Pan Paweł, zwykły polski obywatel, uczciwie pracujący na chleb powszedni – można by rzec nie wyróżnia się niczym szczególnym. A jednak wyróżnił się czymś bardzo szczególnym, co powinno być odruchową reakcją każdego człowieka, który dowiedział się o popełnionej zbrodni.
Mężczyzna, dowiedziawszy się o zabójstwie dokonanym na dziewięciomiesięcznym Felku w oleśnickim szpitalu, poczuł się w obowiązku zareagować. Spełnił swój społeczny obowiązek, o którym mówi art. 304 § 1 kodeksu postepowania karnego, który stanowi, że każdy, dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję. Pan Paweł odruchowo liczył na to, że im wyżej napisze, tym poważniej potraktują jego obywatelskie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na małym chłopcu, który był już na tyle duży, aby przeżyć poza organizmem matki, a nawet mimo to go zabito.
Pan Paweł zwrócił się do samego Ministerstwa Sprawiedliwości (zapewne wielkodusznie licząc, że w tym resorcie sprawiedliwość jest obecna nie tylko jego w nazwie). Ów resort, zgodnie z procedurą, skierował sprawę do prokuratury krajowej, a ta następnie do prokuratury rejonowej w Oleśnicy.
Postanowieniem z dnia 2 grudnia oleśnicka prokuratura rejonowa umorzyła postepowanie wobec braku znamion czynu zabronionego. Planowane są dalsze kroki prawne wobec orzeczenia, które można uznać za źródło zgorszenia.
Nie pomoże tu organom państwa zasłanianie się kiepskim prawem (czy jeszcze gorszą jego wykładnią), które z powodu braku ochrony życia dzieci poczętych jest naprawdę bardzo kiepskie. Ale nawet to ułomne prawo daje narzędzia, by ścigać kogoś kto zamordował dziecko zdolne do przeżycia poza organizmem matki i praktycznie w przededniu porodu w fizjologicznym terminie. Nawet gdyby ciążę trzeba było przerwać (choć w przypadku Felka nie było ku temu żadnych podstaw) – to obowiązkiem moralnym, ale również prawnym było ratowanie chłopca, co zresztą oferowały inne szpitale. Owszem, są przypadki, w których można, a nawet trzeba przerwać ciążę, czy inaczej mówiąc zakończyć ją, ale wyłącznie w celu ratowania życia matki i dziecka. Nigdy nie wolno przerywać ciąży w celu zabicia dziecka.
Młodsze dzieci, te, których nie da się uratować po wydobyciu ich z łona matki, nie są chronione praktycznie wcale. Zresztą samo określenie „przerwanie ciąży” kojarzone jest z działaniem nakierowanym na zabicie dziecka, bo właśnie tak zazwyczaj się dzieje. Gdyby pan Paweł widział choć cień szansy na złapanie się czegokolwiek w polskim kodeksie karnym, by ścigać zabójców wszystkich dzieci, zapewne by to robił – złożyłby zawiadomienia w sprawie wszystkich aborcji, o których się dowiedział.
Wiedząc, że nie sposób domagać się ścigania sprawców wszystkich zabójstw prenatalnych (legalnych w świetle diabolicznie zmutowanego prawa) liczył na to, że chociaż w przypadku 9-miesięcznego Felka można liczyć na kroplę sprawiedliwości w morzu bezprawia i niesprawiedliwości.
Art. 4a ust. 1 pkt. 1) ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży stanowi, że przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej.
Nie określono górnej granicy wieku dziecka. Warto zwrócić uwagę, iż ten zapis mówi enigmatycznie o przerwaniu ciąży. Nie wynika z niego, iż docelowo dziecko należy zabić. Oczywiście w przypadku dziecka niezdolnego do przeżycia poza organizmem matki przerwanie ciąży automatycznie wiąże się z jego uśmierceniem. Jeśli śmierć dziecka jest celem działań lekarza, jest to zabójstwo, choć prawo tak tego niestety nie określa. Z kolei, gdy dziecko jest zdolne do przeżycia poza organizmem matki (granica ta przesuwa się wraz z rozwojem medycyny) to przerwanie ciąży nie musi być jednoznaczne z uśmierceniem dziecka. Nawet ułomne prawo nie nakazuje uśmiercenia dziecka. To, co wydarzyło się w przypadku Felka oraz innych dzieci zdolnych do przeżycia poza organizmem matki nie jest możliwe do obrony nawet w świetle tego fatalnego zapisu mówiącego o przerywaniu ciąży dla potrzeb ratowania życia lub zdrowia matki.
Z kolei art. 52 kodeksu karnego penalizuje przerywanie ciąży z naruszaniem przepisów ustawy (o panowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży):
§ 1 – Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3, § 2 – tej samej karze podlega, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania. Z kolei przepis zawarty w art. 152 § 3 kk stanowi – Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 lub 2, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Pan Paweł, nie będąc prawnikiem, intuicyjnie powołał się na obowiązujące przepisy i zwrócił uwagę na niespójność postępowania personelu oleśnickiego szpitala nawet z tymi przepisami. Powołał się również na art. 160 § 2 kodeksu karnego. Zgodnie z tym przepisem – jeśli sprawcą narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu jest osoba, na której ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. A to właśnie lekarz jest osobą, na której ciąży szczególny obowiązek ochrony życia i zdrowia pacjenta.
Dziecko nienarodzone jako osoba ludzka winno mieć status pacjenta, któremu należy się taka sama ochrona jak pacjentom już urodzonym. Ratowanie życia lub zdrowia matki nie usprawiedliwia celowego zabicia dziecka, któremu tak samo należy się opieka i ochrona.
Niemające żadnego umocowania w przepisach prawa wytyczne (z 2024 roku) ówczesnej minister zdrowia Izabeli Leszczyny, przy aplauzie ówczesnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara i aplauzie (niestety nie ówczesnego) premiera Donalda Tuska – rekomendujące, a wręcz nakazujące przerywanie ciąży np. ze wskazań psychiatrycznych, dają fałszywy pretekst aborterom do uśmiercania niechcianych dzieci, nawet tych zdolnych do przeżycia poza organizmem matki.
Enigmatyczne zapisy prawa, rozszerzająca ich wykładnia – na niekorzyść dzieci i „na korzyść” aborterów dają zielone światło dla takich zbrodni jak ta popełniona na małym Felku praktycznie w przededniu porodu.
Jedynie całkowity zakaz mordowania dzieci nienarodzonych, przy wyłączeniu automatycznej bezkarności dla kogokolwiek, daje możliwość zapewnienia realnej ochrony dzieciom w każdym wieku i bynajmniej nie oznacza on zakazu ratowania życia matki przy rzeczywistym i bezpośrednim jego zagrożeniu.
Nie zamordowano by bezkarnie dziecka w 9 miesiącu ciąży, jeśli prawo jednoznacznie zabraniałoby zabicia dziecka już od samego początku jego życia. Nie ma czegoś takiego jak dopuszczalny moralnie kompromis aborcyjny czy wyjątki aborcyjne. Jakiekolwiek rozszczelnienie czy niedookreślenie ochrony prawnej dzieci poczętych prowadzi do całkowitego rozsadzenia tego sytemu i niczym nieskrępowanego mordowania dzieci nienarodzonych w każdym wieku i z jakichkolwiek pobudek. Oburzeni śmiercią Felka zwolennicy kompromisów lub wyjątków aborcyjnych winni to sobie uświadomić. Prawo wewnętrznie sprzeczne jest z gruntu złe.
Jaki autorytet ma państwo, które chroni zabójców i którego obywatele nie mogą liczyć uczciwe i rzetelne wyjaśnienie okoliczności zbrodni i ukaranie winnych? Czy można takiemu państwu w czymkolwiek zaufać?