Uchwała ponad prawem. Walczą z nami, bo tak boją się prawdy o aborcji 

Władze Białegostoku coraz bardziej nie mogą znieść widoku zdjęć ofiar aborcji na białostockim Rynku i Placu Jana Pawła II. Dlaczego akurat tam? Ponieważ właśnie w tym miejscu od kilku lat regularnie organizowane są pikiety antyaborcyjne połączone z modlitwą o powstrzymanie zabijania dzieci poczętych. Włodarzom miasta przeszkadza obecność drastycznych obrazów, ale samo zjawisko aborcji już nie budzi ich sprzeciwu. Można rzec - klasyka gatunku.

Co zrobili białostoccy radni, aby pozbyć się pikiet antyaborcyjnych w tym miejscu? 22 kwietnia 2026 na drodze uchwały nr XXV/409/26 wprowadzili Regulamin korzystania z Rynku Kościuszki oraz Placu Jana Pawła II.

Oprócz niektórych sensownych, niebudzących sprzeciwu przepisów porządkowych (jak np. zakaz kąpieli w fontannie), zamieszczono w uchwale zapisy jawnie sprzeczne z konstytucją RP i ustawą prawo zgromadzeniach oraz ze zwykłym zdrowym rozsądkiem.

Regulamin ten jest bublem prawnym, wdrożonym tylko po to, aby wyrugować z określonego obszaru miasta treści niewygodne dla lokalnych władz i innych zwolenników aborcji. Paragraf ósmy regulaminu zabrania eksponowania m.in. treści drastycznych pod przykrywką troski o małoletnich i osoby „szczególnie wrażliwe lub podatne na nieodpowiednie treści”. Dla niepoznaki zakazane są również treści wulgarne i noszące znamiona publicznego dopuszczenia się nieobyczajnego wybryku (tu pełna zgoda!). Problem w tym, że zwolennicy uchwały utożsamiają wybryk z pokazywaniem skutków aborcji. Powstaje pytanie, czy zakazując eksponowania treści drastycznych, mieli również na myśli zdjęcia ukazujące ofiary wojen, tortur albo fotografie maltretowanych zwierząt? Toż to szkolny przykład cenzury prewencyjnej!

W obowiązującym w Polsce prawodawstwie nie ma zakazu publicznego prezentowania treści drastycznych per se, a z dominującego orzecznictwa Sądu Najwyższego i sądów powszechnych jasno wynika, że pokazywanie zdjęć ofiar aborcji nie stanowi nieobyczajnego wybryku. Ponadto w przestrzeni publicznej są obecne liczne kampanie odwołujące się do piętnowania przemocy wobec urodzonych już osób i dręczenia zwierząt – realizowane właśnie za pomocą drastycznych zdjęć oraz inscenizacji. I nikt nie zabrania ich organizowania w najbardziej uczęszczanych miejscach, nie stawia zarzutów ich organizatorom. Ot – podwójne standardy i wybiórcza wrażliwość… Przeszkadzają wyłącznie kampanie antyaborcyjne, bowiem sama aborcja jest powszechnie aprobowana w kręgach władz różnego szczebla.

Również paragraf trzeci uchwalonego regulaminu stoi w rażącej sprzeczności z porządkiem prawym – uzależniając możliwość zorganizowania zgromadzenia publicznego na terenie Rynku lub Placu Jana Pawła II od zgody zarządzającego tym obszarem. A tymczasem z przepisów Ustawy prawo o zgromadzeniach jasno wynika, że w miejscach ogólnodostępnych, takich jak np. rynek czy plac, nie trzeba nikogo pytać o zgodę na zorganizowanie zgromadzenia publicznego. Wystarczy zawiadomić stosowny urząd o zamiarze zorganizowania takiego zgromadzenia.

Białostoccy włodarze stawiają tworzone przez siebie przepisy „prawa” miejscowego ponad Konstytucję, ustawy, rozporządzenia i zwykły zdrowy rozsądek. Wolność zgromadzeń i prawo do rozpowszechniania informacji mają za nic.

W Regulaminie są jeszcze inne budzące uzasadniony sprzeciw zapisy (nie wszystkie odnoszące się do zgromadzeń publicznych), które winny być napiętnowane przez mieszkańców. Uważna lektura tego gniota wystarczy, by zorientować się, że oprócz kilku sensownych zapisów jest sporo nielicujących z logiką.

Wywodzący się z Koalicji Obywatelskiej wojewoda białostocki Jacek Brzozowski niestety nie skorzystał z gwarantowanych prawem możliwości unieważnienia wadliwej uchwały Rady Miasta, pomimo wniosku miejscowego radnego i apeli części mieszkańców.

