego łona, udawana troska i wypłata kolejnej raty należności. A potem odliczanie dni do momentu, kiedy nowe akcesorium zjedzie z taśmy produkcyjnej.
Mały, niewinny człowiek staje się ofiarą kaprysu przypadkowych ludzi z grubym portfelem. Od urodzenia ma na rękach niewidzialne kajdany założone przez sprowadzenie go do roli kupionego życia. Nabywcy stają się panami jego życia i śmierci. Odbierają prawo do posiadania biologicznej matki, pokazując, że każdy ma prawo do dziecka, przy jednoczesnym dyskredytowaniu prawa dziecka do życia.
Surogacja to współczesny handel ludźmi w opakowaniu prawa… do wszystkiego co się tylko zamarzy ludziom „z potencjałem”. Bez limitu, bez ograniczeń, bez konsekwencji. Przecież kto bogatemu zabroni?
Źródło: https://www.hli.org.pl/…