W zgromadzeniu brało udział siedem osób, odtwarzaliśmy nagranie z wypowiedziami lek. Jagielskiej, w którym opisywała, w jaki sposób dokonuje aborcje oraz odmawialiśmy różaniec.
Już na początku spotkaliśmy się z przejawem agresji. Pewien mężczyzna zaczął nam grozić. Powiedział, że jak się nie zwiniemy, to on przyjdzie ze swoimi ziomkami. Odpowiedzieliśmy, że obok jest policja, na co odparł, że on siedział w więzieniu i policjantów się nie boi. W międzyczasie drugi agresor najpierw nas obrażał, a potem dwa razy z rzędu, w obecności policji, wyrwał nam kable od megafonu. Zakłócił zgromadzenie i został spisany przez funkcjonariuszy.
Następnie ten sam, który nam groził, powiedział, że w domu (który stał nieopodal) jest jego 9-miesięczne, śpiące dziecko. Jeszcze w czasie zgromadzenia wszedł do auta, które było zaparkowane przy jego domu, a naprzeciwko naszego zgromadzenia i zaczął trąbić klaksonem chcąc nas zagłuszyć. Potem puścił z tego samochodu głośną muzykę. Pod koniec zgromadzania znów do nas podszedł, wyzywał nas i groził. Parsknął z pobłażaniem, gdy usłyszał od nas, że za groźby można dostać 3 lata więzienia. Oświadczył też, że następnym razem będzie na nas „przygotowany”.
My też będziemy przygotowani. Na kolejne zgromadzanie w tym miejscu uzbroimy się w zbroję wiary, hełm cnót i miecz prawdy, a także zwykłe środki obrony.