W latach 70. i 80. Karin Struck była jedną z najbardziej znanych pisarek w Niemczech, zapraszaną na wykłady, nagradzaną i obecną w ówczesnych mediach. Jednak wszystko zmieniło się po tym, jak w 1975 roku zabiła swoje nienarodzone dziecko. Jak sama później przyznała, to doświadczenie odcisnęło na niej głębokie piętno i nie pozwoliło jej odzyskać wewnętrznego spokoju.
Z czasem zaczęła mówić o tym, co przeżyła. I właśnie wtedy rozpoczęła się jej prawdziwa droga.
„Widzę moje dziecko we śnie” – świadectwo sumienia
W 1992 roku Struck opublikowała książkę „Widzę moje dziecko we śnie”. Opisała w niej dramat aborcji z perspektywy kobiety, która jej dokonała. Książkę trudno nazwać agitacją – jest raczej bolesną relacją osoby, która przekonała się, że lewicowe poglądy nie chronią przed syndromem postaborcyjnym.
Autorka pokazała, że aborcja to „zabieg”, któy nie kończy się w gabinecie. Jego skutki wciskają się mocno w psychikę i sumienie człowieka. Co istotne, wraz z wydaniem książki skończyła się medialna popularność Karin Struck. Odwróciło się od niej środowisko, które wcześniej ją wspierało.
Mimo że za zmianę poglądów i opowiadanie się za życiem zapłaciła wysoką cenę, nie wycofała się. Zmarła w 2006 roku po długiej chorobie nowotworowej i do końca życia mówiła o potrzebie zmian prawnych na takie, które chroni życie człowieka.
Od ideologii do prawdy
Historia Karin Struck pokazuje, że człowiek może się zmienić. Może przejść drogę od przekonań opartych na ideologii do odkrycia prawdy zakorzenionej w sumieniu oraz czasami, jak było niestety w jej przypadku, w doświadczeniu.
Karin jednak nie bała się przyznać do błędu. Stała się kobietą, która zamiast milczeć, wybrała prawdę. I która do końca życia walczyła o tych, którzy sami nie mogą się bronić.