Planned Parenthood nazywa swoje działania „terapiami hormonalnymi afirmującymi płeć”. Nie liczy się to, że często jest to kaprys znudzonego nastolatka, że rodzic nie ma pojęcia o tym, że takie pigułki są dzieciom podawane, że dziecko i nastolatek nie rozumie w pełni konsekwencji swoich czynów. Liczy się sprzedaż podlana sosem troski o wyrzuconych na margines społeczny.
Tymczasem zmiany hormonalne, przez które przechodzą nastolatkowie, mogą być w dzisiejszym świecie błędnie przez nich odczytywane. Gdy po kilku latach uświadamiają sobie co zrobili ze swoim życiem wpadają w rozpacz.
„Mężczyźni nigdy nie mogą być kobietami a kobiety nigdy nie mogą być mężczyznami. Koniec. Kropka. Zabijam się za kilka tygodni, bo nie mogę pojąć jak mam kiedykolwiek z tego wydobrzeć. Zmarnowałam moje pie*ne życie. Nienawidzę tego, co zrobiłam sobie i mojej rodzinie.” – pisze jedna z osób na r/detrans Reddit forum, które ma ponad 50 tysięcy członków.
Afirmacja daje ludziom nadzieję, że mogą zamienić swoją płeć, a tymczasem jest to kłamstwo. Kłamstwo to nie współczucie. Kłamanie rani ludzi. Popychanie zagubionych osób, by podążali za marzeniem, które jest niemożliwe do zrealizowania wpycha ich w depresję, a depresja prowadzi niekiedy do samobójstwa.
Planned Parenthood nie zawraca sobie tym głowy. Jest rynek, jest popyt, jest sprzedaż. Tragedia tysięcy ludzi ich nie interesuje.
Źródła:
https://www.lifenews.com/2026/04/13/planned…
https://www.lifesitenews.com/blogs/thousands…