Wiemy już, kim było dziecko zabite w 37 tygodniu w Oleśnicy. Można było je uratować!

Informowaliśmy jakiś czas temu, że w szpitalu w Oleśnicy zabija się nienarodzone dzieci w 37 tygodniu ciąży. Do tej pory nie byliśmy jednak pewni okoliczności. Przybliżyła je nam Wyborcza i są one przerażające.

Okazuje się bowiem, że to dziecko zabito niezgodnie z obowiązującym prawem. W dodatku zupełnie bez powodu i właściwie to, co się stało można tak naprawdę nazwać nie tyle aborcją, co eutanazją. A ta w Polsce jest nielegalna. Dodajmy, że zabijanego o zdanie nikt nie pytał.

Dziecko „Anity i Macieja” miało borykać się z wrodzoną łamliwością kości. Z artykułu wynikało, że lekarze do końca nie byli pewni losu dziecka. Najpierw niewiadoma była wada, a następnie jej stopień. Ostatecznie okazało się, że wada może być poważna. Dziecko mogło, choć oczywiście nie musiało, umrzeć po porodzie albo w jego trakcie.

Pani Anita, matka okrutnie zamordowanego w Oleśnicy Felka, zetknęła się również z okropną znieczulicą lekarską. „Patrz, jakie ma nogi wygięte! Spójrz na ramiona, a te żebra! Ile złamań!” – mieli komentować obraz z USG studenci medycyny. Nie przygotowano też dla niej osobnego pokoju. Również pobyt na oddziale psychiatrycznym był, delikatnie mówiąc, daleki od ideału. Nie chciano jej również pomóc w związku z „przyszłością” dziecka – gdy matka załatwiła synkowi miejsce w hospicjum perinatalnym, zetknęła się z pytaniami typu „jak niby miałaby go tam zawieźć z łamiącymi się kośćmi”. Potrzebowała wsparcia, którego w świecie, gdzie dzieci z wadami rozwojowymi uważa się za bezwartościowe, nie otrzymała.

Nawet lekarze nie chcieli zabijać

Mimo to trzeba przyznać, że nawet lekarze nie chcieli zabijać Felka przed narodzeniem. Oczywiście myślano o zakończeniu ciąży z przyczyn zdrowotnych, nie tylko z przesłanki psychiatrycznej – planowano więc wykonać cesarskie cięcie. Ta metoda byłaby najlepsza również dla dziecka, które podczas zwykłego porodu mogłoby się po prostu połamać.

Mecenas Kamila Ferenc z Federy w piśmie wskazała jednak jako rekomendowaną metodę aborcji… wstrzyknięcie dziecku chlorku potasu w serce. Przypomnijmy, że pani Anita była już wtedy w trzecim trymestrze ciąży. Sami lekarze na tak okrutne zalecenia reagowali więc ogromnym zdumieniem!

Nie rozumiem, skąd pytania szpitali o praktyki z chlorkiem potasu, które nie przystają cywilizowanym ludziom. Być może istnieje jakaś garstka lekarzy ginekologów, którzy mieli zamiar takie procedury wprowadzać, ale są one niezgodne z polskim prawem oraz z przysięgą Hipokratesa (…) Powyżej 23. tygodnia ciąży jesteśmy zobowiązani ratować także życie i zdrowie płodu” – mówił w wywiadzie prof. Sieroszewski, u którego miało być wykonane cesarskie cięcie.

Nawet w Oleśnicy lekarze mieli problem

Matka Felka razem z jego ojcem pojechali do szpitala w Oleśnicy, znanego z wykonywania aborcji. Nawet tam jednak lekarze nie byli skorzy do wstrzyknięcia dziecku chlorku potasu. Nic w tym dziwnego – jest to niezgodne z prawem, biorąc pod uwagę, że dziecko było już w terminie porodu! Dopiero dr Gizela Jagielska po rozpoczęciu dyżuru wstrzyknęła gotowemu już do porodu Felkowi chlorek potasu w serduszko. Po czym rozpoczął się długi i ciężki poród zabitego dziecka.

W historii pojawia się więcej paradoksów, jak ten, że zabite dziecko miało pogrzeb, któremu przewodniczył ksiądz. Jednak co najważniejsze, Felek został zabity niezgodnie z obowiązującym prawem! Był już w pełni ukształtowanym człowiekiem, zdolnym do przeżycia. Nie musiałby nawet leżeć w inkubatorze. W 37 tygodniu rodzą się przecież dzieci w terminie!

Dlatego nie zostawimy tej sprawy bez reakcji. Oczywiście każda aborcja jest zła, bez względu na czas ciąży. Tutaj jednak najprawdopodobniej doszło do przestępstwa.

Źródło:
https://wyborcza.pl/…
https://ordoiuris.pl/…

SPROSTOWANIE:

Opisując warunki panujące w szpitalu podczas obecności pani Anity oparliśmy się o informacje z Wyborczej, które po sprostowaniu profesora Sieroszewskiego budzą ogromne wątpliwości. Oświadczenie prof. Sieroszewskiego dostępne jest tutaj.

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Babcia w kajdankach za napis „Przymus jest przestępstwem”, czyli jak wygląda wolność słowa we współczesnej Europie

Karin Struck – kobieta, która odważyła się powiedzieć prawdę

Zamiast pomocy – śmierć na receptę. Tragiczna historia Wendy Duffy

Homozagłada w akcji – bestialstwo, które lewica nazywa „rodziną”

Dlaczego wasza wrażliwość jest wybiórcza?

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: