Wszyscy parający się in vitro wiedzą, że byłoby to nic innego jak lista wyroków śmierci. Ilu braci i sióstr jednego dziecka ginie właśnie na tym etapie, gdy okażą się chore, nadliczbowe, czy po prostu ich rodzicom odechce się dziecka? Pomyłka, pomyłka, pomyłka. Z takim właśnie stemplem trafią do ścieków.
Nikt nie chce takich rejestrów. Nikt nie chce mieć czarno na białym napisane ilu ludzi uśmiercił. Każdy Dobrze wie, choćby z doświadczeń nazistowskich, że skrupulatne rejestry mogą się kiedyś obrócić przeciwko nim. Ktoś podsumuje ile wyroków śmierci wydali i zrealizowali. A wtedy nie będzie i dla nich litości.
Kiedyś ta sprawiedliwość nadejdzie. Nie wiemy tylko czy na tym, czy już na tamtym świecie.
Źródło: https://newsmed.pl/…