O proaborcyjnej histerii celebrytek

O proaborcyjnej histerii celebrytek

Po ostatnim wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. aborcji eugenicznej zadrżały fundamenty celebryckiego światka. Histeria bohaterek plotkarskich portali sięgnęła zenitu. „Czekają nas ludzkie dramaty” – mówiła z przejęciem aktorka Maja Ostaszewska na antenie TVN24. Problem polega na tym, iż ostatni wyrok TK nie ma mocy uwolnienia Polek od „ludzkich dramatów”, sprawi jedynie, iż wiele matczynych sumień nie splami się krwią własnych dzieci.

Fala hejtu wobec wszystkiego, co kojarzy się z obroną życia poczętego przybrała rozmiary niszczącego tsunami za sprawą celebrytek, które poczuły się nagle wywołane do tablicy. Instagramowe, Twitterowe i facebookowe konta różnej maści artystek zapełniły się treściami, z których jasno wynika ich stosunek do życia podejrzanych o chorobę nienarodzonych dzieci. Według relacji oburzonej wyrokiem Trybunału uczestniczki „debaty” o aborcji Mai Ostaszewskiej, „czekają nas ludzkie dramaty, bowiem Polki będą zmuszone do donoszenia patologicznych ciąż”.

W podobnym tonie wypowiedziała się inna aktorka, Olga Frycz: „Nie jestem w stanie pojąć, jakim trzeba być potworem i sadystą, żeby zmuszać kobiety do porodu martwego dziecka, żeby skazywać kobiety na traumę na całe życie, żeby kazać jej patrzeć na pozbawione organów, zdeformowane, martwe dziecko”. „Myślę o piekle i ogromnej tragedii czekających teraz na wiele kobiet. Jest mi tak strasznie przykro. I czuję się̨ tak bardzo bezsilna” – pisała z kolei Magda Boczarska. Odważniejszą deklaracją podzieliła się ze swoimi fanami Maja Bohosiewicz, która – w sytuacji zagrażającej jej życiu ciąży lub śmiertelnej choroby dziecka – wyjechałaby „za granicę zrobić́ to, czego w naszym kraju nie można zrobić́ już̇ legalnie”.

Przywołane głosy celebrytek stanowią jedynie odprysk tego, co do powiedzenia miały powszechniej znane ze swoich pro-aborcyjnych poglądów „artystki”. Do stałego składu ulicznych bojowniczek o „prawa kobiet”, obok Ostaszewskiej, należą: Kinga Rusin, Magdalena Cielecka, Anna Mucha i wiele, wiele innych twarzy show-biznesu. Sprawa aborcji – jak mało co – solidaryzuje celebrycką kastę do tego stopnia, iż na środowiskowy ostracyzm narażone są inaczej myślące koleżanki. Mogła się o tym przekonać Anna Lewandowska, od której domagano się zajęcia oficjalnego, czyli pro-aborcyjnego, stanowiska. Jednak jej lakoniczny komentarz właściwie nic nie wyjaśnia: „Zawsze, a teraz szczególnie, powinniśmy się wspierać, a nie dzielić. Bycie kobietą i bycie matką to odpowiedzialność oparta na miłości. Wierzę w kobiety, wierzę w miłość, wierzę w wolność i jest mi dziś bardzo smutno…”.

Trudno zrozumieć tę domagającą się krwi niewinnej wrzawę. Być może w świecie rozrywki nie ma miejsca na chore, wymagające opieki i poświęcenia dziecko, wszak dla większości celebrytek sława trwać będzie zaledwie ich pięć najlepszych minut. Jedno jest pewne, ostatni wyrok TK w sprawie aborcji eugenicznej nie usunie z ludzkiego doświadczenia bólu i cierpienia, wyeliminuje jedynie ich zbrodnicze oblicze.

Popierasz to co robimy?

Wesprzyj nasze akcje

Także mogą Cię zainteresować: