Pojechała na SOR z bólem pleców. Jeszcze przed diagnozą zaproponowano jej eutanazję

Osiemdziesięcioczteroletnia Kanadyjka Miriam Lancaster obudziła się pewnego dnia z ogromnym bólem pleców. Jej córka zadzwoniła po pogotowie i zawieziono ją na SOR. Tam pewna młoda lekarka, zanim jeszcze zrobiono jakiekolwiek badania zapytała kobietę czy życzy sobie eutanazji. Zapytała „tak od niechcenia, jakby ktoś zaproponował filiżankę herbaty” – wspomina pani Lancaster.

Miriam odpowiedziała, że nie. Chciała tylko poznać przyczynę bólu. Okazało się, że pękła jej miednica. Po 3-tygodniowym pobycie w szpitalu ból minął, a on a sama spakowała się i pojechała na wycieczkę na Kubę.

Przeraża mnie, gdy myślę co się mogło wydarzyć. W innej wersji wydarzeń może byłabym sama, albo bardziej przerażona, albo bardziej wyczerpana. Być może bym się zatrzymała i rozważyła to” – wspomina po czasie Miriam.

Kiedy człowiek w kryzysie zdrowotnym trafia do szpitala zakłada, że jest to najlepsze miejsce. Zakłada, że właśnie tu są ludzie, którzy mu pomogą. Przez głowę nie przechodzi mu myśl, że trafia do odpowiednika komory gazowej. W tych najtrudniejszych momentach często wydaje się ludziom, że nie da rady tak żyć. Potem jednak choroba czy trudność mija a wraz z nią czarne myśli. Propozycja śmierci w takim momencie jest najgorszą formą zwyrodnialstwa, szczególnie jeśli pochodzi od personelu medycznego. Człowiek w tak ciężkim stanie zmuszany jest dodatkowo do obrony przed śmiercią. Być może będzie się czuł zbyt wyczerpany by się bronić i podda się presji, albo tak go zdenerwuje ta propozycja, że jego stan się pogorszy.

Eutanazja to w praktyce puszka Pandory. Gdy ona wchodzi w życie nikt nie może się czuć bezpieczny.

Źródło: https://www.lifenews.com/…

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Babcia w kajdankach za napis „Przymus jest przestępstwem”, czyli jak wygląda wolność słowa we współczesnej Europie

Karin Struck – kobieta, która odważyła się powiedzieć prawdę

Zamiast pomocy – śmierć na receptę. Tragiczna historia Wendy Duffy

Homozagłada w akcji – bestialstwo, które lewica nazywa „rodziną”

Dlaczego wasza wrażliwość jest wybiórcza?

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: