Praktycznych konsekwencji tej deprawacji po raz kolejny doświadczyła nasza wolontariuszka Marta, która zorganizowała uliczną akcję informacyjną w Rzeszowie. Marta i inni nasi działacze zostali werbalnie zaatakowani przez nastolatków, którym aktywiści LGBT poważnie zdestabilizowali psychikę. Proszę przeczytać jak przebiegała ta akcja oraz wesprzeć organizację kolejnych kampanii na ulicach innych miast.

Każdego dnia prowadzimy na ulicach polskich miast akcje informacyjne na temat aborcji oraz metod deprawacji dzieci. Jedną z takich akcji zorganizowała po raz kolejny nasza wolontariuszka Marta w Rzeszowie. Jak podkreśla Marta, reakcje ludzi na widok prawdy o aborcji i ideologii LGBT są bardzo różne. Wiele osób nas popiera i daje wyrazy tego poparcia na ulicy. U wielu innych kontakt z prawdą wywołuje atak niekontrolowanej agresji. Jak relacjonuje ostatnią akcję Marta:
„Mijający nas przechodnie czasem coś wymamrotali w naszym kierunku pod nosem, czasem w ciszy uścisnęli dłoń, a jadący autobusem pomachali przez szyby jak starzy znajomi. Młody mężczyzna kierujący imponującym samochodem przez otwartą szybę wyrzucał z siebie inwektywy w naszą stronę jak niezabezpieczony automat. Nasza głośna odpowiedź: „zbawienia życzymy!” podziałała jak blokada na ten niepohamowany strumień złości i pozostawiła na jego twarzy wyraz totalnego zaskoczenia. Dopiero trąbiące samochody pomogły mu wrócić do otaczającej go rzeczywistości.”
Chwilę później do naszych wolontariuszy podeszły dwie młode dziewczyny o kolorowych włosach. Na widok naszych materiałów zaczęły krzyczeć, wrzeszczeć i awanturować się. Jak mówi Marta:
„Twierdziły, że jedna z nich jest chłopakiem i ma na imię Nikodem. Oskarżała, że tacy jak my spowodowali rzekomo, że chciała się zabić.”
Marta wytłumaczyła zindoktrynowanej nastolatce, że jej problemy wynikają z zaburzeń, w jaką wpędzili ją ideolodzy i aktywiści, a nie z prawdy o LGBT, którą głosi nasza Fundacja. Chwilę później jedna z dziewczyn:
„Zaczęła na nas wymuszać zwracanie się do niej męskim imieniem. Napotkała na stanowczą odmowę. Staraliśmy się obu paniom wytłumaczyć, że płeć to nie koncept społeczny, a biologia. Zapytałam jakie chromosomy ma kobieta, a jakie mężczyzna. Nie umiały odpowiedzieć, powtarzając jak mantrę „Nie jestem kobietą! Mam na imię Nikodem!”.
Podstawowym faktem biologicznym jest to, że istnieją dwie płcie – męska i żeńska. Osoby zaczadzone ideologią LGBT nie przyjmują jednak do wiadomości nawet największych oczywistości twierdząc, że cały świat ma zignorować prawdę i dostosować się do ich zaburzeń. Jak relacjonuje dalej Marta:
„W czasie tej burzliwej dyskusji określająca się mianem „mężczyzny” dziewczyna wyjęła spod ubrania krzyż i krzyknęła: „Bóg kocha wszystkich!”. Nie mogłam się zgodzić bardziej. „Pan Bóg kocha wszystkich, ale nie kocha naszego grzechu” – odpowiedziałam”.
Na koniec druga dziewczyna powiedziała do naszych wolontariuszy:
„jestem lesbijką i jestem ze swoją narzeczoną bardzo szczęśliwa”.
Nikt z naszych działaczy nie był zainteresowany tego typu wyznaniem, nigdy nikogo o nic takiego nie pytamy. Jednak zaczadzeni ideologią LGBT ludzie czują wewnętrzny przymus dzielenia się szczegółami swojego życia intymnego z całym otaczającym światem, gdyż na tym właśnie polega tęczowy aktywizm, do którego zachęca się zarówno dzieci i młodzież jak i dorosłych.
Jak podsumowuje tę sytuację Marta:
„Mamy nadzieję, że przystanięcie przy naszej pikiecie i ta emocjonalna rozmowa była pierwszym krokiem tych młodych osób do tego, by dostrzec, jak bardzo są oszukiwane. Jak bardzo są krzywdzone. W jak brutalny sposób odbierana jest im godność człowieka. W końcu, że jest szansa by wyrwać się z tego szaleństwa.”
Dlatego w całym kraju organizujemy podobne akcje informacyjne i publiczne modlitwy różańcowe o odnowę moralną Polski i Polaków. Zwolennicy deprawacji, ideologii LGBT i aborcji wiedzą, że nasze działania są skuteczne i docierają do sumień milionów ludzi. W związku z tym prześladują nas na wszelkie możliwe sposoby.
Marta jest w Rzeszowie od dawna regularnie prześladowana przez policję i miejską administrację. Niemal na każdej naszej akcji ulicznej lub publicznym różańcu jest urzędnik z ratusza, którego jedynym zadaniem jest bezprawne rozwiązywanie naszych legalnych i pokojowych zgromadzeń. Mnożą się także kolejne donosy na policję, wnioski o ukaranie naszych wolontariuszy i procesy sądowe. Jakiś czas temu Marta miała w Rzeszowie aż 7 przesłuchań na policji jednego dnia!
Pomimo tych represji nie poddajemy się i działamy dalej kierując nas przekaz do tych ludzi, którzy najbardziej potrzebują prawdy – do rodziców, aby ostrzegać ich przed sposobami deprawacji ich dzieci, oraz do osób już skrzywdzonych przez ideologię LGBT, aby mogły się od niej uwolnić. Wiele środowisk „pro-rodzinnych” ma słuszny przekaz, ale kieruje go wyłącznie do osób już przekonanych – do własnych sympatyków, czytelników i widzów. My docieramy do wszystkich ludzi na ulicach. Dla tysięcy ludzi stanięcie w prawdzie, rozmowa oraz dźwięk modlitwy to pierwsze kroki do tego, aby poruszone zostały ich sumienia i aby mogła nastąpić u nich przemiana. Konieczna jest wytrwałość, aby do kolejnych takich osób docierać.
Proszę Państwa o wsparcie naszych działań. Organizacja kolejnych kampanii oraz stałe koszty związane z logistyką i działaniami naszej Fundacji to duże wydatki. Sama tylko ochrona prawna naszych wolontariuszy kosztuje nas obecnie ponad 10 000 zł miesięcznie. Dzięki stałej i regularnej pomocy naszych darczyńców możemy dalej walczyć, bronić się przed prześladowaniami i budzić sumienia kolejnych osób. W ciągu najbliższego tygodnia będziemy m.in. na ulicach: Oleśnicy, Wrocławia, Włocławka, Bolesławca, Sopotu, Radomia, Olsztyna, Wieliczki, Tarnowa, Dębicy, Katowic, Krakowa i Warszawy.
Proszę, aby przekazali Państwo 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolną inną kwotę, jaka jest dla Państwa obecnie możliwa i wsparli w ten sposób naszą walkę o świadomość i sumienia Polaków oraz umożliwili organizację kolejnych akcji, które zmobilizują nasze społeczeństwo do działania.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Z wyrazami szacunku
