Jedna pomocna dłoń przeciwko bestii eutanazji

Pewnego dnia do drzwi Marii Consuelo Cordoba ktoś zapukał. Otworzyła je bez wahania. Zobaczyła za nimi swojego męża. A potem ogarnęła ją ciemność i poczuła paraliżujący ból. 26 lat temu mężczyzna oblał jej twarz kwasem.

Od tamtej chwili kobieta przeszła 87 operacji mających przywrócić jej godną egzystencję. Bez bólu, szpecących blizn, deformacji twarzy. Jednak nic z tego pragnienia się nie ziściło. Kobieta wylądowała na ulicy z powodu skrajnego ubóstwa. Żebrała na ulicach Bogoty, zakrywając twarz maską, bo budziła przerażenie wśród mijających ją ludzi. Cierpiała w milczeniu i samotności. Bo system zdrowia postawił na niej przysłowiowy „krzyżyk”. Tonąc w oceanie beznadziei, bez jakiegokolwiek wsparcia czy pomocy, zdecydowała o eutanazji.

Zgodę dostała bez problemu. Nikt nie zaproponował alternatywy, kolejnego leczenia – bez wahania podpisano na nią wyrok śmierci, bo „tak chciała”. Minęły cztery lata. Kombinat śmierci cierpliwie czekał na poddanie się tej walecznej kobiety, czekał na jej ostatnie słowa „chcę się zabić”.

I wtedy stało się coś, czego propagatorzy i agitatorzy „śmierci na życzenie” nie chcą słyszeć. Pojawiła się pomocna dłoń. Arturo Calle, kolumbijski przedsiębiorca, dowiedział się o jej historii. Nie zignorował jej, nie zrzucił odpowiedzialności na innych, nie pisał postów „w sieci”. Dowiedział się, gdzie Maria przebywa i poszedł do niej. Spotkali się i rozmawiali o nadziei. O nowych operacjach, domu, comiesięcznym wsparciu finansowym. Nigdy jej nie powiedział, że rozumie jej wybór. Ale zrobił wszystko, by śmierć nie była jej wyborem. „Chcę nowej operacji, bo nie poddam się eutanazji”. – miały brzmieć słowa tej okaleczonej kobiety po spotkaniu z mężczyzną.

Jeden człowiek stawił czoła rozwścieczonej bestii depopulacji. Zainteresowanie, uwaga, środki finansowe, ale przede wszystkim pochylenie się nad drugim człowiekiem – towar niezwykle deficytowy w dzisiejszych czasach, oddaliło okrucieństwo morderstwa na życzenie od Marii.

Ludzie nie podpisują na siebie wyroku śmierci, bo ich życie jest „niegodne”. Zrezygnowani proszą o nią, gdy zostają sami z bólem, smutkiem, samotnością czy poharataną psychiką. System im mówi „nie stać nas na twoje leczenie, ale możemy zasponsorować ci zastrzyk”. A społeczeństwo przyklaskuje takiemu bohaterowi, bo był tak odważny, żeby zadecydować o „godnej” śmierci, całkowicie ignorując fakt, że każdy ma prawo do godnego życia.

Arturo Calle pokazał kobiecie, że jej życie jest ważne. „Zostań! Twoje życie ma sens. Jestem przy Tobie”. Wystarczyło tylko tyle. I aż tyle.

Eutanazja to okrutna procedura, która nie leczy bólu, a zabija człowieka, który ten ból odczuwa. Osaczony, pozbawiony nadziei człowiek zmuszany jest do podjęcia decyzji, która jest fałszywie promowana jako bohaterstwo dzisiejszych czasów. Bo dzisiaj lekarka-aborterka to bohaterka. Ofiara eutanazji – bohater bez peleryny. Dziecko zniszczone terapią hormonalną – wzór do naśladowania przez mu współczesnych. A przecież prawdziwe bohaterstwo to obrona życia ludzkiego w każdej fazie rozwoju, w każdych okolicznościach, w każdym momencie.

Historia ta pokazuje, że w bezdusznym świecie przepełnionym dążeniem do dobrostanu wystarczy się zatrzymać i dostrzec drugiego człowieka. I zawalczyć o to, by miał powód by żyć.

Źródło: https://www.facebook.com/…

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Matka zabija swoje dziecko, zainspirowana historią Lindsay Clancy

Lekarka z Lutoryża, u której znaleziono szczątki, zostanie dłużej w areszcie

Dzieci to miłość, a nie naruszenie dobrobytu

Polscy uczniowie będą jak uczestnicy parad równości? Relacja z kontry w Katowicach

12 września pierwsze targi dzieci w Warszawie

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: