Badania wykazały, że dziecko było regularnie torturowane przez ponad dwa miesiące, zanim ostatecznie wykonano na nim wyrok śmierci. Koroner uczestnicząca w oględzinach przyznała, że całkowicie zamarła, gdy otworzono drzwi szafy. Detektyw z 21-letnim stażem powiedział, że był to najbardziej wstrząsający przypadek znęcania się nad dzieckiem, z jakim przyszło mu się zmierzyć w karierze.
W domu, w którym znaleziono Williama, prócz matki mieszkało dwóch innych mężczyzn, którzy nazywali siebie kobietami i „współrodzicami”. Ot, taki nowoczesny model rodziny poliamorycznej, który jest gloryfikowany jako „wyzwalający i stworzony dla nowych czasów”. Co ciekawe, biologiczny ojciec chłopca również jest wyznawcą kultu tożsamościowego – a ściślej, mężczyzną identyfikującym się jako transkobieta.
William, według doniesień, był przygotowywany przez całą czwórkę by „wyjść z szafy” (come out of the closet) i zaistnieć w świecie jako kolejne pokolenie „trans” w tej rodzinie. Niestety, trafił na jej samo dno. Martwy.
Ta ideologiczna transkomuna zmuszała to bezbronne dziecko do eksperymentowania z imionami, gloryfikowania środowiska domowego w społeczności jako „nowoczesnego, z wieloma mamami”. Chłopiec był wrzucany w okrutny świat ideologii, w której odrzuca się biologiczny fakt płci.
Kim był Erin Reed?
Zatrważającym elementem tej morderczej układanki jest fakt, że jeden z mężczyzn, który dokonał tej okrutnej zbrodni, na swoim portalu społecznościowym publikował treści niejakiego Erin Reed. Anthony Reed, bo tak w rzeczywistości się nazywa, to ekstremistyczny influencer środowiska trans, którego kontent jest śledzony przez wielu radykalnych aktywistów transpłciowych oskarżonych o popełnienie brutalnych przestępstw.
Jack LaSota, lider transpłciowego kultu śmierci Zizian, zamieszczał materiały Reeda na swojej stronie internetowej, która miała służyć do werbowania zwolenników zabijania wszystkich tych, którzy sprzeciwiali się ideologii gender. To, że zabójczy przebierańcy z Cincinnati śledzili poczynania Reeda, nie jest przypadkiem, a wzorowaniem się na jasnej instrukcji – albo będziesz jak my, albo ciebie nie ma.
Chłopiec wielokrotnie mówił dziadkom, że nie chce wracać do domu. Bał się i chciał z nimi zostać. Naturalną konsekwencją tego „postępowego świata” było nie zajęcie się problemem, który toczył dziecko, lecz odcięcie dziadków od kontaktów z wnukiem. Bo dziecko miało być pustą formą dla projektu zaburzonych dorosłych. Miało być kolejnym zdeprawowanym człowiekiem, który zasili szeregi tej „patchworkowej” rodzinki. W końcu miało być przykładem, że dzieci są trans. Ale coś poszło nie tak. Zwyrodnialcy pozbawili życia chłopca, który udowadniał, że płeć nie jest konstruktem społecznym, lecz prawdą biologiczną.
Środowisko pro-life broni każdego dziecka. Przed kłamstwem, które pozbawia je życia – czy to w łonach matek, czy przez porzucenie umęczonego ciała na dnie ciemnego mebla. Biologiczna prawda o dwóch płciach – męskiej i żeńskiej – nie jest nienawiścią. Nienawiścią jest zmuszanie całego świata do wyimaginowanej teorii, że płeć to konstrukt, a człowiek może utożsamiać się z kim, czym i jak chce, bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji.
Od września w polskich szkołach ideologia trans będzie promowana i pokazywana naszym dzieciom jako jedna z całkowicie „normalnych” możliwości wyrażania siebie we współczesnym świecie. Stanowi ona jeden z bloków tematycznych, który będzie nauczany na tzw. edukacji zdrowotnej.
Drodzy Rodzice! Oprócz praw macie też obowiązki względem swoich dzieci. Waszym zadaniem jest ochrona przed zagrożeniem deprawacji i seksualizacji. Z dniem 1 września możecie składać podania o wyłączenie waszych pociech z uczestnictwa z „edukacji seksualnej”.
Ratujmy dzieci!
Źródło: https://www.ratujmyszkole.pl/…