Prześladowania spotykają nas również w wielu innych miastach. W Rzeszowie niemal na każdej naszej akcji ulicznej jest obecny miejski urzędnik w asyście policji, którego zadaniem jest rozwiązywanie naszych zgromadzeń. W Toruniu wolontariusz został zatrzymany przez policję w trakcie modlitwy na różańcu. Pomimo tych represji walczymy dalej!

W Oleśnicy po raz kolejny doszło do bezprawnego rozwiązania dwóch naszych legalnych, pokojowych zgromadzeń, w trakcie których modliliśmy się o powstrzymanie aborcji i pokazywaliśmy prawdę o mordowaniu dzieci w łonach matek.
Na miejscu naszych akcji zjawił się miejski urzędnik, który rozwiązał nasze zgromadzenia nie podając przy tym żadnej podstawy prawnej, nie udzielił odpowiedzi na zadawane mu pytania oraz odmówił okazania upoważnienia burmistrza do podejmowania działań w jego imieniu.
Jak relacjonuje zdarzenie nasza wolontariuszka Kasia, która koordynowała akcję pod szpitalem:
„Urzędnik nawet nie przyjrzał się temu, co dokładnie robimy, tylko bez żadnego namysłu po prostu wyrecytował nam szybko i niewyraźnie ogólny przepis. Robił to niczym nakręcona katarynka. Jego postawa była totalnie lekceważąca.”
Kasia zwraca przy tym uwagę, że w świetle polskiego prawa zgromadzenie publiczne można rozwiązać „jeżeli jego przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach lub naruszane są przepisy karne”. Nasze pokojowe akcje polegają na tym, że pokazujemy prawdę o aborcji i modlimy się na różańcu. Nikomu w niczym nie przeszkadzamy, nie jesteśmy agresywni, nie używamy wulgaryzmów, nie blokujemy ruchu, przejścia na chodnikach, dojazdu dla pojazdów itp. Po prostu jesteśmy. Czyjemu życiu, zdrowiu lub mieniu zagraża taka akcja? Przecież to tuż obok zabijają dzieci – szpital w Oleśnicy to największy w Polsce ośrodek śmierci. To tu zamordowano Felka w 9-tym miesiącu ciąży zastrzykiem w serce z chlorku potasu.
Warto też podkreślić, że urzędnik z oleśnickiego ratusza nie podjął decyzji o rozwiązaniu zgromadzenia po przyjściu na nie i po zobaczeniu tego, co się dzieje. W ogóle nie sprawdzał, czy zgromadzenie odbywa się zgodnie z przepisami, tylko wyrecytował formułkę przygotowaną zanim jeszcze przyszedł na naszą akcję. Nie poinformował co konkretnie w jego ocenie jest niezgodne z prawem i nie poinformował co należałoby zmienić. On przyszedł wyłącznie po to by rozwiązać legalne, pokojowe zgromadzenie.
To oczywiście nie pierwsza taka sytuacja w Oleśnicy, gdzie regularnie doświadczamy prześladowań ze strony urzędu miasta, policji i sądów. Za pomocą rozmaitych metod administracyjnych i prawnych usiłuje się zablokować nasze akcje, których celem jest powstrzymanie zabijana dzieci w oleśnickim szpitalu, będącym największym aborcyjnym ośrodkiem śmierci w Polsce.
Podobne represje spadają na naszych wolontariuszy w wielu innych miastach.
W Rzeszowie niemal na każdym naszym zgromadzeniu jest obecny miejski urzędnik w asyście policji, którego celem jest rozwiązanie naszego zgromadzenia. Co więcej, kilka miesięcy temu doszło nawet do sytuacji, w której rzeszowska policja na porannej odprawie dla funkcjonariuszy wydała rozkaz wszczęcia postępowania przeciwko naszym wolontariuszom, którzy dopiero zamierzali (!) tego dnia zorganizować w mieście publiczną modlitwę różańcową. Zgłoszenie popełnienia rzekomego wykroczenia zostało przyjęte zanim nasi wolontariusze przyszli na miejsce planowanej akcji. Zostali uznani za winnych, zanim jeszcze „wina” zaistniała… Z kolei nasza wolontariuszka Marta, która koordynuje działania w Rzeszowie, miała jakiś czas temu 7 przesłuchań na policji jednego dnia.
Warto też przypomnieć wydarzenia z ubiegłego tygodnia z Torunia, gdzie nasz wolontariusz Wiesław został zatrzymany przez policję gdy modlił się na różańcu i trzymał transparent ujawniający przechodniom założenia tzw. „edukacji seksualnej” dzieci.
Takie prześladowania to codzienność wolontariuszy naszej Fundacji, którzy walczą o powstrzymanie aborcji i deprawacji dzieci oraz modą się publicznie o odnowę moralną Polski.
Aby dalej prowadzić te działania konieczne jest wsparcie darczyńców. Miesięczne koszty samej tylko ochrony prawnej naszych działaczy to obecnie ponad 10 000 zł miesięcznie. Organizacja kampanii społecznych w kolejnych miastach pochłania jeszcze większe środki, które wydajemy m.in. na logistykę, paliwo, transport, nowy sprzęt (bannery, megafony, akcesoria itp.), miejsca reklamowe dla wielkoformatowych billboardów oraz utrzymanie naszych furgonetek oklejonych transparentami informacyjnymi.
Dlatego proszę Państwa o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest w obecnej sytuacji dla Państwa możliwa, żeby umożliwić naszym wolontariuszom obronę przed sądami i organizację kolejnych akcji, które przebudzą sumienia Polaków.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Z wyrazami szacunku
