Z dużym zdumieniem przeczytaliśmy Pana słowa z artykułu dla portalu pap.pl dot. ustąpienia ze stanowiska w przypadku legalizacji aborcji: „Jeżeli polskie prawo zostanie zmienione w taki sposób, że dozwolona będzie aborcja na życzenie, to zrzeknę się swojej funkcji”.

Pana wypowiedź wskazuje na to, że nie do końca zdaje sobie Pan sprawę, jak w rzeczywistości wygląda obecnie sytuacja dotycząca aborcji w Polsce, z tego, że obecnie obowiązujące prawo w praktyce nie działa, jak również z tego jak duży jest obecnie problem nielegalnych aborcji pigułkowych i jawnej reklamy działalności przestępców aborcyjnych. Uważamy także, że nie powinno się schodzić z pola walki, gdyby przeciwnik uzyskał przewagę.

Rok po wyroku Trybunału Konstytucyjnego grupy przestępcze organizujące nielegalną aborcję, takie jak „aborcja bez granic” i „aborcyjny dream team” chwalą się zorganizowaniem 34 tysięcy nielegalnych aborcji w ciągu roku (za pomocą pigułek aborcyjnych i wyjazdów zagranicznych) i wykupiły bilbordy z taką informacją w Warszawie, w Poznaniu i we Wrocławiu.

Tzw. organizacje feministyczne współpracują również z „przyjaznymi psychiatrami”, którzy wystawiają zaświadczenia o rzekomym zagrożeniu ciąży dla życia matki. Na stronie Federy można przeczytać, że w tym roku wykonano w polskich szpitalach 300 aborcji na podstawie takich zaświadczeń. Przypomina to początek procederu hiszpańskiego, gdzie przy podobnym prawie jak obecnie w Polsce, na podstawie zaświadczeń psychiatrycznych wykonywano nawet sto tysięcy aborcji rocznie.

Fundacja Pro – Prawo do Życia oraz poszczególni jej współpracownicy i sympatycy składali w różnych prokuraturach zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 152 § 2 KK (nakłanianie kobiety ciężarnej do w przerwania ciąży wbrew przepisom ustawy, udzielenie pomocy w przerwaniu ciąży wbrew przepisom ustawy). Zawiadamialiśmy o działalności tzw. aborcyjnego dream teamu (który zajmuje się pośrednictwem w sprzedaży pigułek aborcyjnych) oraz o przypadkach sprzedaży pigułek poronnych w internecie przez inne osoby. Zdarzało się, że prokuratury wszczynały śledztwa, jednak postępowania były umarzane. Często śledztwa w ogóle nie były wszczynane.

Na podstawie naszych doświadczeń z organami ścigania w ciągu ostatnich dwóch lat stwierdzamy, że obowiązujące w Polsce prawo de facto uniemożliwia skuteczne ściganie przestępców aborcyjnych.

Większość spraw związanych z pomocnictwem aborcyjnym jest umarzana, a organy ścigania nie zagłębiają się nawet w problem – co widać po casusie organizacji pomagających w zabijaniu dzieci przed narodzeniem, jak „aborcyjny dream team” czy „women help women”. Osoby działające w ramach tych organizacji wciąż są bezkarne, mimo niezliczonych dowodów na ich udział w przestępczości aborcyjnej, w tym dowodów w postaci przyznawania się do pomocnictwa i udzielania wskazówek w zakresie pozbywania się zwłok zabitych przez aborcję dzieci. Na stronie internetowej „aborcyjnego dream teamu” można przeczytać „rady”, że zwłoki dziecka po aborcji można zakopać, wyrzucić do śmieci lub spłukać w toalecie.

W ostatnich latach przestępczość aborcyjna znacznie przybrała na sile. Aby skutecznie z nią walczyć potrzebna jest zmiana prawa na takie, które sprawi, że zabijanie dzieci będzie karane. Dlatego złożyliśmy w Sejmie projekt ustawy “Stop Aborcji”. Celem projektu jest zapewnienie każdemu człowiekowi prawa do życia. Chcemy chronić życie dzieci przed narodzeniem w takim samym stopniu i w taki sam sposób, jak chronione jest życie wszystkich innych ludzi. Bez tej zmiany prawa, zabijanie dzieci jest w Polsce de facto bezkarne.

Jako Rzecznik Praw Dziecka mógłby Pan także włączyć się w walkę z procederem nielegalnych, ale bezkarnych aborcji i na przykład skierować sprawę „aborcyjnego dream teamu” i „aborcji bez granic” do sądu lub napisać opinię dla Semu popierającą projekt całkowitego zakazu aborcji w Polsce. Wg naszych szacunków aborcji pigułkowych jest około 30 tysięcy rocznie – podobną liczbę podały ostatnio same grupy handlujące tabletkami aborcyjnymi. Myślimy, że Pańska aktywność w tej kwestii zdecydowanie bardziej przysłużyłaby się sprawie niż deklaracje o ewentualnej dymisji.

Z wyrazami szacunku

Mariusz Dzierżawski

(Fot. Sejm RP, CC BY 2.0 https://creativecommons.org/licenses/by/2.0, via Wikimedia Commons)

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować: