Aleksandra Lewandowska, która współtworzyła podstawę programową do przedmiotu, twierdzi jednak, że „nie da się tego rozdzielić”. Gotowa jest nawet na sytuację, w której przedmiot stanie się obowiązkowy, a „za dwa, trzy lata – jak dorośli będą na to gotowi – metodą drobnych kroków uda się wprowadzić ponownie do przedmiotu również zdrowie seksualne jako element, który jest tak samo ważny jak pozostałe moduły”.
Plan twórców jest więc oczywisty. Deprawacja dzieci ma być częścią programu, nawet jeśli trzeba będzie okłamać rodziców, że nic złego tam się dziać nie będzie. A po dwóch, trzech latach, gdy już zgody będą wyrażone, rodzice mają się nie spostrzec w tym, co się dzieje.
Uczenie dzieci, że zboczenia są normą, że człowiek nie ma płci, chyba że jakąś wybrał, jak również niszczenie ich naturalnego wstydu, woła o pomstę do nieba. Jest to pierwszy krok do zagłady narodu, bo jeśli zamydla się obraz dobra i zła i odchodzi od prawa naturalnego, nie mówiąc już o Bożym, to nikt w życiu dorosłym nie będzie w stanie podjąć swoich zadań jako pracownik, mąż, żona, ojciec czy matka. Słabym człowiekiem najłatwiej się zaś steruje.
Walczmy o nasze dzieci!
Źródło: https://www.wprost.pl/…