Będąca częścią ONZ organizacja UNICEF opublikowała raport dot. wpływu pornografii na dzieci i kwestii dostępu do niej. Padają w niej sugestie, że pornografia nie musi szkodzić dzieciom. Co więcej autorzy przyznają, że jako pornografię można zakwalifikować tzw. edukację seksualną, której ich zdaniem nie wolno dzieciom zakazywać.

Badanie wykazało, że większość dzieci, które widziało zdjęcia o charakterze seksualnym, nie czuły się ani smutne, ani szczęśliwe (od 27% w Szwajcarii do 72% na Litwie), 4-10 procent dzieci czuło się dosyć lub bardzo smutno, a od 3 do 39 procent dzieci stwierdziło, że czują się szczęśliwe, bo obejrzeniu takich zdjęć”.

„Z punktu widzenia prawa, jest potrzebna ogromna ostrożność, żeby uniknąć odcięcia dzieci od treści dot. zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego w Internecie: edukacja seksualna, zawierająca źródła dot. edukacji na temat LGBT może być czasami klasyfikowana jako pornografia” – to fragmenty opublikowanego raportu. Cały tekst można przeczytać na tej stronie.

Takie treści dot. pornografii w raporcie UNICEF-u nie muszą być przypadkowe.

Pedofile w ONZ

Dwa lata temu na ponad 6 lat więzienia za pedofilię skazany został Peter Newell, współautor dokumentu UNICEF na temat wdrażania konwencji praw dziecka na świecie. Newell był przez wiele lat ekspertem ONZ.

Okazuje się, że to nie jest odosobniony przypadek. Niejednokrotnie pedofile zatrudniali się w agencjach ONZ-u, aby mieć łatwy dostęp do dzieci z ubogich państw. W 2016 roku Sekretarz Generalny ONZ Antonio Gutteres przyznał, że tylko w ciągu jednego miesiąca pracownicy organizacji dopuścili się 311 przypadków wykorzystywania seksualnego, które zostały zgłoszone.

Z kolei prof. Andrew MacLeod, były szef Centrum Koordynacji ds. Kryzysu ONZ oszacował, że łącznie w ONZ może pracować nawet ok. 3000 pedofilów.

Kiedy nosisz koszulkę UNICEF, nikt nawet nie pyta jakie są twoje zamiary. Metodą dostępu do dzieci jest dołączenie do organizacji charytatywnej niosącej pomoc dzieciom za granicą, co jest zarówno obrzydliwe, jak i niestety logiczne

Lekarz zaleca oglądanie pornografii na lekcjach

Treści z raportu UNICEF-u podchwycili już niektórzy „eksperci”. Szwajcarski lekarz John Bitzer ze szpitala w Bazylei zaleca, aby nauczyciele oglądali z uczniami filmy pornograficzne i o nich dyskutowali. Jego zdaniem pozytywnie wpłynie to na „edukację seksualną uczniów”.

Prawdą jest, że cała seksedukacja opiera się w rzeczywistości na treściach pornograficznych i polega na bardzo wczesnej seksualizacji dzieci, nawet już od przedszkola. W wielu krajach deprawacyjna „edukacja seksualna” jest już obowiązkowa.

W Polsce ma być dokładnie tak samo. W tzw. sejmowej zamrażarce w dalszym ciągu na uchwalenie czeka projekt „stop pedofilii”, który skutecznie zatrzymałby seksedukatorów przed wchodzeniem do szkół. Teoretycznie konserwatywni rządzący w dalszym ciągu zupełnie nic w kwestii deprawacji dzieci nie zrobili.

Źródła:
https://www.tvp.info/…unicef
https://stronazycia.pl/…gwaltow/
https://www.lifesitenews.com/…education

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować: