Shane Dawson, youtuber, mężczyzna z udokumentowaną historią seksualizowania dzieci i niemowląt, wraz ze swoim „mężem”, Rylandem Adamsem zostali właśnie „ojcami” bliźniąt. Chłopcy przyszli na świat dzięki anonimowej surogatce. Mężczyźni nawiązali kontrakt z kobietą, ustalili kwotę i czekali na narodziny dzieci. Żadnej weryfikacji psychologicznej, kryminalnej czy społecznej, czy nadają się do wychowywania dzieci. Tylko pieniądze i umowa.
To już nie odosobniony przypadek, a praktyka, która zatacza coraz szersze kręgi. To naturalna konsekwencja walki o „wszystkie należne im prawa” wszelkiej maści zboczeńców i wynaturzonych degeneratów, gdzie dziecko stało się akcesorium do ich życia i plasteliną, z której będą lepić takich jak oni sami. Albo bawić w „niegrzecznego doktora”.
Shane Dawson to odrażający człowiek. Upubliczniał nagrania i wypowiedzi, obok których nie można przejść obojętnie, m.in. żartował o masturbacji przy plakacie 11-letniej wtedy Willow Smith, komentował 6-letnią fankę słowami „była nawet sexy” i przyrównywał pedofilię do fetyszu stóp. Z niekłamaną satysfakcją mówił o wyszukiwaniu dziecięcej pornografii online i opisywał to jako doświadczenie niezwykle „seksowne i pociągające”. O dzieciach mówił, że „to dla mnie to samo co pies”. Śmiał się z wiadomości o gwałcie na 4-miesięcznym niemowlęciu i spekulował, w jaki sposób zginęło ono podczas aktu sodomii. Wisienką na tym odrażającym torcie jest zmuszanie 12-letniej dziewczynki do wyuzdanego tańca na kolanach, „karmienia piersią” i innych upokarzających czynności o charakterze seksualnym. Wszystko jest dostępne online.
I taki właśnie zwyrodnialec bez żadnego problemu zakupił sobie dwa noworodki poprzez komercyjną surogację i procedurę IVF. Wyprodukowano 12 embrionów (po 6 na każdego z mężczyzn), zaś stworzenie ich nazwano produkcją z kodem kreskowym. Żartowali, że mogą wybierać dzieci jak z katalogu i cieszyli się, że mogą „bawić się w Pana Boga”. Wynajęty żywy inkubator czy nadmiarowe zarodki ludzkie w ostatecznym rozrachunku nie miały dla nich znaczenia. Embriony można zniszczyć, a kobietę pożegnać z wilczym biletem.
Surogacja to handel dziećmi bez żadnych ograniczeń
Gdy przy adopcji dzieci przyszli rodzice przechodzą niezwykle szczegółowe badania, tak przy surogacji wystarczy jedynie karta kredytowa. Żadnej kontroli przeszłości kryminalnej, psychologicznej, społecznej czy obserwacji potencjalnego rodzica. Bogaci homoseksualiści, celebryci, single, każdy kto ma dostęp do pokaźnej gotówki może sobie „uszyć dziecko na miarę”.
Dawson i Adams posuwają się jeszcze dalej w swoim okrucieństwie – żartowali, że powiedzą dzieciom „kupiliśmy waszą mamę!”. Od początku procesu traktowali embriony jako produkty z opcją wyboru płci czy wyglądu. To jawna komodyfikacja ludzkiego życia – najczystsza forma handlu żywym towarem w XXI wieku. Jakże światłym i postępowym.
Ten przypadek pokazuje, jak bardzo chore i zdegenerowane jest środowisko tęczowej tolerancji. Kobiety w okrutny sposób są poniżane i redukowane do roli wypożyczalni macic – żywych inkubatorów. Dzieci tracą prawo do matki na każdej płaszczyźnie – emocjonalnej, biologicznej czy prawnej. Nabywcy stają się panami ich „być albo nie być”, którym poczucie bezkarności pozwala na posuwanie się do okrutnych aktów wobec tych najmniejszych.
„Miłość to miłość”, „Prawo do rodziny dla każdego” „Postęp a nie zaścianek” – właśnie te hasła mają znormalizować patologię tęczowych oprawców. Mają usprawiedliwić handel dziećmi i znormalizować proceder oddawania ich w ręce tych, którzy fantazjują o nich w seksualny sposób.
Miłość to nie impulsywny przypływ endorfin – to cnota. Cnota, która ma zapewnić bezpieczeństwo, prawidłowe wzrastanie i rozwój jednostki, szacunek, ale i pozwala na wytknięcie błędów z receptą, jak ich unikać w przyszłości. Dziecko nie jest produktem, a wypadkową miłości między kobietą a mężczyzną. Każde dziecko ma prawo przyjść na świat w rodzinie, a nie na zasadach umowy w zimnym laboratorium. Nie jest „opcją” do wyboru z katalogu tysięcy embrionów. I na pewno nie powinno trafić w szpony tych, którzy skrzywdzą ich niewinność. Na zawsze i bezpowrotnie – tylko dlatego, że mają pieniądze i zasięgi.
Broniąc życia nienarodzonego nie bronimy go tylko przed morderstwem w łonie matki, ale też przed byciem kupowanym i sprzedawanym. Poszanowanie dla nienarodzonych i narodzonych dzieci – najbardziej deficytowy „towar” cywilizacji postępu…
Źródło: https://www.liveaction.org/…