Miriam odpowiedziała, że nie. Chciała tylko poznać przyczynę bólu. Okazało się, że pękła jej miednica. Po 3-tygodniowym pobycie w szpitalu ból minął, a on a sama spakowała się i pojechała na wycieczkę na Kubę.
„Przeraża mnie, gdy myślę co się mogło wydarzyć. W innej wersji wydarzeń może byłabym sama, albo bardziej przerażona, albo bardziej wyczerpana. Być może bym się zatrzymała i rozważyła to” – wspomina po czasie Miriam.
Kiedy człowiek w kryzysie zdrowotnym trafia do szpitala zakłada, że jest to najlepsze miejsce. Zakłada, że właśnie tu są ludzie, którzy mu pomogą. Przez głowę nie przechodzi mu myśl, że trafia do odpowiednika komory gazowej. W tych najtrudniejszych momentach często wydaje się ludziom, że nie da rady tak żyć. Potem jednak choroba czy trudność mija a wraz z nią czarne myśli. Propozycja śmierci w takim momencie jest najgorszą formą zwyrodnialstwa, szczególnie jeśli pochodzi od personelu medycznego. Człowiek w tak ciężkim stanie zmuszany jest dodatkowo do obrony przed śmiercią. Być może będzie się czuł zbyt wyczerpany by się bronić i podda się presji, albo tak go zdenerwuje ta propozycja, że jego stan się pogorszy.
Eutanazja to w praktyce puszka Pandory. Gdy ona wchodzi w życie nikt nie może się czuć bezpieczny.
Źródło: https://www.lifenews.com/…