Gazeta Wyborcza nie może przeżyć, że „Zuzanna walczy o życie”

Gazeta Wyborcza nie może przeżyć, że „Zuzanna walczy o życie”

"Zuzanna walczy o życie" - tak brzmi link, sugerujący tytuł artykułu z Gazety Wyborczej, autorstwa Michała Radkowskiego. Można powiedzieć, że jest to słuszna laurka, wystawiona naszej wolontariuszce, która wspólnie z innymi uratowała już niejedno dziecko. Prawdziwy tytuł brzmi jednak inaczej, a sam artykuł zawiera mnóstwo przekłamań.

Jakich? Już na samym początku zmieszano ze sobą dwie rozmowy. „Cześć, kochana 🙂 Wiem, że siedzisz na grupie aborcyjnej. Nie mam zamiaru Cię oceniać.” – tak brzmiała słynna wiadomość wysłana do 17-latki, która prawdopodobnie już niebawem urodzi swoje dziecko. Wiadomość obiegła internet, sprawiając, że ludzie, którzy przedtem czytali między innymi na fanpage’u „Mordo Iuris” Dawida Winiarskiego, kłamstwa, przepraszali za swoje przykre nieraz komentarze. Pojawiła się nawet w filmie Reżysera Życia.

A dalsza część rozmowy, w której kobieta odpisuje „Dziewczyno, nie masz dzieci, żadnej wiedzy na mój temat, a próbujesz tu mnie przekonywać.„? To całkiem inny dialog, z kobietą, o której pisaliśmy tutaj. Także kolejna zacytowana przez pana Radkowskiego wiadomość: „Kochana Agnieszko, aborcja tylko zrani twoje serce…” nie jest autorstwa Zuzanny Wiewiórki, co zresztą widać, gdy porówna się ją z poprzednimi cytowanymi. Napisała ją jedna z wielu wolontariuszek, które działają w sieci, podobnie jak Zuzanna.

W artykule mowa jest również o groźbach karalnych wobec Zuzanny Wiewiórki. Wspomina się o udostępnieniu adresu jej zamieszkania i groźbach śmierci czy gwałtu. Jednak, jak mówi pani Liliana Religa z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny: „Na pewno Zuzanna otrzymuje negatywne komentarze, tak jak my je dostajemy od przeciwników aborcji, ale obraźliwe słowa należy odróżniać od faktycznych gróźb karalnych, których nie widziałam pod adresem Wiewiórki„. Po czym dodaje: „Środowiska antyaborcyjne lubią się przedstawiać jako ofiary„.

To przerażające, że kobieta, pracująca w organizacji „kobiecej”, twierdzi, że komentarze i wiadomości, jakie dostała Zuzanna, to nic takiego. Przypomnijmy część z nich, zawartą w TYM oraz TYM artykule. „Skręciłabym jej kark gołymi rękami” – pisze Basia Walaszczyk. „Ja po prostu mam nadzieję, że kiedyś jej zniszczą życie, tak jak ona niszczy innym” – pisze Artur Fetcher. Czy pani Religa naprawdę nie widzi w takiej treści nic poza „negatywnym komentarzem”?

To wszystko? Oczywiście że nie! „Pi**e ci rozerwe to nie bedziesz miała problemu z aborcją” – brzmi wiadomość prywatna od „Karol NA” (fałszywe konto, zapewne pan się jednak troszkę wstydził). Pani Izabella Mejnartowicz „obiecała” natomiast: „Jak spotkam w ciemnej bramie to okalecze. Powaga.” Zuzannie grożono nawet dołami z wapnem. Widać, to dla pani Liliany Religi normalne.

Autor próbował uzyskać więcej informacji, wysyłając do Fundacji zestaw ukierunkowanych pod tezę pytań. Dostał odpowiedź, którą o dziwo, zacytował w całości, bez zniekształceń: „My zajmujemy się ich ratowaniem (dzieci w łonach matek – przyp. red.). Pańskie pytania wskazują, że przygotowuje Pan paszkwil na Fundację i naszą koleżankę. Nie zamierzamy ułatwiać Panu tej pracy. Nie tylko dlatego, że służy Pan złej sprawie, ale również dlatego, że szkodzi Pan sobie”. I niech to wystarczy za komentarz.

Źródło: https://warszawa.wyborcza.pl/…,zuzanna-walczy-o-zycie.html

Popierasz to co robimy?

Wesprzyj nasze akcje

Także mogą Cię zainteresować: