Widzimy moment, w którym wraz z żoną czyta diagnozę lekarską. Stwierdza, że nie są to wieści, które chciał usłyszeć. W pewnym momencie mówi:
„Rozmawialiśmy wcześniej o tym, co zrobimy, jeśli do tego dojdzie. Wręcz podejrzewaliśmy, że tak właśnie może być. Uwzględnialiśmy terminację ciąży”.
Najdziwniejsze w tym wszystkim było jednak to, że podczas nagrania zaczął radzić się sztucznej inteligencji, jakby była ona wiarygodnym autorytetem w tak poważnej sprawie. Jeszcze bardziej uderzające było to, że jednym z największych zmartwień jego żony było to, że zdążyła już kupić ubranka dla dziecka. Wtedy można było odnieść wrażenie, że w swoich myślach pogrzebała własne dziecko, zanim jeszcze zdążyło się narodzić.
4 czerwca Jesse Ridgway na platformie X napisał wstrząsające oświadczenie:
„W tym tygodniu moja żona i ja musieliśmy podjąć trudną decyzję i dokonać terminacji ciąży w związku z trisomią 21. Ten wybór nie przyszedł lekko. Jesteśmy zdruzgotani. To było dla nas bardzo traumatyczne, a szczególnie dla Ashley. 50% dzieci z zespołem Downa ma problemy z sercem, 75% problemy ze słuchem, a ponad 50% problemy z widzeniem, trudności z nauką, słabe mięśnie, zdeformowaną twarz oraz skróconą długość życia. Zespół Downa nie jest błogosławieństwem. Dowiedzieliśmy się również, że 90% kobiet dokonuje terminacji ciąży po dowiedzeniu się, że ich dziecko ma trisomię 21”.
Ojciec publicznie opowiada o tym, że pozbawił życia własne dziecko tylko dlatego, że (podobno) miało urodzić się z zespołem Downa. Dlaczego podobno? Bo wiele z tych diagnoz jest błędna, a dzieci rodzą się bez trisomii. Bloger traktuje diagnozę jak wyrok, jak ostateczne skazanie, nie rozumiejąc, że takie dziecko jest pełne miłości i zasługuje na życie tak samo jak każde inne.
Pomimo różnych problemów zdrowotnych, których może doświadczyć osoba z zespołem Downa, badania pokazują, że prawie 99% ludzi z zespołem Downa jest szczęśliwych, 96% lubi swój wygląd, a 97% kocha siebie takimi, jakimi są. Twierdzenie, że zabicie dziecka nienarodzonego właśnie z tego powodu to „przysługa” dla niego samego, to kłamstwo. Aborcja chorych dzieci to świadomy i okrutny udział w odradzającej się na naszych oczach eugenice. To poparcie dla świata, w którym przeżyć mają tylko ci uznani za „najlepszych”, „najzdrowszych” i „najbardziej pożądanych”.
Jesse Ridgway najzwyczajniej wybrał łatwiejsze wyjście. Wybrał życie bez wysiłku, bez konieczności poświęcenia się dla własnego dziecka i walki o to, aby miało piękne oraz godne życie. Wybrał życie pozbawione piękna bycia rodzicem żyjącego dziecka. Bo to, że uśmiercił swoje nienarodzone maleństwo spowodowało jedynie, że stał się ojcem martwego.
By dopełnić okrucieństwa tego czynu warto wspomnieć, że ci sami ludzie, również publicznie, walczyli o życie swojego psa wszelkim kosztem. Zwierzę, w związku z dysfunkcją nerek przeszło ich usunięcie, zaś oni „walczą o niego” cały czas. Życie zwierzęcia ponad życiem człowieka…
Psa bez nerek utrzymuje przy życiu i daje mu szansę na dalszą walkę. Tymczasem własnemu dziecku, którego życie już nigdy się nie powtórzy i które mogło zmienić ich świat, zabił w imię własnego komfortu i dobrego samopoczucia.
Dr Callum Miller, odpisał w komentarzu:
„Przykro mi, że zamordowałeś swoje dziecko, bo nie przeszło kontroli jakości”.
To brutalne słowa, ale doskonale oddają to, co zrobił ten człowiek, który ma duży wpływ na kształtowanie opinii swoich widzów. Jesse dehumanizuje własne dziecko, traktując je jak uszkodzony przedmiot, który można wyrzucić i zastąpić nowym egzemplarzem. Jak zbity telefon, który przestał działać i nie nadaje się już do użytku.
Tyle że dziecko nie jest przedmiotem
Dzieci z zespołem Downa są wciąż dziećmi – pięknymi, cierpliwymi i wyjątkowymi. Uczą nas empatii, poświęcenia oraz cierpliwości. Mają ogromne pokłady miłości do zaoferowania światu, a mimo to wciąż znajdują się ludzie, którzy uważają, że nie są „wystarczająco dobre”, aby żyć.
