rozstawianie wystawy6Rozmowa z Mariuszem Dzierżawskim na temat wystawy "Wybierz Życie" i jej oddziaływania na opinię publiczną w Polsce.

rozstawianie wystawy6Rozmowa z Mariuszem Dzierżawskim na temat wystawy „Wybierz Życie” i jej oddziaływania na opinię publiczną w Polsce.

Wystawa antyaborcyjna rozwieszona nieopodal kościoła św. Katarzyny w Warszawie po raz kolejny została niedawno zniszczona, pocięta…

– Tak, bo jest z daleka widoczna. Ona jest zawieszona na płocie przy ul. Nowoursynowskiej, przy arterii z Ursynowa do Centrum gdzie bardzo często tworzą się korki. W związku z tym kierowcy mogą obserwować wystawę.

Ona pokazuje czym jest aborcja, zniechęca do niej.

– Tak, pokazuje, że to nie jest zabieg, usunięcie tkanki, czy zlepka komórek tylko zabicie człowieka.

Ile razy wystawa była niszczona?

– Zrobiliśmy około 300 wystaw w Polsce, a zniszczonych było z tego ok. 10 proc. Czyli w sumie niszczono ją ok. 30 razy. Takie najbardziej spektakularne zniszczenie było dokonane na Przystanku Woodstock. Najpierw dzieło rozpoczęli w nocy nieznani sprawcy, świetnie wyposażeni i wyszkoleni. Dziesięcioosobowa bojówka mająca noże, pałki teleskopowe i gaz zniszczyła ją w ciągu dwóch minut. My oczywiście przystąpiliśmy do naprawiania i wtedy pojawił się Pokojowy Patrol, który dokonał dalszego dzieła zniszczenia i ukradł tą wystawę. Fronda to relacjonowała trzy lata temu pod tytułem: Zbiry Owsiaka ukradły wystawę. Można powiedzieć jednak, że te akcje zniszczenia powodują odwrotny skutek, bo wystawa staje się przez to głośniejsza i bardziej znana w Polsce. Zwracają się później do nas inni, abyśmy im ją dostarczyli, a my to chętnie robimy.

Jest to w ostatnich latach jedna z najbardziej znanych wystaw w Polsce.

– Myślę, że jest to w ogóle najbardziej znana wystawa. Nie znam chyba innego przykładu wystawy, która wywoływałaby tak żywą reakcję, tak oddziaływałaby na ludzi. Tą wystawę zobaczyły już miliony. Bezpośrednio jak i za pośrednictwem mediów. Np. „Gazeta Wyborcza” oburza się na wystawę, ale przy okazji reprodukuje plakaty. Dwa lata temu na pierwszej stronie „Wyborczej” była reprodukcja billboardu z Hitlerem z wystawy w Poznaniu. Można powiedzieć, że ta gazeta zrobiła wiele dla popularyzacji wystawy i myślę, że zrobi jeszcze więcej.

Czy ktoś pod wpływem wystawy zmienił swoją decyzję, powstała refleksja, dokonała głęboka przemiana?

– Tak, mamy kilka świadectw ludzi, którzy zdecydowali się powstrzymać od zabijania dziecka dzięki wystawie. Mamy też, dzięki lokalnym telewizjom internetowym pokazaną zmianę nastawienia, osób, które nie są może w jakiejś dramatycznej sytuacji, ale mówią, że byli przeciwko aborcji jednak bez specjalnego zaangażowania, ale teraz dopiero zobaczyliśmy jaka to straszna rzecz. Takie jednostkowe świadectwa przekładają się na zjawiska masowe, które pokazują badania opinii publicznej. Jak zaczynaliśmy wystawę w 2005 r. to było dwa razy więcej zwolenników prawa wyboru, czyli prawa do aborcji, a jedna trzecia zwolenników życia. Teraz te proporcje się odwróciły. I dzięki wystawom ten trend się umacnia.

Ona szokuje i prowokuje. Nie można jej minąć obojętnie. Patrząc na jej treść trzeba się określić, opowiedzieć po jednej ze stron.

– I ci, którzy określają się po stronie aborcji, to tych prawie nie ma. Liczba zwolenników aborcji jest redukowana prawie do zera. Ludzie mówią, że akceptują aborcję, bo wyobrażają sobie, że ona to mniejsze zło, ponieważ nie mają pojęcia jak wygląda. Jakby przepytać celebrytów medialnych takich jak profesorostwo Dębskich czy dziekana Wielgosia. Jakby dziennikarze z Wysokich Obcasów, Polsatu czy TVP byli dociekliwi i zapytali ich jak wygląda aborcja, to ci ludzie stanęli by w bardzo niewygodnej sytuacji. Musieli by opowiadać jak umierają dzieci, które zabijają.

Czy po za Przystankiem Woodstock, myśli pan, że wystawy niszczyły zorganizowane grupy?

– Moim zdaniem to lokalni aborterzy inspirują takie działania niszczycielskie. Mieliśmy np. taką gorącą sytuację w Zgorzelcu, gdzie było kilka wystaw w kolejnych parafiach. Niszczyła je rozwydrzona młodzież, ale jestem przekonany, że inspiracja była z kręgów aborcyjnych.

Czy ten gorący czas już minął? Czy wzbudza dalej kontrowersje?

– Przez dwa miesiące wystawa była eksponowana w Bydgoszczy. Było dziewięć lokalizacji, a zaczynaliśmy od Rynku. Tam było bardzo gorąco. To w dalszy ciągu nie jest sprawa obojętna. Zwolennicy aborcji alergicznie na nas reagują, bo po prostu boją się prawdy. To będzie trwało. Jak posłowie od Palikota, chcę legalizować aborcję na życzenie, to na tlę strzępów rozrywanych dzieci ciężko im to jednak uzasadniać. Konfrontowani z wystawą są bardzo zdenerwowani. Nigdy nie ma reakcji obojętnej. Prawda zawsze boli zwłaszcza tych, którzy popierają okrucieństwo.

Wystawy mogą być jednocześnie w kilku miejscach w Polsce?

– Tak, mamy 11 kompletów. W pierwszym półroczu 2012 r. zrobiliśmy już 55 wystaw w całej Polsce.

Jakie są dalsze plany?

– Budujemy struktury i zapraszamy do współpracy ludzi z całej Polski. Trzeba wywrzeć nacisk społeczny na polityków i media, aby tą hańbę, to barbarzyństwo usunąć z polskiego życia publicznego. Nie można za państwowe pieniądze i w państwowych szpitalach zabijać dzieci.

Rozmawiał Jarosław Wróblewski
www.fronda.pl

{flike}

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN