Obecnie na nieobowiązkowe lekcje deprawacji ukryte w ramach „edukacji zdrowotnej” uczęszcza ok. 40% uczniów szkół podstawowych. Rząd Tuska chce zmusić do tego wszystkie dzieci i młodzież. Dlatego trzeba nieustannie mobilizować rodziców do działania i walczyć o całkowite usunięcie deprawacji z systemu nauczania. Bierność doprowadzi do tego, że lekcje deprawacji będą przymusowe na wzór niemiecki, a Polakom odebrane zostaną prawa rodzicielskie, czego otwarcie domagają się deprawatorzy i aktywiści LGBT.

Kilka dni temu MEN opublikowało oficjalne dane na temat frekwencji na lekcjach „edukacji zdrowotnej”. Przypomnijmy – w ramach tego przedmiotu ukrywa się stworzona według niemieckich standardów „edukacja seksualna”, której celem jest oswojenie polskich uczniów z rozwiązłością, bezdzietnością, aborcją, LGBT i homoseksualnym stylem życia.
Bardzo wymowny jest już tytuł artykułu, jaki w tej sprawie pojawił się na stronie MEN. Brzmi on: „Edukacja zdrowotna – pierwszy rok wdrażania przedmiotu w szkole”. Wskazuje on jasno na to, że systemowa deprawacja dzieci i młodzieży to długofalowy proces, rozłożony w czasie i realizowany krok po kroku.
Według oficjalnych danych ok. 30% wszystkich polskich uczniów uczęszcza na nieobowiązkowe póki co lekcje „edukacji zdrowotnej”. Najgorszy wynik jest w szkołach podstawowych – ok. 40% uczniów podstawówek bierze udział w „edukacji zdrowotnej”. Publikując statystyki MEN zapowiedział, że w trakcie bieżącego roku szkolnego zostanie najprawdopodobniej podjęta decyzja na temat wprowadzenia obowiązkowego charakteru lekcji „edukacji zdrowotnej”.
Jak należy rozumieć tę sytuację?
Wiele środowisk pro-rodzinnych komentując publicznie te statystyki MEN ogłosiło, że tak niska frekwencja i brak obowiązkowości to rzekomo wielkie zwycięstwo nad Donaldem Tuskiem, Barbarą Nowacką i ich planem deprawacji dzieci. My jesteśmy dalecy od takiego optymizmu.
Frekwencja na „edukacji zdrowotnej” faktycznie jest niska, zwłaszcza w szkołach ponadpodstawowych, ale jednak aż 40% uczniów szkół podstawowych uczęszcza na zajęcia. To alarmujące dane, gdyż najmłodsi uczniowie są najbardziej podatni na propagandę, dezinformację i demoralizację.
Co więcej, twórcy „edukacji zdrowotnej” już ponad dwa lata temu mówili otwarcie, że jeśli przedmiot będzie nieobowiązkowy, to nikt nie będzie na niego chodził i że w związku z tym nie spodziewają się wysokiej frekwencji. Dlatego od samego początku uważają, że docelowo „edukacja zdrowotna” ma być obowiązkowa gdyż tylko przymus uczestnictwa pozwoli uzyskać wysoką frekwencję na lekcjach deprawacji.
Na długo przed tym, jak powstała „edukacja zdrowotna” i została wdrożona do szkół, deprawatorzy wiedzieli o tym, że jej nieobowiązkowość będzie wiązała się z niską frekwencja. Trudno w takim przypadku mówić o „zwycięstwie” nad „edukacją zdrowotną”, kiedy twórcy tego przedmiotu od początku traktują taki wariant rozwoju sytuacji jako element swojego planu.
Deprawacja jest wprowadzana do systemu oświaty etapami poprzez stopniowe oswajanie społeczeństwa z realizacją kolejnych postulatów. Z punktu widzenia deprawatorów wprowadzenie nowego i osobnego przedmiotu mającego służyć deprawacji, nawet póki co nieobowiązkowego, to już bardzo duży sukces i przełamanie ważnej bariery. Teraz przystąpili do ugruntowania „edukacji zdrowotnej” w szkolnictwie i przygotowują grunt pod wprowadzenie obowiązku udziału w zajęciach demoralizacji.
W związku z tym, pilna i konieczna jest mobilizacja rodziców!
Deprawatorzy chcą w Polsce doprowadzić do tego, co stało się już na Zachodzie. Wieloletnia „edukacja seksualna” prowadzona nie tylko za pomocą zajęć szkolnych, ale przede wszystkim ekranów smartfonów, mediów oraz działań w przestrzeni publicznej, doprowadziła do przerażającej zapaści moralnej wielu narodów Europy oraz krajów takich jak USA czy Kanada. Ta moralna katastrofa objawia się m.in.:
– zainfekowaniem umysłów milionów dzieci i młodzieży ideologią LGBT, która pociąga za sobą homoseksualny styl życia, bardzo niebezpieczne praktyki takie jak faszerowanie się blokerami hormonalnymi i okaleczanie (tzw. „tranzycja”) oraz destabilizację psychiki prowadzącą do samobójstw i aktów nienawiści przeciwko innym ludziom,
– przyzwoleniem na skrajną rozwiązłość seksualną, wyrażającą się coraz częściej w tzw. związkach poliamorycznych, czyli kilku osób różnej lub tej samej płci na raz,
– ogromnej pladze rozwodów i rozbitych rodzin,
– uzależnieniem milionów ludzi od oglądania pornografii (w Polsce już teraz uzależnionych jest ok. 25% nastoletnich chłopców – patrz badania),
– zalewem internetu dziecięcą pornografią, którą tworzą w zdecydowanej większości same dzieci rozbierające się przed kamerkami w swoich pokojach i udostępniające intymne zdjęcia i nagrania w mediach społecznościowych,
– gigantyczną skalą czynów pedofilskich, które popełniają często same dzieci na innych dzieciach działając pod wpływem zachęt do eksperymentów seksualnych płynących z „edukacji seksualnej” oraz mediów.
Te oraz inne czynniki prowadzą do zagłady demograficznej krajów Zachodu, gdyż ich społeczeństwa nie chcą mieć dzieci. W konsekwencji są aktualnie podmieniane przez tzw. „imigrantów”, czyli ludy obce nam cywilizacyjnie, religijnie i kulturowo, ale otwarte na dzieci. W stolicy Austrii 40% uczniów pierwszych klas szkół podstawowych nie potrafi mówić po niemiecku, a w wielu rejonach Niemiec najpopularniejsze imię nadawane nowo narodzonym chłopcom to Mohammed.
To wszystko można jednak odwrócić i odnieść zwycięstwo. Konieczne jest do tego przebudzenie moralne oraz kształtowanie świadomości. Wielokrotnie pisaliśmy już o tym, jak w XIX wieku po objawieniach Matki Bożej w Gietrzwałdzie nastąpiło odrodzenie moralne Polaków. Podobnie może być i dzisiaj gdy po raz kolejny odpowiemy na liczne wezwania Królowej Polski.
Nasza Fundacja organizuje w całym kraju akcje informacyjne oraz publiczne modlitwy różańcowe.
Deprawatorzy wiedzą, że nasze kampanie są skuteczne, więc intensywnie nas prześladują. W poniedziałek pisaliśmy, że nasz wolontariusz pan Wiesław został zatrzymany przez policję w Toruniu gdyż modlił się na różańcu i trzymał transparent ujawniający mieszkańcom miasta założenia „edukacji zdrowotnej”. W związku z tym jutro (czwartek 20.11) o 10:00 organizujemy pikietę pod Urzędem Miasta Torunia oraz podejmujemy kroki prawne w obronie pana Wiesława i innych naszych działaczy prześladowanych przez policję, sądy i polityków sprzyjających deprawacji.
Walka o sumienia i świadomość Polaków trwa każdego dnia w całym kraju. W tym tygodniu będziemy jeszcze m.in. w Warszawie, Kaliszu, Nowej Soli, Piekarach Śląskich, Grodzisku Mazowieckim, Mielcu, Poznaniu i Szamotułach. Aktualny harmonogram akcji dostępny jest na naszej stronie. Możemy kontynuować te działania tylko dzięki stałej i regularnej pomocy naszych darczyńców. Stałe koszty samych działań prawnych to w ostatnim czasie ponad 10 000 zł miesięcznie.
Dlatego proszę Państwa o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł lub dowolnej innej kwoty, jaka jest w obecnej sytuacji dla Państwa możliwa, żeby umożliwić nam dalszą walkę o świadomość i sumienia Polaków oraz obronę naszych działaczy przed prześladowaniami.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Z wyrazami szacunku
