Misja pamięci – Historia ojca i zamordowanej przez aborcję nienarodzonej córeczki 

Thomas Kearns nie poznał swojej córki osobiście. Po raz pierwszy zobaczył ją podczas badania USG w 10. tygodniu ciąży mamy. Ze swoją dziewczyną spotykał się zaledwie od kilku miesięcy, kiedy ta powiadomiła go, że jest w ciąży. Był szczęśliwy. Ona jednak powiedziała mu, że rozważa aborcję. I tak rozpoczęła się jego walka o ocalenie życia swojego nienarodzonego dziecka.

Zamiast do kliniki aborcyjnej udali się do ośrodka, w którym po raz pierwszy usłyszeli bicie maleńkiego serduszka. „Kiedy zobaczyłem ją na ekranie monitora, zdałem sobie sprawę, że to żyjący organizm. Że chcę ją zatrzymać. Nie chcę, by umarła” – wspomina. Już wiedział, że chce wychować to dziecko. Przez następne dwa tygodnie przyszła matka podzielała jego zdanie. Snuli plany na przyszłość, wybierali imię dla dziecka – wkrótce jednak wątpliwości kobiety przerwały tą sielankę. Coraz częściej zaczęła wspominać o aborcji. „Czasem chciała tego dziecka. Czasem nie. Czasem błagałem ją, by je ocaliła i pozwoliła mu żyć – gotowałem dla nich, śpiewałem. Zwiedzaliśmy, poznawaliśmy wzajemnie swoje rodziny, budowaliśmy wspomnienia. Myślałem „wszystko będzie dobrze”. 

Kilka tygodni później dziewczyna postawiła jednak na swoim i umówiła wizytę w klinice aborcyjnej. Jak twierdzi Thomas, nie myślała racjonalnie. Bała się o przyszłość, była zdezorientowana, a pracownicy kliniki aborcyjnej wykorzystali jej bezradność. Dzięki rodzinie: swoim siostrom, bratu, obu matkom, którzy błagali, by ta nie zabijała dziecka, rzekomo odwołała termin „zabiegu”. 

W połowie marca 2024 Kearns dowiedział się, że jego siostrzenica i jej matka miały wypadek samochodowy.  Wraz z matką udał się w podróż kilka stanów dalej, by wesprzeć rekonwalescencję. Podczas wyjazdu jego kontakt z ciężarną dziewczyną był sporadyczny – często się kłócili, a potem nie rozmawiali przez kilka dni. 15 marca, dzień po niezwykle miłej i spokojnej rozmowie telefonicznej, powiadomiła go, że dostała plamienia i po tym jak mama zabrała ją do szpitala na kontrolę, dowiedziała się, że dziecko nie żyje. Wiadomość ta wstrząsnęła Thomasem. Był jednak podejrzliwy. Dzień później skontaktował się z kobietą i wybłagał prawdę – przyznała się, że trzy dni wcześniej poddała się aborcji. I niemal natychmiast zaczęła żałować swojej decyzji. 

Próbowałem wszystkiego [by powstrzymać aborcję], jako ojciec, jako rodzina. Starałem się tłumaczyć to logicznie, biologicznie, etycznie. Nic nie działało. Krzyk, płacz, błaganie, piękne rzeczy, delikatność – w ostatecznym rozrachunku nic nie miało znaczenia…” 

Dwa dni po tym wydarzeniu, Thomas rozpoczął batalię o poznanie prawdy, co się stało z ciałem jego nienarodzonego dziecka. „Zmiażdżyli czaszkę mojego dziecka; jej mózg, jej marzenia, jej przyszłość – naszą przyszłość. Rozszarpali ją na strzępy, nie jak rzeźnicy, ale jaki wilki. Jestem wojownikiem. Walczę o moją córkę. Wiem, że moja córka walczyła o życie. Wiem, że próbowała uciec przed tymi narzędziami”. Chciał pochować swoje dziecko. Niestety, jak dowiedział się po czasie, poćwiartowane ciało Clementine wykorzystano do badań nad płodami. Nie ustaje jednak w walce o odzyskanie jej szczątków. 

Chce stworzyć Ogród Clementine, jako pomnik swojej córki. Jako niespotykane miejsce, w którym ojcowie dzieci zabitych w wyniku aborcji będą mogli dzielić się swoim cierpieniem, by doprowadzić do zakończenia badań z wykorzystaniem ciał dzieci nienarodzonych i całkowitego zakazu aborcji. Jego życiowym celem jest, aby świat poznał historię Clementine, pokochał ją i zapamiętał. „Będzie żyła tak, długo jak ja”. 

Syndrom postaborcyjny to nie tylko cierpienie kobiet. To milczący krzyk rozpaczy mężczyzn, którzy w wyniku aborcji, opłakują utratę ojcostwa. Ich żal i smutek jest prawdziwy, choć wmawia im się, że nie mają prawa do tego. Że nie mają prawa opłakiwać „wyboru” kobiety. Że nie mają prawa, by stać na drodze wolności przyszłej matki. Że ich głos po prostu się nie liczy… 

Zapamiętajcie Clementine. I powstrzymajcie aborcję”. 
 
Źródła:
https://www.liveaction.org/
https://anglicansforlife.org/…

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Grenlandzkie ludobójstwo – przymusowe sterylizacje, aborcje i kradzieże dzieci Inuitów

Kompas jutra 2026 – ogólnopolskie tournée Nowackiej pod płaszczykiem dbania o zdrowie dzieci 

List do przyjaciół: Ochrona WOŚP napadła Martę! Wykręcony bark i 50 minut na ziemi

Ochrona WOŚP napadła Martę! Wykręcony bark i 50 minut na ziemi

Czego uczy nas nawrócenie świętego Pawła?

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: