Babcia w kajdankach za napis „Przymus jest przestępstwem”, czyli jak wygląda wolność słowa we współczesnej Europie

Rose Docherty to 75-letnia babcia, która postanowiła stanąć w prawdzie. W ciszy, skupieniu, ze spokojem w każdym geście. Stała przed Queen Elizabeth University Hospital w Glasgow (Szkocja), trzymając jedynie w rękach poster z napisem „Przymus jest przestępstwem. Jestem tu, by rozmawiać – jeśli tylko chcesz”.

Reakcja aparatu państwowego była natychmiastowa. Kobieta została aresztowana. I to dwukrotnie.

Rose jest pierwszą osobą, która została postawiona w stan oskarżenia po zaostrzeniu szkockiej ustawy o tzw. „strefach buforowych” z 2024 roku, zakazującej „wywierania wpływu” na podejmowane decyzje dotyczące zabójstwa dzieci nienarodzonych przez kobiety znajdujące się w promieniu 200 metrów od placówki, dokonującej aborcji. Ustawa ta pod płaszczykiem „ochrony kobiet” w rzeczywistości sprowadziła akty miłosierdzia (człowieczeństwa), jak cicha modlitwa, rozdawanie ulotek czy rozmowa, do przestępstwa zagrożonego nieograniczoną grzywną.

Co ciekawe, to policjant podejmuje decyzję, czy człowiek stojący w strefie buforowej dokonuje przestępstwa, np. modląc się w ciszy i skupieniu, a przesłanką mogą być np. splecione dłonie. Jak do tej pory ofiarami tego procederu padli jedynie wyznający religię chrześcijańską.

Rose Docherty po prostu trzymała napis. Po aresztowaniu i zakuciu jej w kajdanki przewieziono ją na komisariat, gdzie spędziła ponad dwie godziny w zamkniętym pomieszczeniu – bez jakichkolwiek mebli. Ot, współczesna, demokratyczna Szkocja.

W kwietniu tego roku Sędzia Reid oddalił sprawę 'pro loco et tempore’. To oznacza, że sprawa może zostać ponownie wniesiona do sądu, jeśli pojawią się nowe dowody. Jednak wszystkie zarzuty postawione kobiecie do tej pory odrzucił, motywując tym, iż oskarżenie „nie ujawniło przestępstwa przewidzianego przez prawo Szkocji”. Dodał, że zarzuty te naruszały jej prawo do wolności słowa zagwarantowane przez Konwencję w jej 10 artykule.

Jeremiah Igunnubole, prawnik ADF International, ostro potępił oskarżenie jako „niemające miejsca w wolnym i demokratycznym społeczeństwie”, prokuraturę zaś krytykując za wniesienie zarzutów „bez przeprowadzenia najbardziej podstawowych czynności śledczych”. Jednocześnie wezwał parlament do „pilnego uchylenia ustawy o strefach buforowych” nazywając je „źle skonstruowanymi, cenzorskimi i niedemokratycznymi”. Ciekawostką jest, iż po drugim aresztowaniu Rose Docherty Departament Stanu USA wystosował notę, iż czyn ten jest „kolejnym rażącym przykładem tyrańskiego tłumienia wolności słowa w Europie”.

W Polsce nie jest inaczej – trwa systemowe prześladowanie w białych rękawiczkach

Ta sama przemoc instytucjonalna, ten sam mechanizm i ta sama (nie)logika dotknęły obrońców życia w Polsce. Wolontariusze Fundacji Pro Prawo do życia są nieustannie zastraszani, zgłaszani i ciągani po sądach. Zazwyczaj sprawy są umarzane. Jednak coraz częściej można zaobserwować, że włodarzom miast, posługujących się służbami mundurowymi, to już nie wystarcza. Zakazują zgromadzeń powołując się na absurdalne przepisy czy rozwiązują sprawy siłowo, zatrudniając agencje ochrony do uniemożliwienia odbycia pikiet antyaborcyjnych.

Nie możemy liczyć na wsparcie ze strony organów państwa, jesteśmy przedmiotem szykan ze strony tych, którzy powinni wspierać nasze działanie”. Mechanizm jest zawsze ten sam. Wydelegowani urzędnicy czy służby mundurowe starają się usunąć niewygodne dla nich fakty i prawdę z przestrzeni publicznej. Nie dyskutuj z argumentami – zastrasz autora.

Aborcja zabija

Aborcja zabija człowieka. To fakt. Biologia. Potwierdzony przez wiele naukowych podręczników. Serce nienarodzonego dziecka zaczyna bić już w 18. dniu życia dziecka. Mózg formuje się w 6. tygodniu. Życie zaczyna się już w momencie poczęcia. I ta obiektywna prawda jest dzisiaj kryminalizowana.

Walczące babcie o dzieci nienarodzone są zakuwane w kajdanki, wolontariusze fundacji sadzani na ławie oskarżonych i obarczani wysokimi grzywnami. Dlaczego? Bo to, o czym mówią, jest niewygodne. Nie pasuje to do zafałszowanego obrazu bezbolesnego pozbycia się zlepka komórek, które okazuje się być w rzeczywistości małym człowiekiem. Gdy groźba nie działa, pojawia się przymus i prześladowanie. Bo może im się odechce….

Po ogłoszeniu wyroku Rose Docherty powiedziała „Byłam aresztowana, oskarżona i ścigana za nic więcej, jak tylko spokojne zaproszenie do rozmowy w miejscu, gdzie miałam prawo przebywać. To wielkie zwycięstwo wolności słowa”. I niech to będzie testament dla wszystkich tych, którzy stają w obronie życia nienarodzonych. Na całym świecie. Można nas aresztować, a nawet pozywać. Można próbować zastraszać i prześladować. Ale prawdy nie można zamknąć w więzieniu.

Ludzi się nie zabija. I tego nie uchyli żadna ustawa.

Źródła:
https://www.dailyrecord.co.uk/…
https://www.christiantoday.com/…
https://www.gbnews.com/…

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Karin Struck – kobieta, która odważyła się powiedzieć prawdę

Zamiast pomocy – śmierć na receptę. Tragiczna historia Wendy Duffy

Homozagłada w akcji – bestialstwo, które lewica nazywa „rodziną”

Dlaczego wasza wrażliwość jest wybiórcza?

Pojechała na SOR z bólem pleców. Jeszcze przed diagnozą zaproponowano jej eutanazję

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: