W 2018 roku w USA National Institiute of Health przeznaczył 115 milionów dolarów na projekty związane z eksperymentami na płodach. Cały czas pobierane są komórki od dzieci zabijanych przez aborcję. Rozmawiamy na ten temat z dr n. med. Dorotą Łucją Jarczewską.

A.M. Czy aborcje w wyniku których pobierano linie komórkowe od nienarodzonych dzieci odbywały się tylko w latach 60 i 70? Zaprzestano tego procederu?

Dr Dorota Łucja Jarczewska: Nie. Najnowsza dobra linia zarodkowa pochodzi z 2015, nazywa się Walvax-2 i pochodzi z Chin. Stosujemy nawet przy szczepionkach na COVID (chodzi o preparat J&J) linię z roku 1985, a więc nie lata 60-te. W międzyczasie były próby pozyskania innych linii, części z nich jednak nie udało się „unieśmiertelnić”. Obecnie przemysł wzbiera na sile, jest coraz większe zapotrzebowanie na linie płodowe, bo stosuje się je nie tylko do produkcji szczepionek.

A.M. Skoro obecnie w Internecie można sobie kupić linię płodową, to znaczy, że zapotrzebowanie jest, tak jak Pani Doktor mówi, ogromne. Po co ktoś chciałby kupić linię zarodkową?

Dr D. Ł. J.: Z rozdartym sercem stwierdzam, że tworzenie linii zarodkowych jest potrzebne współczesnej medycynie. Zależymy w ogromnym stopniu od linii zarodkowych. Oczywiście, nie musiałoby tak być, bo mamy linie zwierzęce, mamy linie z różnych innych tkanek, komórek macierzystych, ale linie zarodkowe są w medycynie taką drogą na skróty.

Ponadto oprócz medycyny, stosuje się je w przemyśle spożywczym, kosmetycznym i tak dalej.

Możemy używać ich na różnym etapie powstawania substancji. Jjedna rzecz to jest testowanie – na przykład wyprodukowaliśmy jakiś lek, barwnik, wzmacniacz smaku czy zagęstnik i chcemy sprawdzić, jak działa na ludzkie komórki. W ten sposób linie zarodkowe wykorzystali też Pfizer czy Moderna. Druga rzecz to jest produkcja – na liniach zarodkowych produkujemy (namnażamy) jakieś cząsteczki, leki, wirusy i potrzebujemy tych linii, by produkcja się w ogóle odbywała. Ta sytuacja dotyczy szczepionek AZ czy J&J, ale także szczepionek uprzednio stosowanych, tj. MMR, Priorix, Havrix, Varilrix itd. Produkcja wielu innych substancji też jest uzależniona od linii płodowych np. przeciwciała monoklonalne czy leki stosowane w terapii genowej. Warto dodać, że pewna część z nich posiada zamienniki, które nie budzą moralnych zastrzeżeń.

Gdy teraz zrodziła się dyskusja na temat kwestii moralnych związanych ze szczepieniami na COVID, część lekarzy podnosiła tę kwestię, że przecież wszystkie leki typu paracetamol, ibuprofen, leki na alergię, na nadciśnienie były testowane na liniach zarodkowych. Jest jednak pewna różnica. Chciałabym pokazać ją na przykładzie paracetamolu. Otóż cząsteczka paracetamolu została wynaleziona pod koniec XIX wieku, od lat 50-tych była dostępna bez recepty w aptekach. Lek ten stał się popularny, a badacze chcieli się dowiedzieć o nim czegoś więcej, a ponieważ były już wtedy dostępne linie zarodkowe, wykorzystali je do dalszego badania jego działania. I tak w 1979 badano na liniach zarodkowych potencjalną toksyczność paracetamolu na komórki wątroby. Potem tych badań było coraz więcej i więcej, a niedużo czasu poświęcając, znalazłam na przykład badania paracetamolu na liniach płodowych z 2018 roku.

Podsumowując – paracetamol wynaleziono bez użycia linii płodowych, ta cząsteczka była znana już wcześniej, a dopiero kolejne aspekty jego działania były sprawdzane na liniach zarodkowych. Taka sytuacja ma miejsce w przypadku mnóstwa leków.

A.M.: A czy jak pójdę do apteki, to mogę poprosić o leki, które nie były testowane na liniach zarodkowych?

Dr D.Ł.J.: Nie, farmaceuta nie ma takiej wiedzy. To w ogóle nie jest nigdzie skatalogowane.

A.M.: Przejdźmy w takim razie do innych gałęzi przemysłu. Jak wygląda testowanie produktów na liniach zarodkowych w przemyśle spożywczym?

Dr D. Ł. J.: Podam taki przykład. Załóżmy, że mam firmę produkującą ketchup i właśnie się dowiedziałam, że na rynku jest nowy zagęstnik, poprawiający gęstość ketchupu i zamawiam go – w tonach oczywiście, a na przykład jeden z jego składników był testowany na liniach zarodkowych. Ja nie mam wiedzy, że producent tamtego składnika coś testował na liniach płodowych. Nawet producent całego zagęstnika też nie musi mieć tej wiedzy.

Po co się testuje dodatki do żywności czy inne produkty przemysłowe? Żeby, ogólnie i najprościej rzecz ujmując, sprawdzić ich oddziaływanie na komórki człowieka. W USA duża firma biotechnologiczna Senomyx na przykład metodą, jak oni to nazwali, „odwróconej inżynierii”, testowała wrażenia smakowe na smak słodki na liniach płodowych i wyprodukowała takie wzmacniacze smaku słodkiego, które pozwalają na dodawanie mniej cukru do napojów słodzonych. Sprzedała je wielu firmom, w tym Pepsi Co., co spowodowało szeroką reakcję osób przeciwnych aborcji, w związku z czym oficjalnie Pepsi się z tego wycofała.

A.M.: A czy wiemy jaka jest skala tego zjawiska?

Dr D.Ł.J.: Myślę że ogromna. Wiem, że w 2018 roku w USA National Institiute of Health (czyli odpowiednik polskiego Ministerstwa Zdrowia) przeznaczył 115 milionów dolarów na projekty związane z eksperymentami na płodach. Po prostu cały czas idą na to zło pieniądze. Nie potrafię podać liczb związanych z tym, jak bardzo popyt na tkanki płodowe wpływa na ilość aborcji, ale wydaje mi się to jedynym słusznym wnioskiem.

W czerwcu 1991 roku w magazynie Time opublikowano badania według których 18% respondentów uważa, że jest moralnie akceptowalne poczęcie i celowa aborcja, aby przeznaczyć tkanki dziecka od ratowania życia innego człowieka.

A.M.: Jeśli mogę pokusić się o jakieś podsumowanie, to widzę, że z jednej strony nie ma żadnego prawodawstwa, które by kwestię linii zarodkowych regulowało, z drugiej jest pewien stopień świadomego ukrywania używania czy testowania linii zarodkowych, bo bardzo trudno jest przebić się przez język medyczny, a wielki biznes nie ma interesu w tym, by jego produkty były co najmniej kontrowersyjne. Nie ma żadnego lobby, które miałoby interes w tym, by stanąć po stronie tych dzieci. Jedynym sensownym stoperem, jaki widzę, byłby powszechny zakaz aborcji.

Dr D. Ł. J.: Oczywiście. Myślę że na tym polega właśnie dramat naszej cywilizacji. Pozwoliliśmy, by takie zło się tak strasznie rozrosło. Zabrakło nawet próby nazywania tych zbrodni po imieniu.

Płód nie ma pesela. To jest furtka, która umożliwia wszystko. Zabija się go, bo niby nie jest człowiekiem, a korzysta się z jego tkanek, bo właśnie są to tkanki człowieka. Czy nie jest to paradoks?

A.M.: Dziękuję za rozmowę.

Dr D. Ł. J.: Dziękuję.

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!