I już w tym właśnie momencie – mają swój początek zarówno prawa, jak i obowiązki ojcowskie. Analogicznie rzecz ma się z prawami i obowiązkami matczynymi.
Ojciec ze swej natury jest tym, który winien chronić dziecko i jego matkę i walczyć o ich życie (nie tylko to doczesne), gdy zajdzie taka potrzeba. Najsmutniejszą i najbardziej paradoksalną walką, jaką niektórzy ojcowie muszą stoczyć, jest walka o to, aby ich poczęte dzieci mogły się narodzić – wbrew tragicznej decyzji kobiet, które oczadzone aborcjonizmem chcą te dzieci uśmiercić. A iluż to ojców nawet nie dowiedziało się, że zostało ojcami, a ich dzieci zostały zamordowane, nim się narodziły. Prawo stanowione nie zapewnia tym ojcom skutecznych narzędzi do walki o życie ich dzieci.
Niestety nie brakuje również mężczyzn skrajnie niehonorowych, którzy sprzeniewierzają się roli ojca już u zarania życia ich dzieci i zmuszają kobiety do zabicia potomstwa. Nie jest godzien zaufania ten, który podnosi rękę na istotę najbardziej bezbronną lub zmusza do tego kogoś innego. O tym kobieta winna pamiętać nim zezwoli, aby dany mężczyzna został ojcem jej dziecka. I w tym przypadku prawo stanowione nie spełnia swoich funkcji, zezwalając na bezkarność takiego postępowania.
Są również i tacy ojcowie, którzy są obojętni na los swych poczętych dzieci – zostawiając decyzję samym matkom. Ot, taki konformizm podyktowany źle pojętą troską o prawo kobiet do samostanowienia. Decyzja o zabiciu dziecka nie jest samostanowieniem, lecz stanowieniem o życiu drugiej osoby, w tym przypadku całkowicie bezbronnej.
Ojcowie – wasze dzieci i ich matki Was potrzebują. Bądźcie tymi, przy których bezbronni i słabsi mogą być bezpieczni, a złoczyńcy znajdą w Was przeszkodę dla realizacji swych niegodziwych planów i celów.