Pikieta po wyroku SN i wściekłość zwolenników mordowania dzieci

W środę 5.10 o godz. 11.30 Sąd Najwyższy wydał kolejny wyrok uniewinniający ws. plakatów antyaborcyjnych. Tym razem rewizja dotyczyła wyroku z Sądu Okręgowego we Wrocławiu, skazującego mnie za użycie drastycznego antyaborcyjnego plakatu podczas pikiety „Stop Aborterom”, która miała miejsce pod prywatną przychodnią dra Jagielskiego w podwrocławskim Kiełczowie.

Kilka godzin po ogłoszeniu wyroku przeprowadziliśmy półtoragodzinne spontaniczne zgromadzanie na Rynku we Wrocławiu. Spotkało się ono wręcz z furią zwolenników zabijania dzieci. Najpierw domagali się, abyśmy odeszli. Uważali, że spontaniczne zgromadzanie nam nie przysługuje.

Potem kobieta w rudych włosach wraz z towarzyszącym jej mężczyzną próbowali wmówić nam, że tabletka EllaOne nie może zabić dziecka, działa jedynie antykoncepcyjnie. Zadałem pytanie tej kobiecie, co się stanie z jej dzieckiem, gdy zobaczy pozytywny wynik na teście ciążowym i zaraz zażyje tabletkę, ale nie dostałem odpowiedzi. Następnie ta osoba zakłócała przemówienie wygłaszane przez megafon, krzyczała: „Płody to nie dzieci, kłamiecie”. W końcu sfrustrowana próbowała wyrwać telefon naszemu koledze dziennikarzowi, który prowadził transmisję z pikiety.

Nie obyło się też bez wulgaryzmów, także personalnych pod naszym adresem. Nie przeszkadzały one jednak pozostałym obserwującym, m.in. kobiecie, która z kilkuletnim dzieckiem trzymanym „na barana” przyłączyła się do szkalowania obrońców dzieci i została do końca zgromadzenia.

Po kilkudziesięciu minutach przyszli policjanci, którzy również nie rozumieli istoty zgromadzeń spontanicznych. Jeden z nich oznajmił, iż wyrok Sądu Najwyższego można porównać do wygrania na loterii, nie ma on związku ze sprawami publicznymi. Dla niego nie miało to znaczenia, że wyrok był publiczny i dotyczył używania plakatów antyaborcyjnych w przestrzeni publicznej. Następnie wręczył mi wezwanie na przesłuchanie ws. nielegalnego zgromadzenia.

Pikieta powstała na skutek zakończonej rozprawy sądowej, a spowodowała kolejną. Widać, jest to nierozłączny element walki o bezbronne dzieci.

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Ocaleńcy są wśród nas

To nasza droga, by powstrzymać dzieciobójstwo! – pikieta w Bielsku Białej

Francja w szoku. Pedofilski skandal w żłobkach i szkołach Paryża – dziesiątki aresztowań 

Szaleństwo, które pożera cały świat – od aborcji po zaprzeczenie rzeczywistości biologicznej

Po co mamy dzieci?

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: