Killing team od lat otwarcie deklaruje, że pomaga kobietom w zabijaniu ich nienarodzonych dzieci, promuje aborcję farmakologiczną oraz kieruje do miejsc, w których można dokonać aborcji. Działalność ta nie jest ukrywana – organizacja sama przedstawia ją jako swoją „misję”. Za przestępczość aborcyjną żadna z tych osób nie została jeszcze ukarana.
Warto przypomnieć, jak wygląda w tej kwestii polskie prawo. Choć kobieta dokonująca aborcji nie podlega odpowiedzialności karnej, odpowiedzialność może ponosić osoba, która – wbrew obowiązującym przepisom – pomaga lub nakłania do nielegalnego przerwania ciąży. .Jedna z działaczek killing teamu, Justyna Wydrzyńska została nawet skazana za pomocnictwo w dokonaniu nielegalnej aborcji, kara jednak była śmiesznie mała.
Nie wiemy, czy usunięcie profili okaże się trwałe. Wiemy jednak, że każdy dzień bez setek, a może tysięcy wyświetleń treści zachęcających do zabicia nienarodzonego dziecka oznacza mniejszy zasięg tej ideologii. Mniej kobiet trafi na instrukcję, jak „przerwać ciążę”. Być może więcej z nich znajdzie natomiast wsparcie prowadzące do wyboru życia, takie jak promujemy na platformie Ocalone.org.
To nie kończy działalności środowisk aborcyjnych, jednak ograniczenie ich obecności w mediach społecznościowych jest krokiem w dobrą stronę. Oby był to sygnał, że promocja działań balansujących na granicy prawa lub naruszających prawo nie będzie traktowana przez internetowe platformy jako coś zwyczajnego.
Każde ocalone życie zaczyna się od jednej decyzji. Czasem również od tego, że ktoś nie natrafił na treści, które przekonywały go, że śmierć dziecka jest rozwiązaniem.