Trójmiejska policja nęka obrońców życia

W ciągu ostatnich kilku dni uświadamialiśmy mieszkańców Trójmiasta, jak wygląda aborcja pigułkowa, tak chętnie promowana przez organizacje przestępcze trudniące się "pomocnictwem aborcyjnym".

Akcja wywołała furię lewicowych polityków, między innymi wiceprezydent Sopotu Magdaleny Czarzyńskiej-Jachim, która chwaliła się zatrzymaniem kierowcy i skierowaniem sprawy do sądu oraz Marka Rutki z Gdyni, który w piśmie skierowanym do policji żalił się na „specjalne warunki” dla naszego samochodu.

Istotnie policja w Trójmieście zachowywała się szczególnie natrętnie i widać było, że z „góry” poszły rozkazy, by nękać nas za działania antyaborcyjne. Policjanci za wszelką cenę usiłowali utrudnić przeprowadzenie mobilnego zgromadzenia.

Trzykrotnie zostaliśmy zatrzymani w Gdyni, kilkukrotnie także w Sopocie, gdzie drogówka razem ze Strażą Miejską zażyczyła sobie pokazania wnętrza naczepy. Legitymowano nas i próbowano karać mandatami, których, rzecz jasna, nie przyjęliśmy. Zapowiedziano także skierowanie wniosków do sądu o ukaranie, by zniechęcić wolontariuszy do dalszej aktywności, której celem jest ratowanie nienarodzonych.

Stawką jest życie. W Gdańsku, po którym jeździły tramwaje wspierając hasłami aborcyjne strajki, krzywo patrzy się na skutki tej aborcji. Podobnie jest w innych miastach na Pomorzu i wcale nas to nie dziwi. Trudno patrzy się na makabryczne efekty popieranej przez niektórych aborcyjnej ideologii. My jednak nie ustaniemy w jej pokazywaniu. Akcję na Pomorzu uznajemy za udaną. Mimo szykan ze strony policji i polityków.

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN