"Ja nie mogę patrzeć na Eryka, bo on cierpi! Temu dziecku bezapelacyjnie trzeba pomóc i co do tego na dzień dzisiejszy nie mam zastrzeżeń. Ale matka, która kocha dziecko, to musi się zastanowić, jaki mu ewentualnie gotuje los. I wie Pani, co? Się zastanawiam czy jako matka wtedy nie podjęłabym innej decyzji.(...) Bo kocham dziecko, przepraszam, i nie chciałabym, żeby na moim dziecku eksperymentowano".

Te słowa wypowiedziane zostały przez Marię Wentlandt-Walkiewicz, mecenas, w odcinku „Sprawa dla Reportera”, wyemitowanym 9 grudnia 2021 r. Dodajmy, że mecenas wycedziła te słowa, patrząc matce chorego Eryka prosto w oczy. Powodując tym samym, że roztrzęsiona kobieta, walcząca jak lwica o życie swego dziecka, rozstroiła się zupełnie.

Skoro Bóg daje życie, powinien je sam odbierać, a nie… Ludzie! Miałaby Pani sumienie spojrzeć w oczy sobie?” krzyknęła matka, którą mecenas, nieskutecznie i w sposób wręcz prymitywny, próbowała upomnieć. „A ma Pani sumienie spojrzeć w oczy cierpiącemu dziecku?” – mecenas, zamiast się uspokoić, brnęła w swoją narrację. „Moje dziecko jest szczęśliwe! Bo ma takich rodziców, jak my” – odparowała zdenerwowana matka Eryka, który słowom krzyczącej i wzburzonej pani mecenas przysłuchiwał się wyraźnie przestraszony.

Rzeczywiście, Eryk w swojej chorobie może mówić o wielkim szczęściu. Mimo że rodzicom w londyńskim szpitalu proponowano zabicie go przed narodzeniem, mówiąc, że jeśli się urodzi w złym stanie, to oddadzą go im, by umarł w domu, rodzice nie zgodzili się. Dziś Eryk cierpi na wadę serca, niedosłuch i epilepsję. Rodzice jeżdżą po szpitalach, starając się pomóc dziecku i zbierają pieniądze na operację serca, która ma się odbyć w USA, gdyż polscy lekarze odmawiali podjęcia się. Chłopiec w każdej chwili może umrzeć.

Widać jednak, że walka o syna bardzo wyczerpała panią Ewelinę, matkę ośmioletniego dziś Eryka – i nic w tym dziwnego. Tym bardziej z pewnością potrzebuje ona nie tylko konkretnej pomocy dla dziecka, ale i słów wsparcia. Zamiast tego w programie zaserwowano jej… okrutną krytykę. Usłyszała, że jako matka powinna była zabić swoje dziecko, żeby nie cierpiało.

Wprawdzie mecenas pod wpływem napomnień zaznaczyła na koniec, że mówi „wyłącznie o sobie”, jednak program nie był przecież o niej, więc jeśli tak by było, darowałaby sobie tak okrutne słowa. Na koniec urażona powiedziała „Ja już się wyłączam„. Szkoda że nie półtorej minuty wcześniej.

Wielokrotnie mówiliśmy, że mentalność aborcyjna nie daje nikomu wyboru. Jeśli zezwolimy na mordowanie osób z niepełnosprawnością przed narodzeniem, po pierwsze nie zatrzymamy się na tym, po drugie urodzenie takiego dziecka będzie krytykowane. Gdy legalna była aborcja eugeniczna w Polsce, matki, które mimo wszystko rodziły, były niejednokrotnie wyzywane przez lekarzy od idiotek i głupich kobiet!

Dziś aborcja osób z niepełnosprawnościami jest na szczęście w Polsce nielegalna. I biorąc pod uwagę ten fakt, słowa mecenas Marii Wentlandt-Walkiewicz, tak okrutne, brzmią jeszcze bardziej skandalicznie.

Źródło: https://vod.tvp.pl/video/…

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować: