Zauważalny jest wiodący trend do zabijania dusz, ciał, ich przyszłości poprzez okłamywanie, że zmiana płci jest odpowiedzią na ich „nieakceptację samych siebie”. Niewielu jednak wie, iż transpłciowy aktywizm skierowany do dzieci dzieli wspólne korzenie z normalizacją pedofilii. Dlaczego? Oba te zagadnienia zakładają całkowitą dojrzałość dziecka do podejmowania świadomych decyzji o swoim ciele i seksualności – w większości nieodwracalnych. To nie światła postępowość – to barbarzyństwo, które przywdziało maskę tolerancji.
Kim był Theo Sandfort?
Theo Sandfort to holenderski psycholog i badacz, który w latach 80-tych ubiegłego wieku przeprowadzał doświadczenia, których konkluzje szokują do dziś. Pisał on bowiem o pozytywnych aspektach kontaktów seksualnych dorosłych z dziećmi.
Swoje „prace” publikował w czasopiśmie „Paidika – The Journal of Paedophilia”. Na podstawie badań z holenderskimi chłopcami w tekstach takich jak np. „Erotyczne chwile w pracy z dziećmi” domniemywał, iż tego typu relacje wykazują się nieszkodliwością i przynoszą przeważnie pozytywne skutki dla osób partycypujących. Jego destrukcja młodego pokolenia nie ograniczyła się li tylko do zamierzchłych lat. W 2016 roku dokonał analizy „intymnych relacji młodzieży” w wieku 11-18 lat, silnie rekomendując jak najwcześniejszą edukację seksualną.
Jedną z instytucji współpracujących z Sandfortem jest WPATH – World Professional Association for Transgender Health. Ta sama, która wyznacza standardy opieki dla osób transpłciowych, w tym dzieci. Organizacja ta aktywnie promuje blokery dojrzewania, operacje „zmiany płci” dla nieletnich czy tzw. hormony krzyżowe.
Wedle tej „logiki”, a raczej jej braku, skoro już od 11-go roku życia dziecko może podjąć decyzję o przyjmowaniu blokerów płciowych czy amputacji genitaliów, to dlaczego nie miałoby móc podjąć decyzji o świadomym(!) obcowaniu płciowym z dorosłym? No przecież wedle powyższego dziecko wie najlepiej, co jest dla niego dobre i co chce uczynić z własnym ciałem. I tutaj dochodzimy do kuriozum tej nielogiczności – z jednej strony wciąż istnieje opór przed akceptacją pedofilii, z drugiej okalecza się dzieci pod przykrywką „transpłciowości”. To kosztuje życia – bo tranzycja nie ratuje, ale niszczy.
Łukasz Sakowski i jego historia
Zamiast leczenia przyczyny, leczy się skutek. I tutaj warto przypomnieć historię Łukasza Sakowskiego, gdyż stanowi ona jaskrawy przykład tego, w jaki sposób ideologia trans działa na dzieci, wciągając je w świat pedofilii. Pan Łukasz w wieku 13 lat został zmanipulowany przez dorosłego transseksualistę na forum internetowym. Na czym polegała ta manipulacja? Nakłonił on tego zagubionego, młodego człowieka, a tak naprawdę dziecko, które czuło się źle w swoim ciele (nie wiedząc, dlaczego) do poddania się jego przewodnictwu. Najpierw była to instrukcja, jak używać żeńskich zaimków. Potem zmiana imienia na żeńskie, a w konsekwencji rozpoczęcie przyjmowania blokerów płciowych i estrogenu. Sakowski wspomina, że nigdy nie poznał osoby, która dostarczała mu blokery. Wszystko odbywało się jakby „poza nim”, ale w bardzo szybkim tempie.
Jak wspomina, psycholog zamiast pomóc w akceptacji samego siebie i przepracowaniu doświadczeń powodujących problem, utwierdzał go w przekonaniu, że zmiana płci jest najlepszym rozwiązaniem w jego sytuacji. I to bez przeprowadzenia jakichkolwiek badań psychologicznych czy wywiadu. Przed 18. urodzinami dokonał sądowej tranzycji – na szczęście nigdy nie poddał się operacji tzw. „korekcji płci”. Poddał się za to detranzycji. „Wolę być nazywany transfobem, niż udawać, że to się nie dzieje.” – jak sam mówi, wspominając o traumie, zniszczonym zdrowiu i straconych latach na tkwieniu w homolobbicznym kłamstwie i manipulacji.
Co łączy historia Sakowskiego z „badaniami” Sandforta? Konsekwencją wczesnego implementowania edukacji seksualnej jest możność manipulowania dziećmi przez dorosłych. To taka nowoczesna forma pedofilii – nie tyle fizyczna (w początkowej fazie), ile psychiczna, a w konsekwencji chemiczna. Organizacje (jak np. WPATH) otrzymujące finansowanie od gigantów farmaceutycznych, pod przykrywką „opieki medycznej” i „procedur tożsamościowych” dokonują zbrodni na dzieciach za przyzwoleniem całych społeczeństw – a niewinni płacą najwyższą cenę – bezpłodnością, pogłębianiem traum, a coraz częściej, samobójstwem.
Komunikat jest prosty – nie wolno zabijać dzieci w łonach matek. Nie wolno ich zabijać ideologią po narodzeniu. Ideolodzy aborcyjni czy genderowi nie mają prawa decydować za dzieci. Nie mają prawa wtłaczać swoich matryc całym społeczeństwom. Bo łączy ich wspólny mianownik – pogarda dla istnień ludzkich. Dla jednych człowiek to „zlepek komórek”, dla tych drugich płeć to „konstrukt społeczny”.
Życie jest święte, od momentu poczęcia. Ciało dziecka – nietykalne. A naszym obowiązkiem jest chronienie tych najbardziej niewinnych przed wilkami w owczych (tęczowych) skórach.
Źródła:
https://www.facebook.com/…
https://dorzeczy.pl/opinie/453165/…
https://dorzeczy.pl/…