Inicjatywa ustawodawcza, przyznająca prawo do życia każdemu dziecku od poczęcia, wywołała panikę w kręgach aborcyjnych i skrajnie lewicowych. Panika na ogół odbiera rozum i tak się też stało w tym przypadku. Aborcjoniści zaczęli więc rozsiewać kłamstwa dotyczące projektu „Stop aborcji”, które były tak absurdalne, że uwierzyli w nie tylko redaktorzy „Gazety Wyborczej” i Wanda Nowicka. Zwolennicy zabijania nienarodzonych postanowili więc uruchomić inicjatywę, której celem jest legalizacja mordowania dzieci w łonach matek na skalę masową.

Inicjatywa ustawodawcza, przyznająca prawo do życia każdemu dziecku od poczęcia, wywołała panikę w kręgach aborcyjnych i  skrajnie lewicowych. Panika na ogół odbiera rozum i tak się też stało w tym przypadku. Aborcjoniści zaczęli więc rozsiewać kłamstwa dotyczące projektu „Stop aborcji”, które były tak absurdalne, że uwierzyli w nie tylko redaktorzy „Gazety Wyborczej” i Wanda Nowicka. Zwolennicy zabijania nienarodzonych postanowili więc uruchomić inicjatywę, której celem jest legalizacja mordowania dzieci w łonach matek na skalę masową.

 Projekt nazywa się „Ratujmy kobiety”, ale o ratowaniu kogokolwiek niczego tam nie znajdziemy. Zezwala on na zabicie człowieka ot tak, bez podania powodu, do 12 tygodnia jego życia. Mierzy wtedy już około 6 cm. i  reaguje na bodźce z zewnątrz. Kiedy dziecko powstało wskutek  „czynu zabronionego”,  granica przesuwa się do 18 tygodnia. Widocznie według feministek, dziecko z gwałtu człowiekiem staje się później.

Co jednak w inicjatywie jest najbardziej makabryczne – „W przypadku gdy wykryta choroba uniemożliwia płodowi samodzielne życie i nie ma możliwości jej wyleczenia, przerwanie ciąży jest dopuszczalne bez ograniczeń.” W praktyce oznacza to zabijanie aż do dziewiątego miesiąca ciąży. Jeśli tylko wada zostanie wykryta później, nawet tuż przed urodzeniem dziecka, będzie można je zabić, tylko z powodu dodatkowego chromosomu. Brzmi koszmarnie.

Jeśli ktoś myślał, że inicjatywa feministek daje rodzicom prawo wyboru, gorzko się zawiedzie. Projekt bowiem daje możliwość zabicia dziecka, ale odmawia nam wyboru i swobody w kwestii wychowania naszych dzieci, które miałyby obowiązkowo uczęszczać na zajęcia „wiedzy o seksualności człowieka”. Tak więc na obowiązkowych zajęciach dziecko dowiedziałoby się, że zabijanie człowieka jest prawem kobiety. Jeśli zajęcia będą prowadzone według standardów WHO, edukatorzy seksualni już w czwartym roku życia opowiedzą dzieciom o masturbacji, natomiast już w szóstym roku życia dziecko dowie się o środkach antykoncepcyjnych i pozytywnym wpływie seksu na dobre samopoczucie. Tak prowadzona seksualizacja doprowadziła w zachodnich krajach do drastycznego obniżenia wieku inicjacji seksualnej i masowej aborcji wśród małoletnich. W krajach, które wprowadziły inicjację seksualną biznes aborcyjny kwitnie i o to chyba chodzi towarzyszkom feministkom.

Nic więc dziwnego, że szczegóły skrajnie lewicowego projektu są przemilczane przez media, a nagłaśniane jest jedynie hasło przewodnie „Ratujmy kobiety”. Przed czym miałyby one być ratowane? Przed macierzyństwem,  które zdaniem feministek jest największym nieszczęściem kobiety?  Pozostaje jeszcze pytanie, które kobiety? Te, które zostaną zabite i wyrzucone jako odpad medyczny?

[author] [author_image timthumb=’on’]http://www.proprawodozycia.pl/wp-content/uploads/2015/10/Karolina-Jurkowska.jpg[/author_image] [author_info]Karolina Jurkowska – wolontariuszka Fundacji Pro-Prawo do życia[/author_info] [/author]

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować: