Dziś, po kilku latach, możemy spojrzeć na konkretne dane. I nie są one dla nas żadnym zaskoczeniem: zakaz aborcji ratuje życie i to jest fakt. Nie inaczej jest w tym przypadku. Według informacji opublikowanych przez amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), liczba zgonów matek w USA wyraźnie spadła od 2022 roku. Mówimy o spadku rzędu około 20 procent, co trudno uznać za przypadkową zmianę.
Dane zamiast strachu
13 marca portal „Live Action” opublikował artykuł profesora Michaela Newa z Catholic University of America i Charlotte Lozier Institute. Obalił on twierdzenia aborcjonistów, że prawo do życia „szkodzi kobietom”. Co ważne – zauważył między innymi, że jeszcze w 2022 roku (przed obaleniem wyroku) odnotowano 22,3 zgonów matek na 100 tys. żywych urodzeń. Dwa lata później wskaźnik ten spadł do poziomu 17,9.
Warto tu przypomnieć, że przemysł aborcyjny w USA nigdy nie dbał specjalnie o kobiety. Placówki aborcyjne są tam regularnie zgłaszane za komplikacje podczas „zabiegów”, niehigieniczne narzędzia, a nawet problemy z uprawnieniami personelu. Upowszechnienie się aborcji pigułkowej, podczas której kobiety zabijają własne dziecko bez „pomocy” lekarza, jeszcze bardziej pogłębił problem rozmaitych komplikacji, kończących się nawet śmiercią matki zabitego dziecka.
Przez lata debata publiczna była budowana wokół przekonania, że istnieje konflikt między życiem matki a życiem dziecka. Wmawiano społeczeństwu, że w wielu sytuacjach trzeba dokonać wyboru i że celowe zabicie dziecka jest konieczne, aby ratować kobietę. Tymczasem współczesna medycyna pokazuje coś innego. Jej celem nie jest wybieranie, kto ma przeżyć, ale ratowanie życia obojga pacjentów.
Spadek śmiertelności matek po ograniczeniu aborcji jest kolejną oznaką, że takie podejście ma sens, a ochrona życia nie oznacza zagrożenia, ale wręcz idzie w parze z większą troską o zdrowie kobiet.
Źródło: https://www.lifesitenews.com/…