Nie tylko Białystok

W ubiegłych latach podobne bezprawne uchwały wymierzone (w mniej lub bardziej zakamuflowany sposób) w przeciwników aborcji były uchwalane w innych miastach, takich jak: Kraków, Lublin, Poznań, Oleśnica, Wisznia Mała. Ówcześni wojewodowie unieważnili je, widząc ich sprzeczność z prawem i ze zdrowym rozsądkiem.

Co ważne, wśród polityków i prawników kwestionujących zasadność tych uchwał nie znaleźli się wyłącznie bezkompromisowi przeciwnicy aborcji. Również Wojewódzkie Sądy Administracyjne i Naczelny Sąd Administracyjny uznały, że regulowanie za pomocą prawa miejscowego tego, co już uregulowały ustawy, jest niedopuszczalne – za przykład niech posłuży wyrok WSA z 28.06.2023 r. III OSK 1013/22 prawomocnie unieważniający uchwałę Rady Miasta Krakowa, która chciała objąć całe miasto cenzurą wymierzoną przede wszystkim w walczących z aborcją.

Uchwała – jak to działa?

W niedzielę 24 maja 2026 na białostockim Rynku została zorganizowana pikieta antyaborcyjna połączona z modlitwa publiczną. Lokalni działacze Fundacji czynili tak od lat, a białostocki sąd rejonowy i okręgowy nie znajdował podstaw do ich karania.

Na chwilę przed rozpoczęciem majowego zgromadzenia pojawili się funkcjonariusze Straży Miejskiej i zarzucili organizatorowi zgromadzenia Janowi Bieniasowi popełnienie wykroczenia z art. 140 kodeksu wykroczeń, czyli nieobyczajnego wybryku. Jeden z nich zagroził „albo to zdejmujecie, albo podejmujemy interwencję”. Nie sprecyzował, o co dokładnie chodzi. Strażnicy Miejscy nie byli w stanie podać treści art. 140 k. w. Zasugerowali organizatorowi, aby sprawdził w telefonie. Strażnik prowadzący interwencję oznajmił, że nie zna na pamięć artykułu, dopiero po naleganiach organizatora inny funkcjonariusz SM odnalazł jego treść i umożliwił organizatorowi odczytanie. Po odczytaniu Jan domagał się, aby funkcjonariusze wyjaśnili mu, na czym polega nieobyczajny wybryk, który mu zarzucają. Funkcjonariusze ogólnikowo odnieśli pojęcie nieobyczajnego wybryku do treści, jakie miały być prezentowane podczas zgromadzenia. Nie podali jednak prawidłowej wykładni artykułu, lecz lakonicznie stwierdzili, że odnosi się on do eksponowanych treści. Nie potrafili zdefiniować „nieobyczajnego wybryku” w kontekście art. 140 k.w.

Na miejscu obecna była również policja, która miała za zadanie zabezpieczać zgromadzenie.

Niedługo po rozpoczęciu zgromadzenia do organizatora podszedł oddelegowany przez Prezydenta Białegostoku urzędnik (Dyrektor Biura Zarządzania Kryzysowego) i wezwał go do zdjęcia banerów – padło pytanie „usuwa pan te banery, czy nie?”. Powołał się przy tym na rzekome naruszenie przepisów karnych oraz na sławetny paragraf 8 Regulaminu korzystania z Rynku Kościuszki oraz Placu Jana Pawła II. Nie podał przy tym wiążącej podstawy prawnej ani faktycznej dla swego żądania. Po chwili zwrócił się do uczestników zgromadzenia, informując ich o możliwości rozwiązania zgromadzenia. Organizator zwrócił uwagę, iż taka informacja winna być skierowana do przewodniczącego zgromadzenia. Urzędnik poinformował organizatora i uczestników o możliwości rozwiązania zgromadzenia, lakonicznie powołując się na „przepisy karne”, ale nie podał w prawidłowy sposób podstawy prawej, ani faktycznej. Po krótkiej chwili wydał ustną decyzję, rozwiązującą zgromadzenie: „Uczestnicy zgromadzenia – na podstawie artykułu 25 ust. 3 (nie podał o jaki akt prawny chodzi) wydaję decyzję ustną rozwiązującą zgromadzenie w trybie natychmiastowym, podstawa – głoszenie treści i publikacja zdjęć drastycznych w przestrzeni publicznej i niedostosowanie się do próśb organizatora zgromadzenia o usunięciu tych treści, banerów. Zgromadzenie zostało rozwiązane.”.

W odpowiedzi organizator podjął decyzję o złożeniu rzeczy i zwołaniu w innym miejscu (znajdującym się nieopodal) zgromadzenia spontanicznego i poinformował o tym obecnego na miejscu policjanta.

Straż Miejska nadal nie odpuszczała i jej funkcjonariusz zarzucał organizatorowi naruszenie art. 63a kodeksu wykroczeń, penalizującego m.in. bezprawne umieszczanie ogłoszeń, plakatów w przestrzeni publicznej bez zgody zarządzającego miejscem Oprócz tego zarzucił nieuprawnione zajęcie pasa drogowego. Nie kijem go, to pałką – tak to można określić. Straż Miejska podlega prezydentowi miasta, zatem łatwo może stać się narzędziem stosowania określonej polityki władz lokalnych – w tym przypadku nieuprawnionej cenzury treści antyaborcyjnych. Nie jest tajemnicą, że prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski jest popierany przez Koalicję Obywatelską, a rada miasta jest zdominowana przez tą formację.

Po pewnym czasie również funkcjonariusz policji zakwestionował legalność obecności zgromadzenia spontanicznego i zapowiedział jego rozwiązanie, ale niespodzianie zmienił zamiar, bowiem okazało się, że wykonawcy uzurpacyjnej uchwały Rady Miasta Białegostoku wykazali się rażącym brakiem profesjonalizmu w kolejnym obszarze – takim, któremu nawet oni nie mogli już zaprzeczyć.

Otóż okazało się, że nie dopełniono obowiązku zamieszczenia sławetnego regulaminu w widocznym miejscu na obszarze, na którym on obowiązuje. Wobec powyższego policjant zaniechał rozwiązania zgromadzenia spontanicznego i przyznał, że w tych okolicznościach nie może tego uczynić. Tak naprawdę, muszą istnieć konkretne poważne powody dla rozwiązania zgromadzenia spontanicznego (określone w Ustawie prawo o zgromadzeniach). Sam fakt, że ktoś nie zgadza się z głoszonymi treściami, nie wystarczy.

Zgromadzenie oraz Różaniec Publiczny zostało zakończone w planowym czasie, w modlitwie wzięło udział około 30 osób, które nie godzą się na zabijanie dzieci poczętych.

Białostocka Straż Miejska zapowiedziała wniesienie wniosku o ukaranie organizatora zgromadzenia. Nie przyjął on mandatu karnego, który podwładni Truskolaskiego chcieli mu nałożyć.

I co dalej?

Od decyzji rozwiązującej legalne pokojowe zgromadzenie publiczne zostało wniesione stosowne odwołanie do Sądu Okręgowego w Białymstoku. Ponadto organizator zgromadzenia wniósł do właściwego miejscowo prokuratora zażalenie na czynności funkcjonariuszy straży miejskiej. Jeden z lokalnych radnych ze swojej strony podejmuje działania mające na celu napiętnowanie niedopuszczalnego pod względem etycznym i prawnym postępowania władz Białegostoku, którego celem jest naruszanie elementarnych praw obywatelskich.

Działania władz Białegostoku i innych miast mające na celu uniemożliwienie pokazywania i mówienia prawdy o aborcji musi spotykać się ze sprzeciwem na każdej płaszczyźnie. Zabijane dzieci nie są w stanie się obronić, lecz ci, którzy mówią w ich imieniu, już mogą, pod warunkiem jednak, że otrzymają konieczne wsparcie – modlitewne, materialne, lub w formie osobistego włączenia się w działania Fundacji Pro – Prawo do życia w terenie.

Pomimo stawianych nam przeszkód nie możemy wycofać się z frontu, bo strachliwość i bierność ludzi stosujących po stronie prawdy rozzuchwala tych stojących po stronie kłamstwa. Wytrwałość w walce z aborcją budzi sumienia i ratuje życie dzieci. Owoce tej walki nie zawsze są widoczne od razu, ale z pewnością są.

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Rozwiąźli tyrani i ich ofiary. Kilka słów na miesiąc pychy

Ocaleńcy są wśród nas

To nasza droga, by powstrzymać dzieciobójstwo! – pikieta w Bielsku Białej

Francja w szoku. Pedofilski skandal w żłobkach i szkołach Paryża – dziesiątki aresztowań 

Szaleństwo, które pożera cały świat – od aborcji po zaprzeczenie rzeczywistości biologicznej

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: