Najbardziej znanym przykładem mobilnego abortera w Polsce jest Gizela Jagielska, która po zakończeniu pracy w Oleśnickim szpitalu otrzymała zatrudnienie w Łużyckim Centrum Medycznym w Lubaniu – i jak sama przyznaje pracuje tam jeden dzień w tygodniu. Na co dzień zapewne pracuje w swojej prywatnej poradni w Kiełczowie.
Okazuje się jednak, że prawdopodobnie na tym nie poprzestanie. Od kilku dni pojawiają się doniesienia jakoby Jagielska miała zostać zatrudniona w Szpitalu Specjalistycznym im. A. Falkiewicza we Wrocławiu. Bardzo zaniepokojeni pracownicy szpitala alarmują o tym i obawiają się prześladowania za swój opór wobec zatrudnienia słynnej aborterki w ich placówce.
„Dyrekcja jest głucha na głosy zaniepokojenia wśród personelu. Błagamy o pomoc. Nie chcemy być kolejnym szpitalem aborcyjnym, szkolimy studentów i prowadzimy rezydentury, nie chcę, by kolejne pokolenia lekarzy uczyły się od dr Jagielskiej” – apeluje jedna z osób zatrudnionych w szpitalu.
Szpital Falkewicza na wrocławskim Brochowie posiada największy odział porodowy w regionie Dolnego Śląska – ponad 2000 porodów rocznie. Był ogłoszony Liderem narodzin we Wrocławiu w 2025 roku.
Poprzednia dyrektor placówki Agnieszka Chrobak została odwołana w 2024 roku przez Zarząd Województwa Dolnośląskiego (po histerii nakręconej przez środowiska proaborcyjne) – przede wszystkim dlatego, że nie godziła się na zabijanie dzieci w zarządzanej przez siebie placówce.
Z kolei obecna dyrektor szpitala Falkiewicza Magdalena Puziewicz-Karpiak wyraża gotowość zatrudnienia słynnej aborterki. W rozmowie z Gazetą Wyborczą (czytaj: Aborczą) zdementowała pojawiające się pogłoski o tym, że Jagielska już tam pracuje.
Jednocześnie przyznała, że bardzo szanuje doktor Jagielską i nie miałaby problemu, żeby ją zatrudnić – stwierdziła, że szpital potrzebuje specjalistów, którzy cieszą się zaufaniem pacjentek. Dyrektor zapowiedziała, iż zostanie ogłoszony konkurs na koordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego, a sama Jagielska na pytanie Gazety Wyborczej czy wystartuje w konkursie odpowiedziała „prawdopodobnie tak”.
Zatem perspektywa zatrudnienia zawodowego likwidatora dzieci poczętych w szpitalu na wrocławskim Brochowie jest całkiem realna. Alarm podnoszony przez pracowników jest uzasadniony i musi spotkać się ze zdecydowaną reakcją tych, którzy wiedzą, że szpitale nie są od zabijania. Jagielska i jej fani utyskują na obecność pikiet antyaborcyjnych pod szpitalami. Trudno się temu dziwić. Żaden złoczyńca nie czuje się komfortowo, gdy ktoś głośno sprzeciwia się złu, które on czyni.
Obecna dyrektor szpitala sama przyznała, że nie miałaby problemu z zatrudnieniem dr Jagielskiej – można zatem wnioskować, iż nie miałaby problemu również z ignorowaniem sprzeciwu tych, którzy nie godzą się na zamianę izb porodowych w miejsca kaźni bezbronnych dzieci, nawet w terminie porodu.
Pamiętać jednak należy, że nie tylko aborcyjni terminatorzy do wynajęcia mają krew na rękach. Zbrodnią zbrukani są również decydenci, którzy godzą się na zatrudnianie morderców. Dobrze byłoby, aby miłujący zgniłe kompromisy marszałek województwa dolnośląskiego o tym pamiętał.
Każdy może włączyć się w wyrażenie sprzeciwu wobec zatrudniania w polskich szpitalach likwidatorów dzieci – poprzez modlitwę, włączenie się w akcje antyaborcyjne bądź wspieranie finansowe takich działań. Życie kolejnych dzieci jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Trzeba działać!
Źródła: stacja7.pl/(…), wroclaw.wyborcza.pl/(…), wroclaw.wyborcza.pl/(…)