Czy można wyobrazić sobie szczęśliwego zabójcę? Oczywiście że tak!

Czy można wyobrazić sobie szczęśliwego zabójcę? Oczywiście że tak!

"Dyskutując o aborcji, ciągle za mało rozmawiamy o tym, ile osób jest szczęśliwych z tego powodu, że mogły przerwać ciążę" - czytamy na stronie aborcyjnego killing-teamu.

Syndrom poaborcyjny jest faktem. To że zabicie dziecka jest dla kobiet czymś wstrząsającym, wydaje się być oczywiste i wyłania się nawet ze świadectw kobiet na proaborcyjnych stronach. Również na forum, gdzie Justyna Wydrzyńska oraz inne kobiety pomagały innym w zabiciu ich dziecka, widniały wstrząsające opisy aborcji.

Kilka minut i ciałko mojego Aniołka było już poza mną, wtedy łzy wyschły, oczy nie miały siły płakać, mózg nie mógł pracować, odpłynęłam, chciałam umrzeć. Najszczerzej, jak nigdy dotąd miałam nadzieję, że i ze mną stanie się coś złego, za karę. Chciałam zamknąć oczy i już nigdy się nie obudzić.

Otrząsnęłam się po pytaniu: „Czy chce pani zobaczyć Dzieciątko?”– głosem najczulszym i najłagodniejszym, jaki kiedykolwiek przyszło mi słyszeć. „Chcę”. Zobaczyłam, dotknęłam, poczułam. Dramat, katorga dla duszy i ciała, rozdzierająca pustka w środku, kołatanie rozdygotanego serca, nieopisane cierpienie, którego nie sposób ogarnąć myślami.” – to wyznanie kobiety, która w wyniku połknięcia tabletek poronnych trafiła do szpitala z powikłaniami. Tam lekarze, sądząc że to zwykłe poronienie, pokazali jej dziecko. Dziecko, które właśnie zostało zabite…

Zalała mnie fala krwi, dosłownie wszystko było we krwi, łóżko, podłoga, moje ciuchy, skarpetki, kapcie, wszystko. Biegiem do toalety, tam kolejna fala bólu, kolejne dwa silniejsze niż kiedykolwiek. Do szpitala trafiłam z krwotokiem i regularnymi skurczami. Dziecko było żywe. Była próba powstrzymania, nie zadziałała. Dziecko urodziło się i zmarło mi na rękach w szpitalu. Po prostu masakra.

Kochane, to poczucie winy i żal też znikną, czy tak będzie zawsze?

Oczywiście, nie ma się co łudzić, że każda kobieta po aborcji będzie czuła, że coś stało się nie tak. Sumienie łatwo da się uśpić, co pokazał choćby eksperyment Milgrama, gdzie uczestnicy za poleceniem nauczyciela razili prądem człowieka, który źle odpowiedział na pytania. Ponad połowa osób nie przerwała eksperymentu, mimo że człowiek histerycznie krzyczał, dając do zrozumienia, że wstrząsy sprawiają mu ogromny ból. Nauczyciel zaś zapewniał, że mimo odczuwalnego bólu, wstrząsy nie szkodzą ciału. Analogia do słów „płód nie czuje, można go zabić” nasuwa się sama.

Jeśli autorytetem staną się handlarze pigułkami, ich zwolennicy dowiedzą się, że aborcja jest ok i uwierzą. Część z nich tak mocno, że człowiek stanie się dla nich „galaretką”, „dżemem” „krewetką”, tak jak to dziś opisują na aborcyjnych forach i tak jak kilkadziesiąt lat temu odczłowieczano choćby Żydów lub czarnoskórych. Nie wszystkie sumienia zostaną jednak uśpione. I może to się skończyć śmiercią nie tylko nienarodzonego dziecka, ale i jego matki, za którą odpowiedzialne będą aborcyjne przestępczynie z killing-teamu i podobnych organizacji.

Popierasz to co robimy?

Wesprzyj nasze akcje

Także mogą Cię zainteresować: