A miało być tak pięknie! - westchnęli zapewne aborcjoniści. Śmierć kobiety w ciąży była im bardzo na rękę. Mogli znów zacząć kłamać, że zmarła ona przez "okrutne prawo aborcyjne". Okrutne, to znaczy utrudniające zabicie niepełnosprawnego człowieka przed narodzeniem.

Zacznijmy jednak od tego, że w Częstochowie doszło do tragedii. Zmarła matka, której jeszcze wcześniej w wyniku poronienia zginęły bliźniaki. Osierociła troje dzieci. Organizacje typu „Strajk kobiet” rozpoczęły w odpowiedzi swoisty taniec na grobie tej kobiety, oskarżając o jej śmierć, podobnie jak w przypadku Izabeli z Pszczyny, obrońców życia i okrutne prawo aborcyjne.

Przeceniły jednak swoje możliwości. Przypadkiem Izabeli manipulować było łatwiej, gdyż powoływano się na przypadek zagrożenia życia i zdrowia matki. Rzecz jasna, wyrok Trybunału nie ma z tym przypadkiem nic wspólnego, a na dodatek od początku widać było, że jej śmierć była wynikiem zaniedbania lekarzy. W przypadku Agnieszki z Częstochowy jednak tak łatwo nie było. Dlaczego?

Nawet lekarze nie zgodzili się na aborcyjną narrację

Po pierwsze: nawet jeśli pojawiły się problemy z ciążą, pani Agnieszka zmarła prawie miesiąc po wywołaniu poronienia swoich martwych dzieci. W tym czasie trafiła na neurologię, a także zdiagnozowano u niej covid. Tak naprawdę nie wiadomo więc, z jakiego powodu zmarła i czy śmierć nastąpiła u niej z powodu covida lub innej choroby, czy też z przyczyny zaniedbania lekarzy.

Po drugie: pojawiło się wiele głosów proaborcyjnych lekarzy, którzy stwierdzili, że… Postępowanie w tym przypadku było prawidłowe! Jednym z nich była „poloznik.bez.lukru„, o której kiedyś pisaliśmy w kontekście manipulacji historią kobiety. Podobnie pisała lekarz „doctor ashtanga”, która chwaliła się niedawno dokonywaniem aborcji, wstawiając swoje zakrwawione zdjęcie. Zarzuciła ona, że apel rodziny jest pełen medycznych niezgodności. W końcu wypowiedział się dr Socha, który kiedyś zaatakował naszych wolontariuszy na pikiecie. Teraz jednak w wywiadzie ubolewał on, że przez nagłaśnianie takich przypadków w ten sposób kobiety zwyczajnie się boją, co może doprowadzić do tragedii.

Nic więc dziwnego, że manipulacja tym razem się aborcjonistom nie udała. Można wmawiać ludziom, że przedstawiamy poród pośladkowy zamiast aborcji, bo osoby, które wierzą aborcjonistom, najczęściej zwyczajnie się na tym nie znają. Kłamstwo ma jednak swoje granice, które zostały przekroczone.

Pozostali, rzecz jasna, usłużni proaborcyjni celebryci, gotowi zabrać głos w temacie, na którym się nie znają. Karolina Korwin-Piotrowska, Ewa Chodakowska, Martyna Wojciechowska oraz inni nie zawrócili kijem Wisły. Co prawda odbyło się kilka protestów, na którym dosłownie garstka najaktywniejszych działaczy pokrzyczała sobie na rynkach. To jednak wszystko.

Warto jest odkłamywać cierpliwie aborcyjną narrację. W przypadkach takich jak ten wystarczy jednak czekać, aż aktywiści zapędzą się w ślepy róg. Co też właśnie się stało.

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN