Już na wstępie okazało się, że w tym roku organizatorzy podzielili się i zamiast jednego pochodu ulicami Katowic przeszły dwa marsze, tydzień po tygodniu. Jest to dobry znak, bo środowisko wewnętrznie podzielone jest osłabione i działa mniej prężnie niż w przeszłości. I rzeczywiście, mimo iż marsz z soboty 5 września dalej jest sponsorowany przez korporacje (na aucie nagłośnieniowym widać było duże logo ING Banku), to uczestników było kilka razy mniej niż jeszcze rok czy dwa wcześniej – doliczyliśmy się zaledwie kilkuset osób.
Na marsz w większości stawili się młodzi ludzie, wręcz jeszcze dzieci. Niektórzy mieli na sobie różne zwierzęce stroje, świadczące, że utożsamiają się z psem czy z kotem… Wiele osób przyszło odzianych bardzo nieprzyzwoicie albo w wyzywającym makijażu. Marszowi przewodziły dwie męskie postacie, znane jako „Drag Queen” – ubrane jaskrawo, wyzywająco, w perukach, w sposób najgorszy z możliwych parodiujące kobiety.
Z naszej strony akcja rozpoczęła się z kilkudziesięcioma uczestnikami i banerami, pokazującymi tragedię dzieci zabitych poprzez aborcję oraz tych poddanych tzw. „tranzycji”, która nie zmienia ich płci, a okalecza i kastruje na całe życie.
Zaskoczeniem było zarówno dla nas, jak i dla uczestników parady, że zaplanowane przed wydarzeniem tęczowe miasteczko równości zostało odwołane i przeniesione na następny dzień. Zapewne organizatorzy chcieli ograniczyć kontakt z naszą kontrą do minimum.
Jak każde takie wydarzenie, tak i katowicka kontra przebiegła pod hasłem obrony dzieci i młodzieży przed aborcją i deprawacją. Wiedzieliśmy, jakie hasła będą promować uczestnicy marszu – a jednak nie byliśmy tam, aby walczyć z ludźmi, ale o ludzi. W tej skrzywdzonej młodzieży dostrzegliśmy zagubione dusze, stworzone na obraz i podobieństwo Boga, który je kocha i chce, aby i one żyły w prawdziwej miłości i wolności.
Dlatego też pod koniec manifestacji skierowaliśmy osobiste przesłanie do uczestników marszu – podkreślając, że to właśnie my chcemy ich dobra i ostrzegamy ich przed złem, a odrzucanie własnej płci, tożsamości, wiary i prawdy to droga do zniewolenia. To podejście przyniosło owoce – po zakończonej akcji młodzi ludzie podeszli do nas, by porozmawiać bezpośrednio.
Młodzi ludzie kwestionujący, kim są, odrzucający wszelkie zasady, akceptujący wszelkie wynaturzenia, ale odrzucający normy moralne – czy to właśnie nie takiego człowieka chcą „urobić” autorzy deprawujących zajęć z edukacji seksualnej, która weszła do polskich szkół pod nazwą „edukacji zdrowotnej”? Rodzicu, rozważ to dobrze, kto ma wychowywać Twoje dziecko – Ty czy deprawatorzy? A potem podejmij stanowcze kroki, by chronić swoje dziecko. Jego nieśmiertelna dusza warta jest każdych, nawet najbardziej kosztownych wysiłków! Wiedz, że mężczyźni przebrani za „Drag Queen” wchodzą już do szkół i bibliotek, by spotykać się z małymi dziećmi (wiesz, dlaczego?), a tranzycja jest powszechnie promowana i polecana młodzieży, szczególnie w Internecie.
Nie ustajemy w walce o dzieci! Ty także możesz się do niej przyłączyć. Wesprzyj nasze działania, pobierz publikacje, protestuj przeciwko deprawacji. Im większy sprzeciw, tym większa szansa na zwycięstwo. Czas na działanie jest teraz!