Pod wpisem Jessego na platformie X zgromadziło się wiele rodzin, które skrytykowały decyzję youtubera. Rodzice publikowali zdjęcia swoich dzieci z zespołem Downa, pokazując mu twarze tych, których tak łatwo skreśla współczesne społeczeństwo. Pokazywali dzieci, które mimo chorób i trudności śmieją się, rozwijają, kochają swoich bliskich i tak wiele dają z siebie innym.
Jesse w jednym ze swoich najnowszych filmów wypowiedział również słowa, które dla wielu osób okazały się wyjątkowo szokujące:
„Oczywiście, że jestem zadowolony, że mój ojciec mnie nie abortował, bo jestem normalny”.
To stwierdzenie budzi wiele fundamentalnych pytań -Co właściwie oznacza „normalny”? Czy normalność wyznacza liczba chromosomów? Czy normalność oznacza posiadanie dwóch sprawnych rąk, dwóch nóg, dobrego wzroku i słuchu? Czy człowiek przestaje być normalny w chwili, gdy zachoruje albo urodzi się z niepełnosprawnością?
Nie. Uciekanie do śmierci wtedy, gdy życie staje się trudne, nie jest oznaką normalności.
Każdy człowiek jest w pewnym stopniu niedoskonały. Ma wady. Czy czyni go to mniej człowiekiem?
Pomimo swoich błędów, złych decyzji i własnych ograniczeń nadal będzie człowiekiem posiadającym godność i zasługującym na miłość. Dokładnie tak samo jak dziecko z zespołem Downa.
Mimo tych wstrząsających wydarzeń wierni obserwatorzy kanału Jessego nie powinni być całkowicie zaskoczeni jego decyzją. Twórca już wcześniej dawał bowiem sygnały świadczące o jego stosunku do osób z tą chorobą.
Dziewięć lat temu opublikował na swoim kanale film, w którym otwarcie naśmiewał się z tej niepełnosprawności. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, trudno nie zauważyć tragicznej ironii. Człowiek, który kiedyś wyśmiewał osoby z zespołem Downa, po latach zdecydował się pozbawić życia własne dziecko po otrzymaniu dokładnie takiej samej diagnozy.
W trwającej około 45 minut produkcji postać Jessego jest przetrzymywana pod groźbą broni i zmuszana do szybkiej zmiany osobowości. Pod koniec filmu bohater zmienia się w osobę z zespołem Downa, a cała scena przedstawiona jest w sposób przypominający karykaturę tej niepełnosprawności.
Kiedy film spotkał się z krytyką, Jesse Ridgway zaczął tłumaczyć się w sposób bardzo typowy dla współczesnej kultury usprawiedliwiania kontrowersyjnych treści. Twierdził, że nie było to wyśmiewanie osób z zespołem Downa, lecz forma sztuki.
Dla wielu widzów takie tłumaczenie było jednak niewystarczające. Trudno bowiem mówić o szacunku wobec osób z niepełnosprawnościami, gdy przedstawia się je w formie karykatury i obiektu żartów.
Żaden rodzic nie ma prawa zabić własnego dziecka. Jeżeli czuje, że nie jest w stanie podjąć się wychowania chorego dziecka, istnieją inne rozwiązania. Można oddać dziecko do adopcji. Można szukać wsparcia u rodzin, które przeszły przez podobną drogę. Można rozmawiać z rodzicami dzieci z zespołem Downa i przekonać się, że diagnoza nie oznacza końca świata.
Jeśli nie potrafisz kochać i poświęcić się dla własnego dziecka jeszcze wtedy, gdy znajduje się ono w łonie matki, to skąd mamy mieć pewność, że będziesz rodzicem gotowym poświęcić wszystko dla swojego syna lub córki? Skąd mamy wiedzieć, że gdy pojawią się kolejne trudności, nie uznasz ich za zbyt wielkie obciążenie?
Wielu rodziców rezygnuje dla swoich dzieci z kariery, pieniędzy, wygody, snu i własnych planów. Tymczasem Jesse poświęcił własne dziecko dla wygody i życia wolnego od wyzwań, które mogły pojawić się w przyszłości.
Nigdy nie dowiemy się, kim mogło zostać dziecko Jessego Ridgwaya. Nigdy nie poznamy jego talentów, marzeń, pasji ani ludzi, których mogłoby uszczęśliwić swoją obecnością. Nigdy nie dowiemy się, jakie dobro mogłoby wnieść do świata.
Wiemy natomiast jedno.
Nie zasługiwało na śmierć.
Nie zasługiwało na to, aby jego wartość i „przydatność” została oceniona przez pryzmat diagnozy medycznej.
Ludzie z zespołem Downa nie potrzebują naszej litości. Potrzebują naszej miłości, szacunku i ochrony. Potrzebują społeczeństwa, które będzie walczyć o ich prawo do życia, a nie szukać powodów, by im je odebrać.
Nie zabijajmy tych ludzi.
Kochajmy ich tak, jak na to zasługują.