Już na początku podeszła do nas pani z pytaniem, czy musimy pokazywać takie drastyczne zdjęcia? Po odpowiedzi wolontariuszki, że „musimy, bo pokazujemy prawdę i nie możemy jej spłaszczać ani lukrować”, pani odpowiedziała z bólem w głosie, że ona to wie, ale aż ją serce boli, jak patrzy na takiego maluszka na zdjęciu, tak bestialsko zabitego…
Podczas Różańca mogliśmy zaobserwować skrajnie różne postawy przechodniów – jedni ukradkiem lub bardziej odważnie się żegnali, drudzy śmiali się, rzucali wulgarnymi komentarzami albo z kpiącym uśmiechem wskazywali na nas palcami robiąc zdjęcia. Byli też i tacy, którzy odwracali głowy, przechodzili na drugą stronę jezdni lub przyspieszali kroku – i to właśnie oni najbardziej przykuli moją uwagę. Ludzie z pozoru obojętni. A może jednak poruszeni? O czym myśleli? Czy stwierdzili, że to ich nie dotyczy? Czy może bali się opowiedzieć po którejś ze stron? A może po prostu się spieszyli.
Jednak za każdym razem zastanawia mnie jak to możliwe, że w w mieście mającym ok. 100 tys. mieszkańców tylko grupka osób ma odwagę wyjść na ulicę w obronie tych najmniejszych. To nie tylko odwaga, a poczucie obowiązku. W świecie, który zło nazywa dobrem, a morderstwo prawem wyboru nie wolno nam milczeć, nie wolno przechodzić obok tej zbrodni obojętnie.
Dlatego proszę, drogi Czytelniku – jeśli jeszcze nie zaangażowałeś się w obronę dzieci przed aborcją, a masz na to czas – proszę, nie bój się, dołącz do nas! Przyjdź na Różaniec i pikietę, które odbywają się 12 dnia każdego miesiąca w godz. 15:00 – 17:00. To tylko 2 godziny, a dla tego dziecka może to znaczyć aż życie – nigdy nie wiemy czy przypadkiem nie przechodziła obok kobieta rozważająca aborcję.
Proszę Cię w imieniu tych milionów dzieci, które nie dostały szansy, by gdzieś się spieszyć. Nie dostały szansy, by ujrzeć promienie słońca, poczuć na twarzy deszcz, usłyszeć szelest jesiennych liści lub skrzypienie śniegu pod stopami.
Bo nie sztuką jest zamknąć oczy, uszy – miarą człowieczeństwa jest powiedzieć „to nie wybór, to zbrodnia. To dziecko jest człowiekiem od poczęcia i ma prawo żyć tylko i aż dlatego, że jest człowiekiem – bez żadnego „ale”.
Nie sztuką jest się roześmiać lub krzyknąć z samochodu „kocham aborcję”, jak to zrobił pewien młody człowiek. Sztuką jest zapytać „czym jest aborcja?”, „czy cokolwiek wiem na ten temat, czy posługuję się zasłyszanymi sloganami?” i „czy nie przeraża mnie, że mówiąc – kocham aborcję – tak naprawdę mówię – kocham zabijanie dzieci?”.
Czy nie lepiej zamienić to na „kocham życie, dlatego jestem przeciwko aborcji”? I może wtedy ktoś Cię wyśmieje, stracisz część znajomych – ale gwarantuję Ci, że tak lekko Ci się zrobi na sercu, że jeszcze bardziej pokochasz każde życie i będziesz chciał zaangażować się w jego obronę.