Nie inaczej jest w Polsce czego dowodzi choćby przykład Gizeli Jagielskiej, która po utracie pracy w oleśnickim szpitalu została jakby nigdy nic zatrudniana w Łużyckim Centrum Medycznym w Lubaniu. A teraz właśnie zdecydowała się podjąć pracę w kolejnym szpitalu.
Killerka chce zaoferować swoje usługi lekarskie w Szpitalu im. Falkiewicza na Wrocławskim Brochowie, w którym złożyła ofertę w ramach konkursu. Jagielska nie kryje się z tym, że w zakres jej codziennej pracy wchodzi aborcja, czyli uśmiercanie dzieci poczętych – w dowolnym okresie ciąży – jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie widzi żadnej kolizji między walką o życie wcześniaka, a walką o śmierć innego dziecka, nawet w tym samym wieku.
Przeciwnicy aborcji od kilku miesięcy protestują przed szpitalem na Brochowie, starając się nie dopuścić do zamiany tej placówki w rzeźnię aborcyjną.
Obecna dyrektor szpitala Magdalena Puziewicz-Karpiak peroruje o kwalifikacjach, które stanowią dla niej główne kryterium zatrudnienia lekarza. Na pierwszy rzut oka trudno odmówić jej racji. W wywiadzie opublikowanym przez (hołdującą aborterom) Gazetę Wyborczą dnia 18.09.26 Puziewicz-Karpiak stwierdziła „Dla mnie najważniejsze są dokumenty, prawo wykonywania zawodu, brak przeszkód formalnych. To są rzeczy istotne przy zawieraniu kontraktów”. Te kryteria Jagielska nadal spełnia, co również bardzo źle świadczy o funkcjonowaniu państwa polskiego.
Sęk w tym, że pani dyrektor zapomina, iż oprócz wiedzy, umiejętności wchodzących w zakres kwalifikacji lekarza, oprócz spraw formalnych kluczowe są kwalifikacje moralne i etyczne. Jakie kwalifikacje moralne i etyczne do pracy w zawodzie lekarza może mieć osoba, która uśmierca dzieci poczęte, rozrywa je na kawałki i wstrzykuje truciznę w serce? No i jakim prawem zabójczyni posiada jeszcze prawo do wykonywania zawodu? Dr Mengele też miał wysokie kwalifikacje, a jego papiery z pewnością były w porządku…
Pani Puziewicz-Karpiak utyskuje na obecność pikiet antyaborcyjnych przed szpitalem, ale zapomina, że dzieje się tak na jej własne życzenie, bowiem deklaruje gotowość zatrudnienia słynnej aborterki w kierowej przez siebie lecznicy. Klasyka gatunku – prawda o aborcji wadzi, ale sama aborcja nie przeszkadza i jest utożsamiana z opieką nad pacjentkami.
Postawa dyrektora brochowskiego szpitala niestety zwiększa prawdopodobieństwo pozytywnego rozpatrzenia oferty Jagielskiej. W ciągu najbliższych kilku tygodni konkurs zostanie rozstrzygnięty.
Szczególnie teraz konieczna jest regularna nasza obecność w pobliżu szpitala i protesty połączone z modlitwą o uchronienie kolejnych dzieci przed katem w kitlu oraz nawrócenie dla wrogów dzieci poczętych. Każdy, kto nie godzi się na zabijanie dzieci, może przyjść i sprzeciwić się zamianie szpitala w miejsce kaźni najmłodszych. A kto nie może przyjść, może się modlić w tym miejscu, gdzie się znajduje.
Życie kolejnych dzieci jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie – nie bądźmy obojętni!
Źródła:
https://stronazycia.pl/…
https://wroclaw.wyborcza.pl/…