To nie fikcja. To słowa, które w sieci padają codziennie. Gdzie przyszłe „matki” dzielą się okrucieństwem wobec swych nienarodzonych dzieci. Przerażającą dehumanizacją życia ludzkiego. A wszystkiemu towarzyszy ocean bezosobowych emotek… Ot, kolejny post na grupie jednego z tysięcy forów aborcyjnych, gdzie można przeczytać okrutne wskazówki, jak pozbyć się ciała nienarodzonego potomka po tzw. aborcji farmakologicznej. To nie margines – to konsekwencja rozlewającej się na cały świat ideologii, która odmawia człowieczeństwa od momentu poczęcia.
Agata, aborcyjna doula w Dziewuchy Dziewuchom, radzi (pisownia oryginalna): „Mój zarodek wpadł do kibla, spuściłam wodę (emotka) jeśli jest poniżej 12 tygodnia ciąży to nie ma w ogóle powodu do zmartwień. W drugim trymestrze ciąży też można normalnie spuścić […], a jeśli nie chcesz możesz go zakopać, spalić, zasadzić na nim cebulę albo kwiatki, wrzucić do śmieci (do zmieszanych), jest wiele opcji (emotka)”. Aborterka potraktowała swoje dziecko jak zużytą chusteczkę albo resztki z obiadu. Malutki człowiek – który być może ssie już swój kciuk, który słyszy głos matki, którego serce wyrywa się do życia w delikatnie kształtującej się piersi – ląduje w kanalizacji. A sieciowe „matki” raczą swe przepisy na zbrodnie radosnymi rysunkami mającymi uśmierzyć ból ich sumień…
Pod jednym z postów ukazuje się komentarz: „Nazwałbym ich zwierzętami, nie ludźmi, ale obraziłbym zwierzęta”. Inny komentujący pyta: „To jacyś polscy klienci Epsteina?”. Jeszcze inny dodaje: „I my się dziwimy, że elity są zdolne do kanibalizmu. Chyba tym ludziom nie sprawiłoby to problemu”.
Wypowiedzi kobiet na forach aborcyjnych są pełne lekceważenia dla dzieci w początkowej fazie rozwoju. Ludzi z unikalnym DNA, bijącym sercem już od 6. tygodnia, określonym kolorem włosów czy oczu. Nauka potwierdza jednoznacznie – od momentu poczęcia to istota ludzka. A nie „śmieć do zmieszanych”. Aborcja to nie prawo kobiet i „opcja” na pozbycie się problemu – to morderstwo z zimną krwią; bo szczegółowo zaplanowane. To morderstwo, które pozostawia trwały ślad w psychice osób, które się na nie godzą. To obrzydliwe odczłowieczanie tych najbardziej niewinnych i bezbronnych z ludzi przypomina czasy nazistowskie i eksperymenty, gdzie całe społeczeństwa redukowano do „materiału”. Płód to nie zlepek komórek czy „mięso” ale rozwijający się człowiek.
Według raportu WHO co roku na świecie ginie (co najmniej) 73 miliony dzieci nienarodzonych – to największe ludobójstwo w historii świata. A przemysł aborcyjny zarabia miliardy. W Polsce, po liberalizacji aborcji w 2023 roku, liczba zabiegów pozbawiania życia dzieci nienarodzonych wzrosła o 30% (dane MZ).
Według zwolenników aborcji, skoro to nie człowiek – można o jego morderstwie pisać z uśmiechniętymi odnośnikami. Jak o pasożycie, śmieciu bez świadomości, zlepku komórek. Skoro to nie człowiek to można spalić, zakopać albo posadzić na nim roślinki.
Ale to żyjąca istota. To malutkie, kruche dziecko. Twoje, jej, ich. Dziecko, które nigdy nie dostanie szansy, by powiedzieć „Mama”. Które nigdy nie poczuje uścisku swojego Taty. Które umarło w wielkim cierpieniu, by następnie skończyć jako zbędny odpad. To nie prawo kobiet. To zmasowany atak prawa silniejszego do dokonania mordów na najsłabszych. A następnie zhańbienia jego godności do końca, pozbywając się go jak niesegregowanego śmiecia.
Nadszedł czas by opowiedzieć się za obroną nienarodzonych. Czas ich ratować. Czas zostać głosem tych, którzy go jeszcze nie mają. Bo jeśli nie my – to kto? Jeśli milczysz – oni giną w ciszy toalety, doniczki czy worka na śmieci. Jeśli nie stawimy czoła złu – ono zwycięży i pochłonie nas wszystkich.
Bo każde z tych dzieci ma imię. I właśnie to imię woła o sprawiedliwość.
Źródło: https://x.com/Weronika_1207/…